Stanisław Baj - Bug

04 czerwca - 02 sierpnia 2015


Arcyciekawą jest obserwacja, jak pęd do szukania nowych doznań w nadziei nagłych olśnień, popycha ludzką aktywność jednych obszarów na terytoria zarezerwowane dla aktywności innych, bywa, że całkowicie przeciwstawnych. Frapująca jest zwłaszcza konstatacja towarzyszących temu prawidłowości. Ot, choćby uporu, by zmutowane taką migracją nowe zjawiska, prezentować jednak pod starym szyldem.
Szczególną predylekcją do działania w tym trybie odznaczają dziedziny z definicji kreatywne, a wśród nich sztuki wizualne. Widać to od lat, jak ze szczególnym upodobaniem penetrują i próbują zaanektować coraz to nowe regiony przedziwnych inspiracji, cały czas utrzymując, że pozostają sztuką. Być może dzieje się tak dlatego, że właśnie sztuka tradycyjnie uchodząc za źródło wysokiego społecznego prestiżu (w domyśle: w nagrodę za jej godne szacunku ryzyko niepewnego zysku), w zamian oferuje katalog trudno sprawdzalnych jakości. Zdaje się, że właśnie tę zbieżność podchwytują i wiele sobie po niej obiecują zwolennicy zauważonych wyżej, śmiałych interdyscyplinarnych korespondencji. W drodze do szybkiej skuteczności (czyli zaistnienia na tzw. rynku idei), znajdują wybitnie sprzyjającą temu taktyczną furtkę: z nowym alibi kryteriów, łatwo jest być zauważonym w masie robiąc rzeczy nietypowe, a już najłatwiej, robiąc najzupełniej niedorzeczne. Na szczęście nie na wieki wieków, bo taki przeszczep wymaga nieprzerwanego zasilania immunosupresyjną perswazją apologetów, którzy -jak wiadomo- nie zawsze będą ,,pod ręką". Poza tym ŁATWOŚĆ omijania reguł i porównań z liczącym się dorobkiem przeszłości, w oczywisty sposób powoduje lawinowy przyrost indywiduów podobnie kalkulujących. Przyrost ten, zwrotnie denuncjuje kruche podstawy całej operacji. Wahadło zaczyna wychylać się w drugą stronę. Dobrem rzadkim ponownie staje się TRUDNOŚĆ szukania nowych rozwiązań dla starego zadania. Czystość prób w dziedzinie macierzystej.
Niektórzy więc wracają, lecz szczególnie cenni są ci, którzy bez względu na okoliczności, mają permanentną odwagę przeciwstawiać się dyktatowi mód, iść ,,pod prąd do źródła". Cenni są ci, którzy lekceważąc stadne trendy, a więc stale narażeni na szczególnie brzydki w sztuce zarzut konserwy, są niezmiennie przywiązani do swojej, bardzo osobistej prawdy. Do nich właśnie należy Stanisław Baj.

Andrzej Biernacki - fragment tekstu z katalogu wystawy



Powrót