Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Malarstwo Leona Tarasewicza rodzi się z obserwacji otaczającej go natury, którą wnikliwie analizuje, a następnie przenosi na płótna. Przedstawienia te nie mają jednak w sobie nic z realizmu. Lasy, pola czy uchwycone w locie ptactwo – to harmonijne kompozycje powtarzających się motywów bliskie językowi abstrakcji. Artysta za cel stawia sobie poszukiwanie wartości czysto malarskich: koloru, faktury, światła. „Moim marzeniem jest, aby obraz tak objął w posiadanie patrzącego, że otoczenie przestałoby istnieć i nieograniczony ramami obraz mógł swobodnie rozszerzać się, wciągać do środka” – tłumaczy swoją koncepcję Tarasewicz (cyt. za: Ślizińska M. [red.], Leon Tarasewicz. Malarstwo. Galeria Foksal 1984-2018, Galeria Foksal, Warszawa 2018, s. 35).
Po dekadach coraz śmielszego przesuwania malarstwa w stronę abstrakcji i redukowania ostatnich czytelnych odniesień do świata rzeczywistego, Tarasewicz powraca dziś do rozwiązań obecnych w jego wczesnych, dyplomowych kompozycjach. Natura zostaje tu silnie syntetyzowana, ale nie znika całkowicie z pola widzenia. Prezentowane wielkoformatowe płótno można odczytać jako wyabstrahowany obraz lasu: rytmiczny układ pionowych, ciemnozielonych pni przecinających białą przestrzeń podłoża. Pomiędzy nimi rozciągają się błękitne pasy, przypominające cienie kładące się na śniegu lub świetlne prześwity między drzewami. Powierzchnia obrazu zostaje ujednolicona, niemal podporządkowana jednemu modułowi: pionowemu rytmowi pni oraz poziomym pasom błękitu i bieli. Artysta buduje kompozycję za pomocą prostego gestu, bliskiego malarskiej kaligrafii, w której każda linia zachowuje ślad ręki, a zarazem staje się częścią większego, graficznego porządku. Dominują tu czyste, elementarne kolory – zieleń, błękit i biel – zestawione bez iluzjonistycznego modelunku, lecz z wyczuciem przestrzeni i światła. Obraz działa więc jednocześnie jako zapis pejzażu i autonomiczna struktura rytmów, barw oraz napięć przestrzennych.
Tarasewicz poddaje dyskusji to, czym jest sztuka abstrakcyjna. Czy stanowi może tak głęboką syntezę świata realnego, że przestajemy go dostrzegać i zaczynamy dla porządku nazywać go brakiem figuracji? Czy artysta może sam wymyślić coś, czego nigdy nie widział? Jeśli pewnego ranka obudzimy się i zobaczymy piękne światło wpadające przez okno pragnąc je uwiecznić, to czy obraz składający się z samych promieni będzie figuratywny, czy abstrakcyjny? Patrząc na sztukę Tarasewicza trudno orzec jednoznacznie. Malarz wielokrotnie podkreślał, jak bardzo inspiruje się naturą. Swoim pracom nie nadaje tytułów, zostawiając widza bezbronnym, bez żadnej podpowiedzi. „Dzisiejszy sens zyskały tytuły na fali ideologii oświeconej, która ceniła wyżej dopowiedzenie, wyjaśnienie i zrozumienie niż zmysłowy odbiór wizji artysty. Leon Tarasewicz potrafił swoimi obrazami udowodnić absurdalność nie tylko wplątywania weń słów, tytułów, literackiego tematu, ale i prostego, ‘naturalistycznego’ kojarzenia kształtów i form istniejących w naturze z tymi wyobrażonymi na płótnach” (Gorczyca Ł., Leon Tarasewicz, [w:] Tarasewicz [katalog wystawy], Godlewska-Siwerska M. [red.], Galeria Arsenał, Białystok 1995). Oferowane dzieło może być zatem gęstym lasem, jak i czysto abstrakcyjnym pasiastym płótnem, które ma skłaniać do refleksji na temat tego, czym jest figuracja w sztuce.
