Filip Berendt - Every single crash

18 stycznia - 07 lutego 2014


Pracę nad Every single crash Filip Berendt rozpoczął na rezydencji artystycznej w Taipei Artist's Village. W prezentowanym cyklu pozostało coś z azjatyckiej egzotyki. Kryje się ona już w samym kolorze. Dominują obce, fluoryzujące odcienie, dalekie od barokowego dziedzictwa, do którego Berendt zwykł się odnosić we wcześniejszych seriach, takich jak: Still life czy Badlands. Są za to neony, metaliczne lakiery i ostre, zaczepne połączenia. W nich odbija się Azja, w której projekt powstawał - ta nowoczesna, skąpana w sztucznym świetle.
Prace Filipa Berendta błyszczą, blikują, iryzują overtonami. Dzieje się tak ponieważ ich pierwszym tematem jest światło. Tytułowe rozbicia artysta przeprowadza właśnie na nim. Tym samym próbuje dotknąć jego promieni. By tego dokonać rezygnuje z laboratorium fizyków na rzecz eksperymentu z paletą malarską lub studiem rzeźbiarskim. W ten sposób światło, jego odpryski zyskują na plastyczności, ujawniają się w całej masie skrzących wielobarwnie iskier. Rozszczepianie promieni światła jest tu procesem, pierwszym z dwóch, których efekty tworzą Every single crash.
Najpierw dzięki kolejnym instalacjom wykonanym z połyskliwych folii i papierów, udrapowanych na podobieństwo vermeerowskich aksamitów, w których kiedyś spoczywały perły, wznoszona jest pułapka na światło. Materiały, które formuje Berendt wystawione są na bombardowanie światłem, to od nich, kontrolowanym rykoszetem, odbijają się w stronę widza stroboskopowe odbłyski. I również dzięki nim, uwidaczniają się w kolejnych pobłyskach same figury tych obiektów. Świetlna katastrofa czyni je skończonymi, bez niej pozostałyby niewidoczne, ukryte w pracowni, nieużyte. Łączy je z promieniami z góry narzucona relacja zależności. Bez nich artysta nie mógłby materializować światła.
Warto zaznaczyć, że światło jakim manipuluje Berendt jest światłem miasta, elektrycznym. Stąd też nie ma tu miejsca na uwznioślenia i sacrum. Wszystko rozgrywa się w sferze profanum. Uzyskiwaną iluminację łatwo pomylić z iluzją.
Drugi proces rozpoczyna się wraz z uzyskaniem barwnych iluminacji. Każdy z obrazów poddawany jest przetworzeniu, tak by wydobyć na powierzchnię i wzmocnić opalizowanie odprysków. Stąd też wpisanie ich w pełne, przynoszące mocny efekt, aple. Kolor wylewa się aż na ramy, które stają się integralną częścią prac. Zabieg ten podkreśla istotne u artysty traktowanie obrazu na równi z obiektem.
Powstałe ujęcia są przejawem, obecnego w wielu pracach Filipa Berendta, łaknienia przedmiotu - próby pochwycenia go w całości. To pragnienie z racji wyboru fotografii jako głównego medium, tworzy istotne napięcie. Podobne jest do tego, które leżało u podstaw kubizmu, również mierzącego się z dwuwymiarową płaszczyzną. Jak w tradycji malarskiej, tak i w pracach Berendta przedmiot, którym w tym wypadku jest światło, ulega dekonstrukcji. Pozwala ona na ogląd w szerokim spektrum, dostępnym w kontakcie z trójwymiarowym obiektem. Wydobytą, tęczującą strukturę artysta zachowuje w kolejnych zdjęciach.
Andel’s hotel Łódź to miejsce w którym udało się połączyć polską sztukę współczesną i wyjątkową architekturę. XIX-wieczna przędzalnia Izraela Poznańskiego, ikona europejskiej architektury przemysłowej, została zamieniona w niezwykły hotel. W obiekcie pozostawiono wszystko, co posiada wartość historyczną, dzięki czemu rewitalizacja ta stanowić może doskonały przykład jak nie niszcząc starej tkanki budynku można ją zredefiniować wprowadzając współczesne rozwiązania. Architektura hotelu autorstwa pracowni OP ARCHITEKTEN, została wyróżniona, wieloma prestiżowymi miedzynarodowymi nagrodami: (m.in w Londynie nagrodą European Hotel Design Award 2009 w kategori Architecture of the Year oraz w Nowym Jorku nagrodą Contract Interior Award 2010 w kategorii Adaptive Reuse).
W hotelu regularnie odbywają się autorskie wystawy sztuki współczesnej w postaci kuratorskiego cyklu ANDEL’S QUARTER, oraz dużo młodszego ANDEL’S PHOTO, w którym prezentowane są prace ciekawych młodych fotografów. Wystawa Filipa Berendta będzie drugą po wystawie Rafała Milacha odsłoną tego cyklu.
Hotel posiada kolekcję sztuki, która cały czas się powiększa. W tej chwili, w ramach stałej ekspozycji, można obejrzeć prace takich artystów jak: Małgorzata Borek, Mikołaj Długosz, Grzegorz Drozd, Maurycy Gomulicki, Gregor Eldarb, Magda Hueckel, Maciej Kurak, Dominik Lejman, Joanna Małecka, Rafał Milach, Tomasz Partyka, Iwo Rutkiewicz, Ula Tarasiewicz, Mariusz Waras (m-city).

Organizatorka wystawy - Lucyna Sosnowska
Galeria prac


Powrót