Marta Deskur - Między innymi i o kobiecie
O PROJEKCIE MARTY DESKUR "CZTERY SIOSTRY"
Agnieszka Sural: Jaka jest relacja między poszczególnymi grupami przedstawionymi w filmie - mam na myśli relację między siostrami zakonnymi, kobietami w czadorze i uwodzicielami? Jakie znaczenie ma motyw pochodu i akt śledzenia się nawzajem tych poszczególnych grup?
Marta Deskur: Tak jak już mówiłam inspiracją miedzy innymi były "dziewczyny do wzięcia". Tam cała fabuła opiera się na uwodzeniu. Zapożyczyłam ten prosty zabieg do naszego projektu. Poprzez uwodzenie, chciałam ukazać i dać odczuć widzowi fakt, że zakonnica to tez kobieta. Na czym polega bycie kobietą, nie będąc nią zarazem? Gdzie znajduje się granica? Tak czador jak i habit to stroje, które maja na celu ujednolicenie. Habit zakrywa całe ciało prócz twarzy, czador pozostawia tylko oczy. Siostry wydawały się bardziej dostępne, dziewczyny w czadorach natomiast, robiły wrażenie osób zupełnie odrealnionych i jakby nienaruszalnych.
Trzy grupy, to reprezentacja trzech europejskich światów: islamu, katolicyzmu i świata wyzbytego z zawiłych reprezentacji religijnych, kultury pozbawionej tradycyjnego uniformu, na rzecz uniformu ulegającego zmianom, jakim jest moda, można nazwać to światem w pewnym sensie ateickim.
Pochód jest wątkiem surrealistycznym, potrzebnym do osadzenia tej "historii" w pewnej odrealnionej, typowej dla formy filmowej sytuacji. Śledzenie się nawzajem miało na celu wspólne spotkanie i było elementem łączącym wszystkie grupy jak i nawiązaniem do roli również śledzącej z racji swego "powołania", kamery, "bohatera" zamykającego całe "ogniwo".
Agnieszka Sural: W scenariuszu pojawiają się kwestie o fałszu i prawdzie, iluzji i rzeczywistości... - na końcu są one wypowiedziane przy symbolicznym odsłonięciu głów bohaterek. Co miałaś na myśli mówiąc, że to, co fałszywe staje się prawdą?
Marta Deskur: Dokładnie chodzi tu o cytat " Prawda jest chwila fałszu", występujący w rozmowie na temat Teorii Symulakrów. ("Rozmowy przed końcem" J. Baudrillard). Ten cytat jest nieco wyciągnięty z kontekstu, ale w moim przekonaniu, zrozumienie jego intencji, to nic innego jak jedna z dróg do poznania. Czasem warto coś zafałszować, tak jak w naszym przypadku, przywdziać uniform zakonnicy, aby poczuć jakąś nową prawdę.
Posługiwanie się w kontekście filmu - obrazu, koncepcją Baudrillarda nie jest nowością, natomiast w tym przypadku nie chodzi tylko o film, który ma swoją rzeczywistość i on staje się dla nas prawdą, ale o cały proces ścierania się kilku światów, kilku rzeczywistości, w trakcie samej realizacji.
W projekcie uczestniczyli i profesjonalni aktorzy i zupełni laicy. To nie miało znaczenia. Nie chodziło o odgrywanie ról a o próbę faktycznej zmiany tożsamości na pewną chwile.
Fałsz, prawda, iluzja i fikcja, tak jak i nie odkryte, niewypowiedziane, to pojęcia, które faktycznie w trakcie tego dnia, w trakcie tego wydarzenia, dawały się odczuć dość poważnie.
Agnieszka Sural: Jakie miał znaczenie proces twórczy w czasie realizacji tego projektu?
