Andrzej Baturo - 50 lat z fotografią

09 marca - 06 kwietnia 2014


Jest ro retrospektywna wystawa ważnego w historii polskiej fotografii artysty, ukazująca półwiecze jego twórczości fotograficznej, począwszy od debiutu w 1962 roku aż do końca XX wieku. Podzielona na trzy części wystawa w obu salach Galerii Bielskiej BWA ukazuje ok. 200 fotografii. Są to zdjęciowe cykle, projekty i fotoreportaże najbardziej charakterystyczne dla kolejnych etapów twórczości Andrzeja Batury - od pierwszych młodzieńczych fascynacji fotografią artystyczną i prób reportażowych w latach 50. i 60., poprzez dojrzałą fotografię prasową, publicystyczną i socjologiczną w latach 70. i 80. - z której zasłynął, zdobywając nagrody w Polsce i za granicą - aż po okres bielski, kiedy zajmował się głównie barwną fotografią pejzażową.
Artysta wypowiada się w wielozdjęciowych tematach - fotograficznych odpowiednikach reportażu, felietonu i eseju. Jako fotoreporter publikował zdjęcia w najlepszych polskich pismach ilustrowanych, m.in. „itd”, „Polityce”, „Razem”; za granicą np. w „Der Spiegel”, „National Geographic”, „Voyage” Tworzy głównie fotografię czarno-białą. Uznawany jest za wybitnego przedstawiciela tzw. czarnego reportażu; dwukrotny zdobywca tytułu Fotoreportera Roku (1973, 1976).
Fotografię wymyślono po to, by dokumentowała rzeczywistość społeczną. Z czasem jednak fotografia socjologiczna została nobilitowana do rangi sztuki, a fotoreportaż stał się dziełem sztuki, podobnie jak literaturą są reportaże Krallówny czy Kapuścińskiego. Bliskie są mi obie dziedziny. I właściwie nigdy nie byłem pewien, czy bliższe jest mi bycie dziennikarzem czy artystą. W każdym razie, w latach 70., jako młodzi ambitni fotoreporterzy skupieni wokół pisma „itd”, nie mieliśmy wątpliwości co do wartości fotoreportażu i przebojem wdzieraliśmy się do ZPAF i do galerii sztuki. Sprzyjali nam zaprzyjaźnieni redaktorzy: Krzysztof Mroziewicz i Zdzisław Pietrasik. Byli w naszym gronie fotoreporterzy: Sławek Biegański, Krzysztof Barański z mojego pokolenia i nieco młodsi: Tomek Tomaszewski i Maciek Osiecki - mówi Andrzej Baturo.
Zdzisław Pietrasik, publicysta, szef działu kultury tygodnika „Polityka”, niegdyś dziennikarz, następnie szef „itd”:
Najstarsi Polacy być może pamiętają, iż w zasadzie nie było jednego Peerelu. Były dwa różne porządki, ten oficjalny i ten znany każdemu z codzienności. Nieustannie zderzały się z sobą, walcząc niby karnawał z postem. Przez szczelinę, powstającą pomiędzy dwoma obrazami rzeczywistości, widać było najwięcej prawdy. To właśnie było pole obserwacji uczciwych kronikarzy tamtych czasów. Należeli do nich z pewnością fotoreporterzy. Dziś wspominając czasy peerelowskie używa się z reguły fragmentów starych filmów dokumentalnych, zazwyczaj tych samych. Warto przypomnieć, że jest jeszcze fotoreportaż, który zatrzymał w kadrze niemało prawdy o tamtej Polsce i tamtych Polakach (…). Wspominałem, że zazdrościłem fotoreporterom tych nieskłamanych zdjęć rzeczywistości. Ale nie tylko tego. Mieli swój fason, styl życia, trzymali się razem, niby sprzysiężenie wtajemniczonych. Pracowaliśmy w tych samych redakcjach, ale oni byli bardziej samodzielni, wolni i potrafili z tych przywilejów korzystać. Dziś mamy wolną prasę, ale nie mamy wolnych fotoreporterów (tekst do katalogu wystawy Między wierszami..., październik 2002).
O Andrzeju Baturze fotoreporterze i artyście, dokumentującym w latach 70. i 80. ubiegłego wieku rzeczywistość siermiężnego PRL-u oraz o jego sposobie portretowania Polaków pisze Andrzej Zygmuntowicz, przewodniczący rady Artystycznej ZG Związku Polskich Artystów Fotografików:
Wszystkie jego zdjęcia, to na swój sposób, ciepła opowieść o drugim człowieku, mocującym się codziennie z historią – w pustym sklepie, w pracy, w której ‘czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy’, na szarej ulicy czy na partyjnym festynie. Choć i w tych miejscach można walczyć z systemem, to wojowanie Batury nie pociągało. Jego postawa mieści się w głównym nurcie fotografii humanistycznej skupiającej uwagę na zwykłych ludziach. Wręcz z czułością zajmuje się swoimi bohaterami o nieznanych twarzach i życiorysach. Opowiada o nich z lekkim uśmiechem, ukazując ich szamotanie się z ograniczeniami narzuconymi odgórnie. Zdjęcia Batury ukazują prawdę lat 50. i 80. ubiegłego wieku w zupełnie inny sposób niż reportaże interwencyjne o bojowym nastawieniu. Analiza rzeczywistości została przeprowadzona w oparciu o znaczące szczegóły. Te często metaforyczne drobiazgi uwypuklały absurdy systemu. A kadry nasycone nimi zapowiadały, że coś, co nie ma za grosz logiki, nie może wiecznie trwać.

Na zdjęciu Andrzej Baturo, fot. Wojciech Plewiński


Powrót