Wojciech Beszterda - Moje...
Mimo oczywistych refleksji, jakie wywołują ostatnie prace autora, warto wczytać się w nie głębiej, wejść pod powierzchnię obrazów, by zobaczyć, że jest to szczególna opowieść o swoistej nijakości naszej egzystencji. Odbija się w nas to, co było, pojawiają się powidoki, nie wiadomo skąd pochodzące, zapożyczamy od innych, nie zawsze świadomie. Wchłaniamy, nie zastanawiając się, co nam to daje, czy warto z tego korzystać. Beszterda uzmysławia nam wpływ nierozpoznanych impulsów na nasze życie, ale przede wszystkim namawia, byśmy starali się panować nad tym, co do nas dociera, by wybierać tylko to, co nas buduje. Byśmy bardziej świadomie decydowali o własnym życiu, czyniąc je ciekawym i twórczym, po którym pozostanie coś więcej niż coraz bardziej wypłukiwany przez deszcz, rozsypujący się portret.
Andrzej Zygmuntowicz
Powrót

