Paweł Słota - Kalejdoskop obdarzony świadomością
Wystawa ma strukturę impresyjnego notatnika. I jest na swój sposób perwersyjnie dziewiętnastowieczna. Artysta maluje jakby fotografował i fotografuje jakby malował. To uliczne kolekcjonerstwo nie tyle momentów, co zatrzymanych na siatkówce oka pulsujących, polaryzujących i zakrzywiających czas odbić. Powidoków. Mitycznych obrazów pod powiekami. Doświadczeń powstałych na styku przeżytego i zapętlającej się we własnych wspomnieniach pamięci. I abstrakcji, które zdradza ruch umykającego tramwaju, zarys instalacji świetlnych, fragment chodnika albo nieruchoma postać ich twórcy. Wpatrzonego w kolejny spektakl, widowisko, które rozgrywa się tu i teraz. Niby specjalnie dla niego. Nawet jeśli jest w to wpisana, no właśnie, nie-nie-odwołalność. Zanurzania się wciąż na nowo w zbiornik elektryczności i nabokovską przejrzystość rzeczy.
Anna Batko
Powrót

