Z punktu A do punktu B. Dokumentacje podróżne Polski

09 maja - 25 maja 2018


Autorzy: Maciej Rawluk, Waldemar Śliwczyński, Wojciech Sternak, Zbigniew Tomaszczuk

 

               "Coś być musi, coś być musi do cholery za zakrętem!"
                                        Przemysław Gintrowski

 

Roland Barthes przypisał fotografii niezbywalną treść wspólną dla każdego zdjęcia: to-co-było. W większości przypadków twórcy wydają się zawczasu wiedzieć, co zobaczą w obiektywie, co zechcą uwiecznić. W relacjach wielu fotografów często słyszymy wręcz o tworzeniu zawczasu swoistej check-listy obiektów i lokalizacji potrzebnych do zrealizowania projektu.


W prezentowanych przez nas cyklach to zogniskowanie na przedmiot nie wydaje się być zbyt precyzyjne. Sądzę, że każdy z nas chciał udokumentować jakąś szerszą prawdę o przestrzeni i czasie, w których żyjemy i codziennie się przemieszczamy. Z racji naszego pochodzenia – padło na Polskę.


Ruszając z pewnego punktu A i zmierzając do odleglejszego B wprowadziliśmy się w pewną ciągłość – liniowość – sytuację nietypową dla fotografii, która ma raczej wrodzoną skłonność do wycinkowości, ułamkowości, czasem wręcz redukując przekaz do punctum. Poprzez setki (czasem tysiące!) przebytych kilometrów wzdłuż, po drodze nadaliśmy opisywanej przestrzeni spójność. Przywrócenie linearności przedmiotom w erze ich cyfrowej kwantyzacji pozwoliło opowiadać przestrzeni samej o sobie, nawet jeśli przez indywidualny pryzmat każdego z autorów. Niespieszność tych przebytych dróg sprawia również, że czas w nich płynie jakoś inaczej. Polska lat odległych i minionych miesza się z tą najbardziej współczesną.


Cztery prezentowane projekty pokazują Polskę w różnej skali, w różnych powiększeniach. Widzimy to nie tylko po charakterze odbitek, ale też w formach zogniskowania na treści. Skupiają się na lokalnej, dzielnicowej aberracji, przyglądają się dwóm wielkim polskim rzekom oraz na niegdyś naszej najdłuższej trasie północ-południe – starej jedynce. Sądzę, że zaczęliśmy opowiadać o Polsce przez pryzmat podróży, nie zawsze wiedząc co przydarzy się nam po drodze, co pojawi się za kolejnym zakrętem. Ale wiedzieliśmy, że coś tam będzie – choćby po to, by mogło zaistnieć na fotografii.

                                                                                                                                                       Wojciech Sternak


Galeria prac


Powrót