Teresa Wallis-Joniak
urodziła się w Chorzowie 13 października 1926 roku w rodzinie inteligenckiej z tradycjami. Po ukończeniu szkoły średniej i zdaniu matury w 1947 roku została przyjęta na Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie studiowała w pracowniach legendarnych profesorów: Hanny Rudzkiej-Cybisowej, Czesława Rzepińskiego, Jerzego Fedkowicza oraz równolegle gra ikę pod kierunkiem profesorów: Andrzeja Jurkiewicza i Ludwika Gardowskiego. Rok 1952 dla Teresy Wallis to koniec I etapu studiów, absolutorium oraz ślub z poznanym na Akademii malarzem, Juliuszem Joniakiem. Dyplom na Wydziale Malarstwa, którego promotorką była prof. Hanna Rudzka-Cybisowa, tytuł magistra sztuki otrzymała w 1954 roku.
Przychodzą na świat córki, kolejno Ania i Marta, których wychowanie bardzo ją absorbuje. Niemniej każdą wolną chwilę poświęca pracy artystycznej i doskonaleniu warsztatu. Od 1972 roku uczy wychowania plastycznego w krakowskich liceach (II, IV, IX, XIV) oraz prowadzi praktyki pedagogiczne dla studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Za pracę pedagogiczną otrzymuje nagrody od Ministra Oświaty i Wychowania. Przez szereg lat pełni funkcję sekretarza naukowego Olimpiady Artystycznej oraz przygotowuje do niej młodzież licealną, za co wielokrotnie jest nagradzana prestiżowymi nagrodami przez samego profesora Stanisława Lorenza, przewodniczącego Olimpiady. Członkini Związku Polskich Artystów Plastyków od 1955 roku i członkini honorowa Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie.
Prace Teresy Wallis-Joniak znajdują się w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.
„Kolorystyka niepokorna”
„…Nierzadko słyszy się dziś głosy, że powojenna dominacja koloryzmu w sztuce polskiej, na artystycznych uczelniach naszego kraju, ma się ku końcowi. To jednak sąd przedwczesny, a związany niestety ze smutnym faktem, iż większość czołowych, w tym i krakowskich kolorystów już nie żyje. Nie jest jednak na szczęście tak, że poszczególne trendy artystyczne umierają wraz z ich twórcami. Wręcz przeciwnie, żyją w pracach i artystycznym myśleniu ich uczniów. Czasami na zasadzie paradoksu, z którym w życiu i w sztuce obcujemy prawie codziennie, odejście prekursorów kierunku powoduje erupcję ich malarskich koncepcji.
Malarstwo Teresy Wallis-Joniakowej ma swój początek w specy icznym dla kapistów podejściu do sprawy zestawienia kolorów na płaszczyźnie obrazów. Tyle że krakowska malarka bardzo osobiście traktuje wskazówki swych mistrzów. Pozostając wierna ich niezłomnym zasadom, jednocześnie wierna jest także swej indywidualnej wizji artystycznej. Teresa Wallis-Joniak chętnie maluje pejzaże i martwe natury – ulubione przez kolorystów tematy. Jednakże u niej, inaczej niż u czołowych kapistów, a także wybitnego przedstawiciela wspominanego kierunku Juliusza Joniaka - jej męża – istotną rolę w komponowaniu obrazu ma nie tylko specy iczne zestawienie kolorów w taki sposób, aby uzyskać zaskakujący i całkowicie nowy efekt kolorystyczny, lecz również, kiedy trzeba, kolor podporządkowany zostaje tematowi obrazu. Wiele Jej płócien ma właśnie znakomicie wyszukaną tematykę, wyszukaną podług malarskiego myślenia, wyszukaną dla potrzeb konkretnego obrazu. Na jej obrazach w rozmaitych konfiguracjach i ujęciach pojawia się motyw śródziemnomorskiej architektury. To od jej ścian odbijają się promienie słoneczne, wrażliwy odbiorca czuje także jak mury domów oddają wieczorem ciepło, jak to ciepło przymila się do nas. Częstym motywem obrazów Teresy Wallis-Joniak był i jest widok ulicznej kawiarenki ocienionej przez rozłożyste drzewo. I prawie na każdym obrazie są ludzie. Pojawiają się w grupkach, pojedynczo, częściej gdzieś na drugim planie, o wiele rzadziej jako główne elementy obrazu. Teresa Wallis-Joniak jako artystka ma i tę zaletę, że potra i lekkim pociągnięciem pędzla, drobną aluzją, wprowadzić swe ludzkie postaci w ruch…”
Andrzej Warzecha
„…Pani Teresa - podobnie jak profesor Czesław Rzepiński, Jej akademicki nauczyciel w latach studiów na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, „nie maluje natury, lecz z natury, ponieważ w przyrodzie brak gotowych obrazów, istnieją tylko widoki, przy czym w naturalnym krajobrazie akceptujemy wszystko, natomiast na obrazie już nie”. Interesuje Ją zatem nie reprodukowanie piękna, lecz jego tworzenie…”.
„…Pejzaże autorstwa Pani Teresy są inspirowane głównie wrażeniami przywiezionymi z zachodu Europy, najczęściej z Włoch oraz z południowej Francji i Hiszpanii, czego łatwo można się domyślić nie tylko ze względu na obecne na nich pinie, oliwki i kwitnące agawy, lecz także na specy iczne światło, którego na próżno szukać nie tylko w smutnych polskich listopadach, lecz nawet w miesiącach upalnego lata. Artystki nie fascynuje ani „dzika, nieskażona przyroda”, ani przeciwległy biegun - krajobraz w pełni zurbanizowany, epatujący ogromem i potęgą inżynierskich konstrukcji. Jej ulubiony motyw to przyjazna człowiekowi drobna architektura, harmonijnie wtopiona w równie mu przyjazną zieleń drzew i krzewów, przeplataną barwami owoców i kwiatów…”.
„…Liczba nastrojowych kawiarenek, romantycznych zaułków, dróżek wśród bujnej zieleni i wcinających się w głąb lądu malowniczych zatoczek jest dość ograniczona, więc mogłoby się wydawać, że Artystka zacznie się powtarzać, kopiować samą siebie. Nic takiego nie miało miejsca. W dokonywanych przez Nią malarskich transformacjach nawet najzwyklejsze obiekty uzyskują autonomiczną egzystencję, różnorodność rozstrzygnięć kompozycyjnych, kolorystycznych i fakturowych sprawia, że każdy obraz jest całkiem nowym, odmiennym zjawiskiem…”.
Jerzy Skrobot