Sławomir Lewczuk - Malarstwo

14 stycznia - 28 lutego 2017


Autor swoją twórczość dedykuje bliźniemu. Nie mamy tu jednak do czynienia z malarstwem, które łagodnie obchodzi się z człowiekiem, a raczej z postawą artysty niepokornego, przyporządkowującego formę dzieła, jego sile i głębi etycznego oddziaływania. Jego komentarz do współczesności nie wnosi optymizmu. Historie malowane na płótnie wywołują uczucie smutku, niepokoju, czającego się zewsząd zagrożenia. Sztuka ta nabiera cech sugestywnego zaangażowania, eksponując osamotnienie człowieka jako jednostki i istoty społecznej. Autor swą opowieść przedkłada z pozycji własnego pokolenia, którego pamięć łączy dramat wojny, komunistycznych przemian, solidarnościowego zrywu i mozolnej odbudowy form demokracji. Taka proweniencja pozwala zachować dystans, postrzegać ostrzej i dalej. Lewczuk, wyposażony w naturę kontestatora, w swojej sztuce osadzonej między metaforą a dosłownością, sprzeciwia się społecznemu i politycznemu ładowi, wskazując przy tym na słabości i ułomności ludzkiego charakteru. Jego malarstwo, skupione na złożonych warunkach egzystencji obecnej generacji, używa swoistego języka form i symboli, wyróżniających dzieło artysty. Mamy tu do czynienia z jednostką zagubioną, wprzęgniętą w trudne relacje, podejmującą - ostatnimi siłami - karkołomne wręcz próby ocalenia własnej tożsamości. Przeciwstawieni sobie zostają szarzy, skuleni, pogodzeni z losem bohaterowie obrazów oraz pękate z nadmiaru „pływające rekiny”. Ci drudzy, wszelkimi sposobami dążą do celu, który jest lejtmotywem wielu opracowań malarskich. Gębochłony, wdupiści, sprinterzy, rekiny i lizusy - nienasyceni w swej bezdennej żądzy posiadania, przemieszczać się będą w przestrzeni obrazu z godną podziwu energią, pokonywać bariery i kolejne szczeble, nabierać prędkości w najnowszych modelach samochodów, które przyjmując cechy rekwizytu, wyrosną z ich głów jako główny obiekt pożądania.

Kurator - Jagoda Barczyńska




Powrót