Maria Wollenberg-Kluza - Malarstwo
Materia to tylko zwierciadło duszy. A dusza to - wedle owoców pracy Marii Wollenberg-Kluzowej - potężny duch jedności twórczej. Obejmuje on swoimi skrzydłami rozum i wyobraźnię, faktografię rzeczywistości, ale i głęboką refleksję nad jej sensorami piękna i uczuć. Przemożne jest to wrażenie, że artystka chciałaby więcej: otwiera przestrzenie swoich wysiłków twórczych ku muzyce, ale barwy i kształty nie czynią dźwięku, wznoszą jedynie poezję myśli - jak u Norwida słowo, któremu i ona swój hołd składa - ku bezgłośnej muzyce sfer. W rozkołysanym tańcu jej postacie idą do nieba - wszystko tu jest w onirycznym ruchu, w „tanecznym kręgu”, na „krawędzi czasu” - nawet na „hiszpańskich schodach” Rzymu, czy na falach laguny Wenecji, skąd już tak blisko do raju - aż zamierają w niespełnionych zmysłach, w rozpaczliwych gestach, w postawach grzeszników, którym twórczyni poświęca cały cykl Saligia. „Nieporuszone tańczą”, szyfruje ten stan rzeczy pisarz Octavio Paz. Tedy i polscy pisarze, cała pokoleniowa plejada - Gąsiorowski, Jerzyna, Kuncewicz, Śliwonik, Trziszka - łączą się przejmującym słowem w tym misterium bezradności człowieczej, ale to dopiero kobieta, Anna Piontek, odkrywa w nim - jakże trafnie! - obecność uduchowionego El Greca. I to nie jest już tylko przesunięcie dekoracji malarskich w stronę sakralności – artystka cierpliwie jednoczy w mistycznym niemal uniesieniu realność, sztukę, wiarę, myśl - te wszystkie barwy życia - by „na złotych skrzydłach” artystycznego przesłania, niczym pieśnią Verdiego Va' pensiero…., niebu i ziemi odsłonić ponadmuzyczną summę swego wybitnego dzieła.
Eugeniusz Kabatc - fragment tekstu katalogu wystawy
Kurator - Elżbieta Fuchs
Powrót

