Stanisław Baj - Malarstwo

14 listopada - 25 listopada 2014


Stanisław Baj należy do artystów wiernych jednemu tematowi. Drąży go, eksploatuje, przedstawia w różnych wersjach. Od zawsze czerpie z natury, szczególnie z nostalgicznych, nadbużańskich krajobrazów. Rejestruje świat, który bezpowrotnie już odchodzi. Choć na stałe mieszka w Warszawie, chętnie i często wraca do rodzinnej wsi Dołhobrody. Uwiecznia nie  tylko rzekę Bug ale także mieszkających tam przed laty rodziców, kuzynów, wujków. Niezmiennie od lat są dla niego źródłem niewyczerpanej artystycznej inspiracji.
Maluję moje życie, udręki, pragnienia i tęsknoty, moją Mamę, sąsiadów,  szarość pola, noc, poranne pianie koguta. Maluję chłopskość w jej codzienności, szarość w jej różnych odcieniach. To ona nadaje ton wszystkiemu, z niej się bierze cała chłopska pospolitość, ale i siła. Dzisiaj coraz bardziej nie wiadomo jaki jest chłopski świat, coraz trudniej zajrzeć w jego twarz, chwycić za rękaw jego szarej marynarki, by zapytać jaki on jest. Kiedy odchodzą chłopi, bo odchodzą, odchodzi przecież wieś, która sama sobie radziła z życiem, miłością,  kulturą, wiarą... - mówi artysta. 
Po mistrzowsku tworzy wizerunki prostych, spracowanych, zmęczonych twarzy o wyrazistych rysach. Szare, smutne, poorane licznymi zmarszczkami oddają swoistą szorstkość. Widać na nich trud codziennych zmagań. 
Najbardziej osobisty jest wielokrotnie powtarzany portret Matki artysty. Wzruszający, widać w nim silne emocje, hołd złożony najbliższej osobie. Jest wizerunkiem jednego istnienia, w którym zamknięty został cały jego świat. Przede wszystkim sięga po kolory zgaszone, ciemne zielenie, ziemiste ugry, brązy. Także jego syntetyczne pejzaże utrzymane w ciemnych tonacjach  budują nastrój tajemnicy, niepokoju. Niektóre wręcz grozy. Głównym bohaterem jest nieujarzmiona rzeka Bug, malowana swobodnie i z rozmachem - dominująca, posępna, tylko czasem w jej lustrze odbija się niewielki skrawek nieba.
Moje pejzaże są  na pograniczu abstrakcji i realności, pomiędzy realnością a światem wyobrażonym. Są uproszczeniem tego co dzieje się w przyrodzie - dodaje Stanisław Baj.  


Powrót