Krzysztof Gierałtowski - Remake
Autor tę wystawę zadedykował pamięci zmarłego w Arnhem, przyjaciela, historyka sztuki i znawcy fotografii Keesa Broosa.
Jak wspominał podczas przygotowania wystawy: W latach 80. wystawa moich portretów Polaków przetoczyła się między innymi przez renomowane muzea Mediolanu, Monachium, Baden-Baden, Oslo, fińskiego Iyvaskyla i zakończyła się w 1988 na Zamku Królewskim w Warszawie. W ramach tego tournée w 1984 była pokazywana w holenderskim Frans Hals Museum w Haarlem i Museum voor Moderne Kunst w Arnhem. Dlatego kiedy w Arnhem organizowano Festiwal Kultury «Passage Oost - Europa», dyrektorka Muzeum Liesbeth Brandt Corstius i jej mąż Kees Broos zaprosili mnie do portretowania uczestników Festiwalu. Powstające portrety wieszałem sukcesywnie w Centrum Festiwalowym, sali widowiskowej Schouwburg. Jesienią 1990 przez 2 tygodnie fotografowałem Rosjan, NRD-owców, Polaków i Holendrów. Malarzy, aktorki i reżyserów, kompozytorów i dyrygentów, jazzmanów, historyków, pisarzy, rzeźbiarzy, architektów i sztab organizacyjny Festiwalu. To wtedy dzięki holenderskiemu zamówieniu powstał szeroko później publikowany portret Jerzego Grzegorzewskiego goszczonego na Festiwalu z Teatrem Studio.
W Polsce nie ma takich festiwali ludzi kultury, przegrały z Coca-Colowymi i piwnymi eventami i dlatego jako wspomnienie pomysł tego remake. Dzięki zaproszeniu Moniki Ney - 25 lat później zdjęcia pokazuję w Polsce. Fotografie wydrukowane zostały w technologii Digigraphie na archiwalnym papierze fotograficznym Epson Traditional Photo Papier, 420gr/m2. Dziś w wilczym kapitalizmie polskiej rzeczywistości, poza celebrytami, którzy mnie nie interesują, portrety Polaków zdają się być nikomu niepotrzebne i dlatego zanika pamięć jacy naprawdę jesteśmy.
Wobec skromnych zarobków młodzi fotografowie nie mogą sobie pozwolić na posiadanie pracowni. Na wyższym etapie rozwoju własny kąt do pracy jest portreciście niezbędny. Spośród wielu młodych zdolnych żaden nie zdobył studia fotograficznego. W rezultacie nikt nie kontynuuje mojej pracy. W miarę sił walczę o zachowanie mojego 40 letniego dorobku i możliwość dalszego działania, ale na dalszą metę w dramatycznych walkach z bezdusznymi administratorami jestem bez szans. W bezsenne noce uświadamiam sobie, że po mojej śmierci wszystko co zrobiłem pójdzie na śmietnik.
Krzysztof Gierałtowski Warszawa, dnia 5 września 2015
Powrót

