Urszula Kluz-Knopek - Wiosennie
Gdy patrzę na fotografie i filmy Urszuli Kluz-Knopek, mam nieodparte wrażenie, że - niczym Alicja w Krainie Czarów - przeszłam na drugą stronę lustra. Nagle znajduję się bowiem w świecie, w którym zacierają się klarowne podziały na podmioty i przedmioty oraz na naturę i kulturę. Zdaniem Donny Haraway, oddzielanie natury od kultury jest aktem odziedziczonej przemocy i - aby położyć temu kres - należy wreszcie oswoić się z tym, że nie ma 'powrotu do natury. Powiedziałabym, że fotografie Kluz-Knopek właśnie ten aspekt uzmysławiają: nie da się wrócić do natury, bo splot natury i kultury jest nierozerwalny. Haraway, by określić taki właśnie stan rzeczy, proponuje własny termin: naturakultura, który według niej powstaje w wyniku „implozji dyskursywnych obszarów natury i kultury”. Kluz-Knopek, posługując się inscenizowaną fotografią, tę implozję jakże zmysłowo wizualizuje, wprowadzając odbiorców w nieco oniryczny, jakby lekko senny świat naturykultury, w którym każdy gest nabiera znamion jakiegoś tajemniczego rytuału.
Badaczka mechanizmów pamięci i upamiętniania, Aleida Assmann, celnie zauważa, że nie można przypominać sobie czegoś, co jest ciągle obecne, można to jedynie wcielać. Kluz-Knopek fotograficznie wciela to, co nieustannie wokół niej obecne. Parafrazując Witkacego, powiedziałabym, że prace z serii Wiosennie powstały z samych bebechów artystki i z tkanki jej życia, lecz w finalnym efekcie są od owej bebechowatości wolne, ponieważ - dzięki inscenizowanej formie, onirycznej poetyce i hybrydalnej sferze naturykultury - przesuwają się na poziom intersubiektywny.
Marta Smolińska - fragment tekstu z katalogu wystawy
Powrót

