Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna.

„(…) zaproponował mi Fałat, abym z nim do spółki, w Berlinie, gdzie on już łaską cesarza Wilhelma się cieszył, wykonał panoramę na tle ogólnoświatowym. Wybraliśmy Berezynę, mnie dając pole figuralne najbogatsze, jakie wymarzyć sobie można, Fałatowi zaś śniegi, które tak rozumnie i doskonale ujmuje” – Wojciech Kossak
(Kossak W., Wspomnienia, Olszański K. [oprac.], Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 2016, s. 132-133)
W 1894 roku Julian Fałat zaproponował Wojciechowi Kossakowi stworzenie wielkiej panoramy „Przejście pod Berezyną”. Scena miała wiernie odtwarzać akcję niesamowitej przeprawy wojsk francuskich przez rzekę Berezynę w dniu 28 listopada 1812 roku, podczas inwazji Napoleona na Rosję. Do projektu zaangażowano najlepszych artystów. Kossakowi w kompozycji figuralnej pomagał Kazimierz Pułaski, natomiast Fałatowi przy całym pejzażu, moście dla pieszych i tłumie maruderów w Studziance – Michał Wywiórski, Antoni Piotrowski i Jan Stanisławski. Malowanie trwało szesnaście miesięcy. Dzieło, liczące sobie 15 metrów wysokości oraz 120 metrów w obwodzie, ukończono w kwietniu 1896 roku. Panoramę pokazano najpierw w Berlinie, gdzie odniosła wielki sukces – zainteresował się nią sam cesarz Wilhelm II, określając jako najlepszą z panoram, jakie widział. Następnie oglądano ją kolejno w Warszawie, Kijowie, Moskwie i Krakowie. Tam w 1907 roku podjęto decyzję by pociąć ją na fragmenty i po pewnych przemalowaniach zaczęto sprzedawać jako oddzielne obrazy.
Przed realizacją Berezyny, Stanisławski pracował już nad Panoramą Racławicką. Był niezaprzeczalnym mistrzem krajobrazu, ale za to lichym malarzem postaci, który – jak wynika z akademickiej anegdoty – „patrząc na akt widział drzewo” (cyt. za: Czajkowski B., Portret z pamięci, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław i in., 1971, s. 51). Może właśnie dzięki tej namiętności do tylko jednego tematu, artysta wykształcił w sobie niezwykłą wrażliwość rejestrowania natury i oddawania na płótnie sumy jej wrażeń. Prezentowany fragment Berezyny, ukazujący odległy horyzont w zimowej aurze, jest w swojej stylistyce całkowicie zgodny z pozostałymi dziełami Stanisławskiego. To jakby syntetycznie ujęta wizja nieskończonego stepu, rozmywająca się w różach, fioletach i pomarańczu. Praca opatrzona została przez Kossaka na odwrociu opisem „Horyzont z mojej panoramy | Berezyny | malowany przez ś. p. Jana Stanisławskiego | Wojciech Kossak”. Jest to niezwykła pamiątka i zdecydowany kolekcjonerski rarytas dla koneserów twórczości Stanisławskiego.

003
Jan STANISŁAWSKI (1860 - 1907)

Horyzont z Panoramy Berezyny, ok. 1896

olej, płótno naklejone na tekturę,
30,5 x 45,5 cm,
opisany na odwrociu: Horyzont z mojej panoramy / Berezyny / malowany przez ś.p. Jana Stanisławskiego / Wojciech Kossak

Zobacz katalog

POLSWISS ART

Aukcja Dzieł Sztuki

02.06.2026

19:00

Cena wywoławcza: 70 000 zł
Estymacja: 100 000 - 120 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

Proweniencja:
Warszawa, kolekcja prywatna.

„(…) zaproponował mi Fałat, abym z nim do spółki, w Berlinie, gdzie on już łaską cesarza Wilhelma się cieszył, wykonał panoramę na tle ogólnoświatowym. Wybraliśmy Berezynę, mnie dając pole figuralne najbogatsze, jakie wymarzyć sobie można, Fałatowi zaś śniegi, które tak rozumnie i doskonale ujmuje” – Wojciech Kossak
(Kossak W., Wspomnienia, Olszański K. [oprac.], Instytut Wydawniczy Pax, Warszawa 2016, s. 132-133)
W 1894 roku Julian Fałat zaproponował Wojciechowi Kossakowi stworzenie wielkiej panoramy „Przejście pod Berezyną”. Scena miała wiernie odtwarzać akcję niesamowitej przeprawy wojsk francuskich przez rzekę Berezynę w dniu 28 listopada 1812 roku, podczas inwazji Napoleona na Rosję. Do projektu zaangażowano najlepszych artystów. Kossakowi w kompozycji figuralnej pomagał Kazimierz Pułaski, natomiast Fałatowi przy całym pejzażu, moście dla pieszych i tłumie maruderów w Studziance – Michał Wywiórski, Antoni Piotrowski i Jan Stanisławski. Malowanie trwało szesnaście miesięcy. Dzieło, liczące sobie 15 metrów wysokości oraz 120 metrów w obwodzie, ukończono w kwietniu 1896 roku. Panoramę pokazano najpierw w Berlinie, gdzie odniosła wielki sukces – zainteresował się nią sam cesarz Wilhelm II, określając jako najlepszą z panoram, jakie widział. Następnie oglądano ją kolejno w Warszawie, Kijowie, Moskwie i Krakowie. Tam w 1907 roku podjęto decyzję by pociąć ją na fragmenty i po pewnych przemalowaniach zaczęto sprzedawać jako oddzielne obrazy.
Przed realizacją Berezyny, Stanisławski pracował już nad Panoramą Racławicką. Był niezaprzeczalnym mistrzem krajobrazu, ale za to lichym malarzem postaci, który – jak wynika z akademickiej anegdoty – „patrząc na akt widział drzewo” (cyt. za: Czajkowski B., Portret z pamięci, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław i in., 1971, s. 51). Może właśnie dzięki tej namiętności do tylko jednego tematu, artysta wykształcił w sobie niezwykłą wrażliwość rejestrowania natury i oddawania na płótnie sumy jej wrażeń. Prezentowany fragment Berezyny, ukazujący odległy horyzont w zimowej aurze, jest w swojej stylistyce całkowicie zgodny z pozostałymi dziełami Stanisławskiego. To jakby syntetycznie ujęta wizja nieskończonego stepu, rozmywająca się w różach, fioletach i pomarańczu. Praca opatrzona została przez Kossaka na odwrociu opisem „Horyzont z mojej panoramy | Berezyny | malowany przez ś. p. Jana Stanisławskiego | Wojciech Kossak”. Jest to niezwykła pamiątka i zdecydowany kolekcjonerski rarytas dla koneserów twórczości Stanisławskiego.