Maciej Jeziorek - 317 days to Mars

09 lutego - 04 marca 2016


Autor w ostatnich latach parokrotnie odwiedził Indie. Nie jechał tam jako turysta, nie pracował dla miejscowych ani zagranicznych. Trochę się włóczył, trochę edukował, ale przede wszystkim robił zdjęcia. To jego przeznaczenie i powinność. Wie, kiedy i po co nacisnąć spust. Zwykle trafia w punkt, chybionych strzałów nie pokazuje. Z tych indyjskich podróży (2013-2015) przywiózł całą walizkę zdjęć. Można mnożyć te obrazy. To wszystko Indie i Hindusi. Patrząc na zdjęcia widzimy wiele przedmiotów, rozpoznajemy je bez kłopotu. U nas też takie są. Oglądając zdjęcie po zdjęciu, a jest ich dość sporo, gubimy się, próbując je odczytać. Rodzi się pytanie: co to za świat? Gdzie my jesteśmy, w co wdepnęliśmy?
Dobrze jest zrobić przynajmniej dwa podejścia do tego zbioru obrazów. Pierwsze na szybko, tak by przez nie „przebiec”. Chaos, kadry boksują się ze sobą, prawie słychać niestabilne, rozedrgane dźwięki, drażni natarczywość pierwszego planu i nie oczywistość tego, co przedstawiają ujęcia. Wtedy warto zacząć jeszcze raz, by rozsmakowywać się niczym przy spożywaniu wykwintnego koniaku. Bo jest w tych zdjęciach wyrafinowany smak, który pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Warto jednak podjąć próbę, bo a nuż uda nam się zobaczyć prawdę ukrytą w tym totalnym rozgardiaszu, kompletnie niepasującym do naszej wizji świata uporządkowanego pod linijkę.

Andrzej Zygmuntowicz




Powrót