akryl, płótno,
100 x 130 cm,
sygn. i opisany na odwrociu: L. Tarasewicz 2020 / Acrylic on canvas / 100 x 130
Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna
Malarstwo Leona Tarasewicza rodzi się z obserwacji otaczającej go natury, którą wnikliwie analizuje, a następnie przenosi na płótna. Przedstawienia te nie mają jednak w sobie nic z realizmu. Lasy, pola czy uchwycone w locie ptactwo – to harmonijne kompozycje powtarzających się motywów bliskie językowi abstrakcji. Artysta za cel stawia sobie poszukiwanie wartości czysto malarskich: koloru, faktury, światła. „Moim marzeniem jest, aby obraz tak objął w posiadanie patrzącego, że otoczenie przestałoby istnieć i nieograniczony ramami obraz mógł swobodnie rozszerzać się, wciągać do środka” – tłumaczy swoją koncepcję Tarasewicz (cyt. za: Ślizińska M. [red.], Leon Tarasewicz. Malarstwo. Galeria Foksal 1984-2018, Galeria Foksal, Warszawa 2018, s. 35).
Po dekadach coraz śmielszego przesuwania malarstwa w stronę abstrakcji i redukowania ostatnich czytelnych odniesień do świata rzeczywistego, Tarasewicz powraca dziś do rozwiązań obecnych w jego wczesnych, dyplomowych kompozycjach. Natura zostaje tu silnie syntetyzowana, ale nie znika całkowicie z pola widzenia. Prezentowane wielkoformatowe płótno można odczytać jako wyabstrahowany obraz lasu: rytmiczny układ pionowych, ciemnozielonych pni przecinających białą przestrzeń podłoża. Pomiędzy nimi rozciągają się błękitne pasy, przypominające cienie kładące się na śniegu lub świetlne prześwity między drzewami. Powierzchnia obrazu zostaje ujednolicona, niemal podporządkowana jednemu modułowi: pionowemu rytmowi pni oraz poziomym pasom błękitu i bieli. Artysta buduje kompozycję za pomocą prostego gestu, bliskiego malarskiej kaligrafii, w której każda linia zachowuje ślad ręki, a zarazem staje się częścią większego, graficznego porządku. Dominują tu czyste, elementarne kolory – zieleń, błękit i biel – zestawione bez iluzjonistycznego modelunku, lecz z wyczuciem przestrzeni i światła. Obraz działa więc jednocześnie jako zapis pejzażu i autonomiczna struktura rytmów, barw oraz napięć przestrzennych.
Tarasewicz poddaje dyskusji to, czym jest sztuka abstrakcyjna. Czy stanowi może tak głęboką syntezę świata realnego, że przestajemy go dostrzegać i zaczynamy dla porządku nazywać go brakiem figuracji? Czy artysta może sam wymyślić coś, czego nigdy nie widział? Jeśli pewnego ranka obudzimy się i zobaczymy piękne światło wpadające przez okno pragnąc je uwiecznić, to czy obraz składający się z samych promieni będzie figuratywny, czy abstrakcyjny? Patrząc na sztukę Tarasewicza trudno orzec jednoznacznie. Malarz wielokrotnie podkreślał, jak bardzo inspiruje się naturą. Swoim pracom nie nadaje tytułów, zostawiając widza bezbronnym, bez żadnej podpowiedzi. „Dzisiejszy sens zyskały tytuły na fali ideologii oświeconej, która ceniła wyżej dopowiedzenie, wyjaśnienie i zrozumienie niż zmysłowy odbiór wizji artysty. Leon Tarasewicz potrafił swoimi obrazami udowodnić absurdalność nie tylko wplątywania weń słów, tytułów, literackiego tematu, ale i prostego, ‘naturalistycznego’ kojarzenia kształtów i form istniejących w naturze z tymi wyobrażonymi na płótnach” (Gorczyca Ł., Leon Tarasewicz, [w:] Tarasewicz [katalog wystawy], Godlewska-Siwerska M. [red.], Galeria Arsenał, Białystok 1995). Oferowane dzieło może być zatem gęstym lasem, jak i czysto abstrakcyjnym pasiastym płótnem, które ma skłaniać do refleksji na temat tego, czym jest figuracja w sztuce.