Magdalena Wdowicz-Wierzbowska - Bliżej
Usama, Muhammad, Ammar, Yasser, Kamil, Jarob, Ismail, Aminullah, Ahmed, Muhammad, Mortaza, Abdullah, Mustafa, Abdullah, Mazzin, Hezha, Maria, Mohand, Mahmude, Luay, Abdulkrem, Fazlullah, Sdiga, Ahmed, Youssef, Rafat, Hamid, Zabit, Elham, Omid, Nabas, Zain…
Informatyk, pracownik biurowy, uczeń, matka, przedsiębiorca, pielęgniarz, inżynier budownictwa, student, prawnik, dziennikarz, architekt…
Syria, Irak, Irak, Syria, Afganistan, Syria, Syria, Afganistan, Afganistan, Afganistan, Afganistan, Iran, Syria, Syria, Irak, Syria, Syria, Syria, Syria, Irak, Syria, Syria, Syria, Afganistan, Afganistan, Kurdystan, Iran, Syria, Iran, Irak, Syria, Irak…
Autorka zdjęć spotkała ich w Serbii, w styczniu 2016 roku. Uciekali ze świata, który dobrze znali, do tego, jak im się wydawało, lepszego. Byli w drodze od kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu dni. Dużo za to zapłacili. Magdalena Wdowicz-Wierzbowska nie pojechała tam tylko po to, żeby fotografować, ale aparat cały czas miała przy sobie i
kiedy tylko mogła, robiła zdjęcia. Żeby nie zapomnieć ich twarzy. Ale najpierw trzeba było tym ludziom pomóc, jeśli był jeszcze moment to porozmawiać. I ewentualnie na końcu można było pomyśleć o zdjęciu. Przeważnie się zgadzali, oprócz kobiet - one praktycznie nigdy (chyba, że z dziećmi). Autorka starała się zapisywać imiona, miasta, strzępki historii, ale nie było kiedy, gdzie, jak. W ciągu 5 dni przez to miejsce przeszło od 5 do 10 tysięcy ludzi. I
chociaż zetknęła się tylko z ułamkiem, to fakty się wymieszały, zlały, trudno połączyć twarz z imieniem.
Nie było czasu na ustawianie, cyzelowanie kompozycji, czekanie na lepsze światło. Zresztą, to by było nie na miejscu. Liczyło się tylko to, żeby tych ludzi uwiecznić. Ludzi takich jak my.
Powrót

