Proweniencja:
Katowice, kolekcja prywatna (od lat 90. XX w.). Własność artystów.


„Od dziecka bawiłem się lalkami, robiłem lalki albo przerabiałem. To spowodowało, że niepostrzeżenie zostałem artystą. Szyłem ubranka, nadawałem imiona, to mnie kręciło. Sławny, szczególnie wśród moich braci, stał się mój Tycio o włosach czerwonych jak Michał Wiśniewski. Miałem całą bandę „Tyciową”. To był mój „Second Life”, ja byłem tym Tyciem” – mówił Paweł Althamer (Skafandryta, „Wyborcza”, Duży Format, 12.09.2010).

Lalka „Komórkowiec w beżowym płaszczu” Pawła i Moniki Althamer pochodzi z lat 90. i należy do cyklu, w którym pojawiają się także panowie w płaszczach, hipsterzy, klauni oraz kilku Świętych Mikołajów. Seria lalek powstała na początku drogi twórczej artysty, ale pozostaje dziełem, z którym łączy go silna więź osobista: Althamer dostrzega w tych figurach rodzaj magii. W wywiadzie dla „Magazynu Sztuki" z 2001 roku wspominał swoją reakcję na widok lalek w sklepowej witrynie: „ (...) zaraz przypominają mi się bajki Andersena o świecie żywych przedmiotów, które ze sobą rozmawiają" (S. Cichocki, [rozmowa z Pawłem Althamerem], „Magazyn Sztuki" 2001, nr 27).

Miniaturowe postacie Althamerów łączy charakterystyczna sylwetka: wydłużone buty, obszerne okrycia wierzchnie i garnitury. Ich łagodnie karykaturalny rys nie jest przypadkiem – lalki powstawały pierwotnie jako zabawki dla dzieci. Nie miały być poważne, miały bawić, nabierać życia w dziecięcej wyobraźni. Dziś to samo robi z nimi wyobraźnia zupełnie innej publiczności. Detale nie powtarzają się w żadnej z lalek. „Komórkowiec” dostał krawat w drobny kwiatowy wzór i czarne kręcone włosy, a jego głowa jest lekko przechylona w prawo, w geście kogoś, kto wsłuchuje się w rozmowę. Althamer traktuje lalki jako pełnoprawne obiekty artystyczne, poświęcając uwagę każdemu szczegółowi, wykonując poszczególne części ubioru z różnych materiałów, a całość precyzyjnie ręcznie zszywając. To absolutnie wyjątkowe obiekty, począwszy od drobnych guzików na szelkach po setki punkcików składających się na zarost „Komórkowca”.

38
Paweł / Monika Althamer / Szambelan / (ur. 1967)

Komórkowiec w beżowym płaszczu, lata 90. XX w.
technika własna, tkanina, skóra, wys. 32 cm

Zobacz katalog

POLSWISS ART

Rzeźba i Obiekty Przestrzenne

15.09.2026

19:00

Cena wywoławcza: 5 500 zł
Estymacja: 8 000 - 10 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

Proweniencja:
Katowice, kolekcja prywatna (od lat 90. XX w.). Własność artystów.


„Od dziecka bawiłem się lalkami, robiłem lalki albo przerabiałem. To spowodowało, że niepostrzeżenie zostałem artystą. Szyłem ubranka, nadawałem imiona, to mnie kręciło. Sławny, szczególnie wśród moich braci, stał się mój Tycio o włosach czerwonych jak Michał Wiśniewski. Miałem całą bandę „Tyciową”. To był mój „Second Life”, ja byłem tym Tyciem” – mówił Paweł Althamer (Skafandryta, „Wyborcza”, Duży Format, 12.09.2010).

Lalka „Komórkowiec w beżowym płaszczu” Pawła i Moniki Althamer pochodzi z lat 90. i należy do cyklu, w którym pojawiają się także panowie w płaszczach, hipsterzy, klauni oraz kilku Świętych Mikołajów. Seria lalek powstała na początku drogi twórczej artysty, ale pozostaje dziełem, z którym łączy go silna więź osobista: Althamer dostrzega w tych figurach rodzaj magii. W wywiadzie dla „Magazynu Sztuki" z 2001 roku wspominał swoją reakcję na widok lalek w sklepowej witrynie: „ (...) zaraz przypominają mi się bajki Andersena o świecie żywych przedmiotów, które ze sobą rozmawiają" (S. Cichocki, [rozmowa z Pawłem Althamerem], „Magazyn Sztuki" 2001, nr 27).

Miniaturowe postacie Althamerów łączy charakterystyczna sylwetka: wydłużone buty, obszerne okrycia wierzchnie i garnitury. Ich łagodnie karykaturalny rys nie jest przypadkiem – lalki powstawały pierwotnie jako zabawki dla dzieci. Nie miały być poważne, miały bawić, nabierać życia w dziecięcej wyobraźni. Dziś to samo robi z nimi wyobraźnia zupełnie innej publiczności. Detale nie powtarzają się w żadnej z lalek. „Komórkowiec” dostał krawat w drobny kwiatowy wzór i czarne kręcone włosy, a jego głowa jest lekko przechylona w prawo, w geście kogoś, kto wsłuchuje się w rozmowę. Althamer traktuje lalki jako pełnoprawne obiekty artystyczne, poświęcając uwagę każdemu szczegółowi, wykonując poszczególne części ubioru z różnych materiałów, a całość precyzyjnie ręcznie zszywając. To absolutnie wyjątkowe obiekty, począwszy od drobnych guzików na szelkach po setki punkcików składających się na zarost „Komórkowca”.