Weronika Kocewiak. Składam się na dwa (i rozkładam na cztery)


24.09.2025 - 26.10.2025

Fundacja PSW | Galeria Program 

O wystawie: 
[…] mam tendencję do powtarzania jednego wzorca zachowań, nieistotne dzisiaj skąd go podpatrzyłam. Pięć minut do wyjścia, to czas kiedy wszystko musi się zdarzyć: pękające rajstopy – nie do naprawienia; pełne kamienia żelazko – znowu. Pomijając fakt, że zakładam rajstopy do sukienki i jednoczenie prasuję sobie spodnie. Wtedy nie krzątam się po mieszkaniu, a biegam w popłochu w poszukiwaniu czegoś innego (do ubrania), co możliwie zmieni bieg wydarzeń nadchodzącego wieczoru. – od artystki 
W cyklu malarskim Składam się na dwa (i rozkładam na cztery) Weronika Kocewiak podejmuje wątek obecności oraz wielozadaniowości. Poprzez autorską technikę łączącą pracę z ciałem, performance do–kamerowy i malarstwo na płótnie, artystka przepracowuje własne lęki związane z poświęceniem przez człowieka jego naturalnych odruchów i potrzeb w imię działania oraz napędzania "gospodarki obowiązku", a także bada wątki autobiograficzne.
Weronika na co dzień pełni wiele ról, które wzajemnie się przenikają i uzupełniają. Artystka jest w pełni świadoma, że taki sposób funkcjonowania – wielotorowy i multifunkcyjny – nie jest wyłącznie cechą współczesnych czasów, lecz wpisuje się w naturę człowieka. Już człowiek pierwotny musiał jednocześnie zaspokajać podstawowe potrzeby i czuwać nad własnym bezpieczeństwem – obserwując otoczenie podczas posiłku czy pozostając czujnym nawet we śnie.
Od 2024 roku Kocewiak maluje sceny z własnego życia, w których staje się bohaterką codzienności – pozostaje humanoidalnym, ludzkim zwierzęciem, jednak zyskuje atrybuty hybrydalne. Na obrazach występuję w sytuacjach dualnych – deformuję ciało, aby ukazać schizofreniczne czasy, w jakich przyszło jej żyć. Cztery ręce, dwa torsy i dwie pary nóg – to próby przekroczenia osobniczej fizyczności, bo każda z tych modyfikacji jest nieosiągalna dla ludzkiego ciała.
Zatrzymane w obrazach kadry codzienności ukazują te czynności, które artystka przez lata próbowała wykonywać równolegle – dążąc do tego, by każda z nich zajmowała jak najmniej czasu. To sceny nerwowego poranka i oswojonego pośpiechu: zakładanie rajstop i prasowanie spodni na pięć minut przed wyjściem, krojenie buraka do sałatki przy jednoczesnym zaplataniu warkocza. Codzienność splata się tu z potrzebą działania, a każdy gest staje się opowieścią o wielozadaniowości. Obrazy są wynikiem stałej pracy z kamerą – w procesie tworzenia kompozycji Weronika Kocewiak wykorzystuje technologię wideo i kolejno przenosi wybrane układy ciała na płótno.
W analizie procesu powstawania cyklu autorka odnosi się do istotnego wpływu, jaki wywarło na nią zgłębianie współczesnych narracji dotyczących cyborgizacji człowieka — obecnych m.in. w esejach Donny Haraway oraz Jolanty Brach-Czainy. Szczególne znaczenie miała lektura rozdziału pt. Krzątactwo z książki Szczeliny istnienia, w którym Brach-Czaina podejmuje filozoficzną refleksję nad codziennością, ukazując jej (nie)zwykły i (nie)zwyczajny wymiar.

Opieka kuratorska: Ania Muszyńska

 
Wystawa jest częścią festiwalu FRINGE Warszawa 2025.

 

Fundacja PSW Promocji Sztuki Współczesnej
48 511-17-65-63

Gen. Andersa 13

00-159 Warszawa

24.09.2025 - 26.10.2025