„Bo Stanisławski był poetą krajobrazu: natchnionym piewcą, któremu na widok cudów przyrody, dusza się śmiała w upojeniu radosnem, to znów rozpływała w smętnem zadumaniu i zachwycie, podczas gdy, posłuszna, nastrojowi duszy, ręka artysty wyśpiewywała hymn podniosły blaskami kolorów, zestrojonych w harmonijną gamę o śpiewnym niemal muzycznym rytmie. I człowiek aż zdumiewa się, jak taki nadmiar uczucia mógł znajdować ujście w tak misternie precyzyjnym wykonaniu. Lecz ten dar właśnie jest dowodem, że Stanisławski był urodzonym malarzem z Bożej Łaski i że trafnie zrozumiał swe powołanie.”
(T. Żuk-Skarszewski, „Jan Stanisławki (1860 – 1907)”, „Sztuki Piękne” 1924, nr 3, s. 100.)
olej, tektura, 16,5 x 21,3 cm w świetle oprawy
sygn. l. d.: "JAN STANISŁAWSKI"
na odwrocie pieczęć z podpisem żony artysty: "JAN STANISŁAWSKI | ZE SPUŚCIZNY | POŚMIERTNEJ | Janina Stanisławska"
„Bo Stanisławski był poetą krajobrazu: natchnionym piewcą, któremu na widok cudów przyrody, dusza się śmiała w upojeniu radosnem, to znów rozpływała w smętnem zadumaniu i zachwycie, podczas gdy, posłuszna, nastrojowi duszy, ręka artysty wyśpiewywała hymn podniosły blaskami kolorów, zestrojonych w harmonijną gamę o śpiewnym niemal muzycznym rytmie. I człowiek aż zdumiewa się, jak taki nadmiar uczucia mógł znajdować ujście w tak misternie precyzyjnym wykonaniu. Lecz ten dar właśnie jest dowodem, że Stanisławski był urodzonym malarzem z Bożej Łaski i że trafnie zrozumiał swe powołanie.”
(T. Żuk-Skarszewski, „Jan Stanisławki (1860 – 1907)”, „Sztuki Piękne” 1924, nr 3, s. 100.)