Paweł Łyjak - Vitruvius
Człowiek Witruwiański utożsamiany jest z idealnym przedstawieniem ciała ludzkiego. Antropologicznym ideałem osadzonym w centrum boskiego wszechświata, symbolem totalnym. Ideał staje się punktem wyjścia dla autora: niedościgniony szablon, wykres, wzór matematyczny na zrozumienie ludzkiej natury, dotyka jednocześnie tego, co ziemskie i boskie, przemijające i nieskończone.
Zniewolony, osadzony w figurach geometrycznych, czy może właściwy dla danego układu, zadomowiony w skupisku linii? Połączenie geometrii i próby odwzorowania natury daje spektakularny efekt, są to kategorie niezwykle opozycyjne względem siebie.
Nawiązuję do uwikłania człowieka witruwiańskiego, autor stara się zgłębić jego tajemnice, zrozumieć reguły gry.
Zdecydowanie różne od witruwiańskiego ideału zdają się jego prace. Osadzone współcześnie są wynikiem próby sił, zmagań codziennych, przeszłych czy niepokoi wywołanych przez wybieganie myślami w przyszłość. Człowiek w tych pracach jest obecny, ale nie osiągalny dosłownie, jest ukryty. Paweł Łyjak odkrywa jego geometrię, współczesną, uwolnioną od reguł, wędrującą z wiatrem w nieokreślonym kierunku, będącą jedynie boskimi pozostałościami szkicu ludzkiej natury. Tworzy układy będące odzwierciedleniem jej wewnętrznej dezintegracji.
Próbuje bezustannie zmieniać, konstruować i formować na nowo postmodernistyczną układankę świata współczesnego chcąc odnaleźć definicję własnego Ja.
Niestety w skali wszechświata jesteśmy w stanie dostrzec jedynie mikroskopijny wycinek rzeczywistości, dający nam złudne wrażenie porządku i harmonii. Postrzegamy wybiórczo, kierując się instynktami i predefiniowanymi schematami, podobieństwem do tego, co znamy. Próbujemy uporządkować świat, ująć go w sztywne ramy, definiować funkcje i parametry. Dostrzegamy porządek, bo chcemy go dostrzegać. Pojęcia boga i harmonii i wszelkich zasad dezintegrują się w czasie pozostawiając nam jedynie własne Ja: wolne, chwilowe, chaotyczne, a może będące częścią czegoś wielkiego i niezwykłego. Przy rozpatrywaniu naszej egzystencji w szerszej skali próba ustanowienia praw jest pewnie bezzasadna, może nawet niemożliwa, ale też niezwykle pociągająca. Nagrodą jest chwilowa wiara w zasadność naszej egzystencji - jak powiedział autor.
Powrót

