Wydaje się, że nic nie jest w stanie powstrzymać tej dziewczyny na tygrysim motorze. Światła biurowców na tle nocnego nieba za jej plecami zmieniają się jak kostki Rubika. To wielkie miasto i ono ma swoje prawa: musisz być stanowcza, silna, szybka, po prostu najlepsza. Pewna siebie maszerować w swoim prążkowanym garniturze. Chwile słabości? Obmywasz twarz w łazience, zimna woda przypomina ci natychmiast, o co walczysz, ile trudności już pokonałaś i co jest twoim celem. Wyścig trwa nieustannie, a ty musisz go wygrać. Nagle spełnia się twój sen: te wszystkie piękne miejsca jak z magazynów o wystroju wnętrz, to twoja codzienność: ogromne baseny na dachach wieżowców, ekskluzywne restauracje i widoki z najwyższych pięter. Wszystko jednak ma swoją cenę. Na szczęście nikt nie widzi łez, które rozpływają się na deszczu. Możesz wiele wytrzymać, ale momentami i ty masz dość. Od czasu do czasu musisz uciec w nieznane z dziewczyną na motorze. Tylko gwieździste niebo zna wasze tajemnice. To narracja, która nam się tutaj nasuwa, lecz czy rzeczywiście to właściwa historia?
Shuaitong Zong przenosi nas do życia metropolii lat 90. Czasu karier robionych ponad wszystko, bez patrzenia na ich emocjonalne koszta. Pracy stawianej nad życie osobiste, wyrzeczeń i ambicji. Artystka analizuje to, jak nowe otoczenie wymusza niejako negocjowanie naszej tożsamości i jak trudne jest zachowanie swojej odrębności przy jednoczesnym byciu otwartym na poznanie, czy przyjęcie zasad życia w nowym miejscu. To aktualny problem przy tak dynamicznym świecie i życiu, jakie obecnie prowadzimy. Towarzyszy temu często tęsknota, poczucie zagubienia lub osamotnienie, równocześnie ciągłe podnoszenie sobie poprzeczki, praca ponad przeciętność i poczucie, że bierzesz udział w niekończącym się konkursie. Decyzje o tak istotnych zmianach w życiu oznaczają jednocześnie, że jesteśmy odważni, ambitni i silni. To poczucie sprawczości miesza się jednak z tęsknotą, czasami będącą już tylko powidokiem dawnej siebie.
Lata 90. do których przenosi nas A Certain Distance to czas, który z dzisiejszej perspektywy może być odbierany jako autentyczna i niewymuszona era beztroski sprzed epoki internetu, opartej na prawdziwych i zaangażowanych ludzkich relacjach. Wydaje się być prostsza, swobodniejsza i bardziej „ludzka”. To wszystko nie wyklucza jednak tego, że w rzeczywistości był to burzliwy transformacyjny okres agresywnego kapitalizmu i rodzącej się globalizacji bez jakichkolwiek psychicznych osłon rodem z „Wilka z Wall Street”. Nieprzypadkowo soundtrackiem lat 90. jest muzyka grunge, a więc wyraz buntu w poczuciu bezsensu i braku szans w obliczu społecznej zapaści i bezrobocia, wynikającego z przenoszenia całych gałęzi gospodarek do krajów rozwijających się. Idealizacja przeszłości i myślenie, że kiedyś było prościej, towarzyszy nam od zawsze. Nic nie jest tak sielankowe, jak może się wydawać.
W epoce Marii Antoniny najprawdopodobniej też nie jedlibyśmy przysłowiowych ciastek.
Artystka jest wnikliwą autorką wizualnych narracji. Potrafi tworzyć malarskie opowieści o człowieku w wielkich machinach świata i jego dynamicznych zmianach, dając nam jednocześnie wgląd w najbardziej czułe i delikatne myśli, potrzeby i tęsknoty, które są udziałem nas wszystkich. Nasze poczucie tożsamości jako element historii zbiorowej oraz prywatnego doświadczenia dopełnia w tej sztuce nostalgia i tęsknota za przeszłością, tą prawdziwą, jak i wyimaginowaną. No właśnie: czy istnieje tęsknota za czasem, którego się nie przeżyło, za nie naszą przeszłością? Oczywiście, że tak i uczucie to zostało nazwane przez Johna Koeniga w jego projekcie „The Dictionary of Obscure Sorrows”, który z dwóch greckich słów: anemos (wiatr) i noia (umysł, myśl) stworzył neologizm anemoia. Słowo to ma oznaczać odczuwanie nostalgii za czasem, którego się nie przeżyło lecz jest on nam z jakiegoś powodu bliski.
A Certain Distance to historie, które zdają się być nie tyle opowiadane linearnie, lecz - stylizowane i będące elementami osobnych narracji - pozornie spójnie dopełniają obraz konstruowanej całości. W każdej z tych scen zapisana jest jej pewna opcjonalność: coś zaistniało, lecz mogło rozegrać się inaczej lub jest zapisem niemal niezauważalnych napięć i sprzeczności. Wspólna jazda w przytuleniu na motorze to niekoniecznie dowód zaangażowania, co raczej dążenia do kontroli i przeciągnięcia pewnego stanu, który być może emocjonalnie już się zakończył. Pewność siebie może być jedynie zasugerowana przez wystudiowaną pozę, a jest tak naprawdę ogromnym wysiłkiem, aby zaprezentować tylko pewną wersję siebie. Moment utraty kontroli i rozpadu starannie przygotowanej fasady jest jak stopniowo powiększająca się plama wody na dywanie. Niewielki bodziec, jak choćby niewinne pytanie, może wywrócić cały porządek do góry nogami.
Agnieszka Gołębiewska
Shuaitong Zong 宗帅彤 (ur. 1995 w Tianjin, Chiny), mieszka i pracuje w Berlinie.
W latach 2015-2021 studiowała na Uniwersytecie Sztuki i Designu w Karlsruhe (HfG), gdzie obroniła dyplom z Communication Design i sztuki mediów.
Artystka zgłębia w swoich obrazach tematykę pożądania, tożsamości i wywołanej migracjami dyslokacji kulturowej, łącząc w sobie bogate multikulturowe doświadczenie życia w chińskiej metropolii oraz europejskiej stolicy. Jej malarstwo analizuje kulturę konsumpcyjną i mechanizmy manipulacji ludzkimi pragnieniami. Obecnie tworzy prace badające związek między autentyczną narracją osobistą a zewnętrznymi wpływami kulturowymi. Obok praktyki artystycznej dysponuje wieloletnim doświadczeniem w budowaniu komunikacji wizualnej i opowiadaniu historii marek dla topowych globalnych klientów, takich jak Nike, Prada, Porsche, Mercedes AMG czy Ferrari.
kuratorka i kurator wystawy: Agnieszka Gołębiewska i Mariusz Horanin
tekst do wystawy: Agnieszka Gołębiewska
Zdjęcie u góry: Shuaitong Zong 宗帅彤, A Little Longer, 2026 - dzięki uprzejmości Galerii Nocny Art Patrol w Warszawie