Katarzyna Józefowicz - Habitat

17 stycznia - 29 marca 2015


Wystawa Habitat, to pierwsza przekrojowa prezentacja prac artystki o retrospektywnym charakterze. Prezentowane są na niej prawie wszystkie prace artystki - rzeźby, rzeźby-rysunki, rysunki, wykonane z wycinków z czasopism, pism kolorowych lub z papieru i tektury, które pozwalają przedstawić nie tylko jej dokonania i rozwój artystyczny, lecz również - wyjątkowe w sztuce polskiej, refleksje o pragnieniu i poszukiwaniu własnego domu i własnego miejsca: od zamieszkiwania w posocjalistycznych blokach, lęku i ucieczki przed nimi, po zamieszkiwanie z własną rodziną we własnym domu.

Praca Józefowicz związana jest nierozerwalnie z refleksją o rzeźbie i rzeźbieniu, ale nie tylko, ponieważ związana jest także z refleksją o rysunku, rysowaniu, o piśmie, pisaniu i zapisywaniu oraz, co najważniejsze, o formie artystycznej, która poza nie wykracza, w której są one zanurzone i które są dla niej możliwymi punktami orientacyjnymi.

Horyzontem dla tych działań i praktyk artystycznych, "benedyktyńskiej wręcz cierpliwości i niezwykłej pokory", pracy wykonywanej niezwykle starannie i misternie "godzinami, dniami, tygodniami, miesiącami i latami" - wycinania nożyczkami, nacinania i wykrawania różnymi nożykami, robienia na drutach, składania w kostki, sklejania - była wędrówka, której początkiem było opuszczenie rodzinnego domu, studia i zamieszkiwanie w akademikach, podjęcie pracy i zamieszkiwanie w wynajętych mieszkaniach, w tym przez pewien czas w posocjalistycznych, napełniających przerażeniem blokach i blokowiskach, później w wynajętych mieszkaniach, a której zakończeniem było wybudowanie własnego domu i zamieszkanie w nim ze swoją rodziną.

Tak powstawały miasta, niezależnie od tego, że były rzeźbiarskimi pejzażami chaosu, przerażenia i zagubienia w blokowiskach. Tak też powstawał Habitat, dla którego szkieletem konstrukcyjnym były nie swoje i nie własne regały i meblościanki w wynajętym mieszkaniu. Oswajał nie własną przestrzeń i tworzył z niej troszkę bardziej swoje, troszkę bardziej własne, troszkę bardziej ciepłe "siedlisko". Tak również powstawały Dywany, z nie własnego i nie swojego świata, który był gdzieś daleko i który przyciągał swoją atrakcyjnością, dostarczał jakiejś wiedzy "o świecie", o tym, co się w nim wydarza, i jednocześnie odpychał, zniechęcał do siebie swoją hałaśliwością, niestałością, wprowadzającą poczucie zagrożenia, niepokoju i lęku.
To te prace przyniosły Katarzynie Józefowicz uznanie. Zwróciły na nią uwagę świata sztuki i wprowadziły ją do niego. Ale też pozwoliły jej z niego powrócić do domu, do siebie. Troszkę przewrotnie, być może poprzez "gry", wykonywane z ulotek reklamowych z pokusami, żeby coś kupić, atrakcyjnie, szybko i tanio, podrzucanych do skrzynek na listy. Również poprzez "zwoje", wykonane ze sklejonych ze sobą pasków codziennych gazet, przypominających zarówno taśmy magnetofonowe, jak i taśmy filmowe z zapisanymi na nich, ale też z zamkniętymi w nich wiadomościami "ze świata", których sens i znaczenie jest niepewne, których słowa są zbyt hałaśliwe, których hałas jest "szczególnie dotkliwy i dokuczliwy", których obrazy sprawiają wrażenie, że "wszystko jest widoczne", tak widoczne, że aż "nic nie widać". Odwrócenie tego świata, wyciszenie hałaśliwości jego słów, "klekotu pojęć i pustych słów", dokonuje się w "pokoju", w "po słowiu" oraz w "obrusach".

Zbudowanie własnego domu i zamieszkanie w nim wprowadziły uspokojenie. Być może pozwoliły usłyszeć ciszę, zobaczyć, widzieć coś "poza obrazami i słowami ze świata". Pozwoliły chociażby zapytać, co jest "po słowach", co jest "poza obrazami", które swoją obecnością uniemożliwiały zobaczenie "czegoś jeszcze". Przyglądać się im, zapisywać je w tekst-zwój, jak w "po słowiu", w którym ich znaczenia i sensy nie łączą się, tworząc rodzaj wizualnego utworu poetyckiego, podobnie jak w wypadku "obrusów", w których słowa układają się jakby we wzory koronki lub wykonanego szydełkiem obrusu, efektu gry słownej "scrabble", powstałego w wyniku rozmowy przy stole, być może też i "przy herbatce", jak u Eliota.

Jedną z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej delikatnych i powstających ostatnio prac Katarzyny Józefowicz jest Miłość. Jest to jedyna praca, w której pojawia się słowo, które napisane zostało jej własną ręką. W ciszy. Bez obrazów. I poza nimi.

Na wystawie prezentowane są prace, które powstały po 1989 roku, w tym m.in. Habitat (1992-1996), Dywan (1997-2000, czarno-biały), Gry (2001-2003), Zwoje (2004), Pokój (2006-2007), Po słowie (2008-2010) oraz Miłość (od 2011) i Obrus (2012).

Kurator - Marek Goździewski




Powrót