Żadne ze zdjęć nie powstało w Korei. A jednak Korea jest obecna niemal w każdym kadrze. Rok po rezydencjach artystycznych Mariny Pietrocoli i Mariam Giunashvili we Wrocławiu ich fotografie i historie spotkanych osób wracają w ramach wystawy „Zwykłe odległości”.
Co zostaje z miejsca, które opuściliśmy? Czy można być daleko od domu, a jednocześnie mieć go blisko – w codziennych gestach, smakach, przedmiotach i wspomnieniach? Na te pytania odpowiadają włoska fotografka Marina Pietrocola i gruzińska fotografka Mariam Giunashvili, których prace już we wrześniu będzie można zobaczyć w GUA Collective.
Projekt jest efektem rezydencji artystycznych, które artystki odbyły we Wrocławiu w 2025 roku. Ich punktem wyjścia była obecność koreańskiej społeczności we Wrocławiu i Bielanach Wrocławskich. Zamiast próbować stworzyć jej pełny czy reprezentatywny portret, fotografki zdecydowały się na bardziej osobiste spotkania – rozmowy, spacery, wizyty w miejscach pracy, restauracjach, sklepach i innych przestrzeniach codziennego życia.
To właśnie z tych spotkań powstały fotografie prezentowane na wystawie. Nie są one próbą opowiedzenia jednej historii ani zamknięcia doświadczenia migracji w jednym obrazie. Każda z artystek przyglądała się napotkanym osobom z własnej perspektywy. Marina Pietrocola kierowała uwagę między innymi ku architekturze, krajobrazowi i osobistym historiom, natomiast Mariam Giunashvili skupiała się na gestach, relacjach i atmosferze spotkania. Ich prace różnią się, ale razem tworzą opowieść o uważnym poznawaniu drugiego człowieka.
Rok później
Od zakończenia rezydencji minął rok, ale historie rozpoczęte wtedy nie kończą się wraz z wyjazdem artystek. Zwykłe odległości są kolejnym etapem tego procesu – powrotem do spotkań, rozmów i obrazów, które powstały we Wrocławiu.
Żadne ze zdjęć prezentowanych na wystawie nie zostało wykonane w Korei. A jednak Korea jest w nich stale obecna: w pamięci, języku, jedzeniu, codziennych rytuałach, pracy, relacjach i przedmiotach. To właśnie ten paradoks stał się jednym z ważniejszych punktów projektu. Odległość nie musi oznaczać nieobecności. Czasem miejsce, które znajduje się tysiące kilometrów dalej, jest częścią najbardziej zwyczajnych momentów codzienności.
Dlatego obok fotografii na wystawie pojawią się również osobiste przedmioty związane z historiami osób poznanych podczas rezydencji. Wypożyczone lub przekazane przez członków koreańskiej społeczności, nie są jedynie uzupełnieniem zdjęć. Każdy z nich ma własną historię i funkcjonuje na wystawie jako niezależny ślad czyjejś obecności.
To także sposób na przesunięcie perspektywy. Społeczność nie jest tutaj jedynie tematem fotografii, ale współtworzy przestrzeń wystawy. Zestawienie zdjęć z przedmiotami pozwala spojrzeć na przedstawiane historie bardziej osobiście – przez rzeczy, które należą do konkretnych osób i które towarzyszą ich codzienności.
Zwykłe odległości
Tytuł wystawy odnosi się do dystansu, który znamy nie tylko z doświadczenia migracji. Każdy z nas ma swoje własne odległości – miejsca, które zostały za nami, ludzi, z którymi dzieli nas czas lub przestrzeń, wspomnienia, które wciąż pozostają blisko.
Zwykłe odległości nie próbują tych dystansów mierzyć ani ich przekraczać. Zamiast tego przyglądają się temu, jak odległość staje się częścią codziennego życia. Jak można być pomiędzy miejscami, językami i wspomnieniami, a jednocześnie budować swoje życie tu i teraz.
Wystawa jest efektem rezydencji organizowanej przez Wrocławski Instytut Kultury w ramach międzynarodowej platformy Magic Carpets, we współpracy z GUA Collective. Za przygotowanie wystawy od strony kuratorskiej odpowiadają Sangmin Cha i Paulina Brelińska-Garsztka. Rezydencjom towarzyszył fotograf Wojciech Chrubasik, który dokumentował wspólne spacery i wizyty terenowe artystek oraz wspierał proces powstawania projektu.
Już we wrześniu będzie można zobaczyć efekt tej pracy – fotografie i przedmioty, które opowiadają o miejscach odległych geograficznie, ale obecnych w zwyczajnych, codziennych sytuacjach.