Marta Deskur: Właściwie przez cały czas prowadzimy rozmowę o procesie twórczym. Można jeszcze dodać i zaznaczyć fakt bardzo istotny, że procesowi twórczemu byli poddani wszyscy uczestnicy, od samego początku aż do końca akcji i nawet w pewnym sensie do teraz. Mam tu na myśli wymyślanie sytuacji i kreowanie postaci, które w dużej mierze były proponowane przez samych uczestników. Np. dziewczyn w czadorze nie wymyśliłam, to one same zaproponowały swoja obecność. Nikt prócz mnie nie wiedział, kto kryje się pod zasłona czadoru, nikt nie znał miejsca wieczornej imprezy, bohaterowie spotykali się i odchodzili, odkrywali fakty na miejscu, i w danej chwili twórczo się do niej dostosowywali.
O PROJEKCIE MARTY DESKUR "POCAŁUNEK JUDASZA"
Małgorzata Grygielewicz: Chciałabym jeszcze nawiązać do filmu Pocałunek Judasza. Podglądamy przez zwyczajnego "judasza" bawiącego się chłopca i dziewczynkę. Ich "zabawa" nie wygląda na niewinną.
Marta Deskur: Lubię ten gest bliskości, kiedy przykładasz oko do jakiegoś wizjera. Na ogół ma się wrażenie, że ukazana zostanie nam jakaś inna lub nowa prawda. Od dzieciństwa byłam inspirowana obrazem przez judasza w naszych drzwiach wejściowych. Obraz taki ma w sobie szczególną dozę emocji, przede wszystkim wizualnej. Podobny rodzaj emocji, wizualno-zmysłowo-rozumowy, występuje w momencie robienia zdjęcia. Przykładamy jedno oko do obiektywu, by "lepiej" zobaczyć, coś odkryć. Nie zawsze to "coś" musi być zakazane, często jest po prostu niewidzialne "gołym okiem".
Małgorzata Grygielewicz: Dotykasz tu bardzo delikatnej sfery tego, co dozwolone i zakazane, i to nie w dziedzinie sztuki, ale w sferze społecznej. Brata z siostrą łączy "niewinny pocałunek", który często jest pierwszą inicjacją w dorosłe życie.
Marta Deskur: W tym wideo jest wiele gestów; pocałunków również. Wyczuwalna jest pewnego rodzaju równowaga między gestami sensualnymi a gestami agresji, w tym wypadku filmowo symulowanymi, czego nie skrywam. I w ten sposób wnikam w ten wizjer relatywnej prawdy, wizjer niewidzialnego. Judasz swym pocałunkiem nie tyle zdradził, co wyznaczył, zaznaczył, nazwał: Oto On. Pocałunek Judasza jest w pewnym sensie pocałunkiem prawdy.
Małgorzata Grygielewicz: Czym dla ciebie jest wojeryzm w sztuce?
Marta Deskur: Wojeryzm to inaczej podglądanie. Od oglądania po podglądanie emocje się potęgują. Nie zawsze możemy zobaczyć lepiej, wiemy natomiast, że to, co oglądane, jest zakazane, przez sam fakt pod-glądania. Obraz z podglądania nie zawsze jest prawdziwy, ponieważ zakłócony jest kontekstami, których nie widzimy. Widziana jest tylko część całości. Sztuka nie musi objawiać prawdy. Dobrze się dzieje, kiedy sztuka nas uwrażliwia na pewne niewidzialne na pozór fakty - tak w systemie społecznym, politycznym, kulturowym, jak i w samej sztuce.
Małgorzata Grygielewicz: Czy na dzieło sztuki trzeba patrzeć przez "dziurkę od klucza"?
Marta Deskur: Myślę, że tak. I nawet powinno się ją tak robić. W szczególe jest więcej - więcej niewiadomego i niewidzianego, a to jest bliższe prawdy. Im mniej odpowiedzi, a więcej tajemnicy, tym bardziej nas to dzieło pociąga. Sama robię "sztukę" czasem na odwrót. Tym razem pokazuję więcej niż widzę przez "dziurkę od klucza", ale daję wybór, bo można mi nie uwierzyć.
Powrót

