Patryk Kuleta. Ponowoczesna kunstkamera


23.10.2026 - 24.11.2026

Kunstkamera – dawny gabinet osobliwości – była próbą zebrania świata w jednym miejscu. Dzieła sztuki, osobliwości natury, przedmioty użytkowe i artefakty odległych kultur tworzyły kolekcję, w której granice między wiedzą a fantazją, naturą a kulturą, pięknem a dziwnością pozostawały płynne. W malarstwie Patryka Kulety odnaleźć można podobną ambicję, choć jej przedmiotem nie jest już świat rozumiany jako zbiór rzeczy, lecz kultura jako nieustannie przekształcające się archiwum obrazów.

Artysta porusza się między historią sztuki, mitologią, popkulturą i estetyką konsumpcji, traktując je jako równorzędne zasoby wizualne. Nie rekonstruuje dawnych stylów ani nie cytuje ich z historyczną wiernością. Interesuje go moment, w którym rozpoznawalna forma traci swoje pierwotne znaczenie i zaczyna funkcjonować w nowym układzie. Portret, kostium, ornament, zabawka czy przedmiot luksusowy stają się elementami gry, której reguły wyznaczają zestawienie, kontrast i przesunięcie kontekstu.

W tym sensie malarstwo Kulety pozostaje bliskie postmodernistycznej strategii cytatu, pastiszu i zawłaszczenia, a także dziedzictwu pop-artu, który uczynił kulturę masową pełnoprawnym tematem sztuki. Kuleta nie przeciwstawia jednak kultury wysokiej popularnej, lecz pokazuje, jak głęboko są ze sobą splecione. Barokowy ornament może sąsiadować z formą przypominającą plastikową zabawkę, mitologiczna postać z komercyjnym wizerunkiem, a kunszt malarskiego opracowania z estetyką groteskowego nadmiaru. Hierarchie, które przez stulecia porządkowały kulturę wizualną, przestają być oczywiste.

Jednym z najważniejszych problemów podejmowanych przez artystę w jego twórczości jest tożsamość ukryta za wizerunkiem. W tradycji portretowej ubiór, insygnia, sposób ułożenia ciała i otoczenie pozwalały określić pozycję społeczną modela, jego rolę oraz aspiracje. U Kulety historyczny kostium i rozbudowane nakrycia głowy zachowują tę funkcję, ale przestają gwarantować jednoznaczność. Twarze bywają zasłonięte, zniekształcone albo pozbawione czytelnych rysów. Wizerunek, który powinien umożliwiać rozpoznanie osoby, staje się przeszkodą w jej poznaniu.

W pracach takich jak Galatea, Pygmalion, The Empress R czy Secret sylwetka, kołnierz i draperia budują formę postaci równie istotną jak twarz. Nie zawsze wiadomo, czy oglądamy portret konkretnej osoby, figurę symboliczną, czy raczej kostium, który przejął funkcję podmiotu. W Hidden Away zasłonięcie twarzy podkreśla niedostępność przedstawionej postaci. Z kolei w Helen of Troy lub Metamorphosis of Hecate fantastyczna forma przesłaniająca głowę przywołuje skojarzenia z hełmem lub osłoną. Im bardziej rozbudowany staje się wizerunek, tym mniej oczywiste jest to, kogo właściwie przedstawia.

Podobne napięcie pojawia się w obrazach, w których człowiek spotyka się ze światem zwierzęcym. W Haute Cuisine I realistycznie opracowana głowa konia sąsiaduje ze sceną przedstawiającą kobietę i dzieci, ujętych w czerwonej tonacji. Zestawienie odmiennych sposobów przedstawiania uruchamia skojarzenia z naturą, opieką i cielesnością. W Haute Cuisine IV zamaskowana postać, której towarzyszą kolorowe formy przypominające balony, zestawiona jest z realistycznym wizerunkiem wilka. Kontrast nie sprowadza się do prostego przeciwstawienia człowieka i zwierzęcia. Ujawnia raczej napięcie między tym, co kulturowo wyreżyserowane, a tym, co kojarzymy z instynktem i dzikością.

Tę niejednoznaczność wzmacniają obrazy, w których pojawiają się zwierzęce rogi, fantastyczne głowy, groteskowe twarze lub krew. W Primal State postać z rogami zachowuje cechy portretu, a zarazem wymyka się realistycznemu rozpoznaniu. W The Only Sweet Thing You'll Ever Get historyzujący strój i trzymany przez postać czerwony przedmiot kontrastują z zakrwawioną twarzą i okaleczoną dłonią. Podobne zakłócenie konwencji portretowej pojawia się w IKKI. Zestawienie kostiumowej reprezentacyjności ze śladami przemocy podważa tradycyjne skojarzenie portretu z harmonią, godnością i społeczną pozycją. To, co mogłoby pełnić funkcję dekoracyjną, staje się niepokojące.

Istotnym składnikiem tych kompozycji jest materia. Kuleta z dużą uwagą odtwarza faktury tkanin, połysk satyny, fałdy, marszczenia i ciężar dekoracyjnych elementów. W Satin Pink Dress różowa, satynowa forma i odwrócone ułożenie figury destabilizują tradycyjne wyobrażenie eleganckiego portretu. W Lead Helmet do końca nie wiemy, na co patrzymy – główny element zdaje się być połyskujący i śliski, nawet półprzezroczysty, balansujący między przedstawieniem a zagadkową konstrukcją. Z kolei główny przedmiot w Sandstone Dreams przywołuje na myśl barokowe, misternie tłoczone osobliwości z kości słoniowej, który wraz z kwiatem i elementami przypominającymi owoce tworzy osobliwą martwą naturą.

W Royal Dildo oraz Let Them Eat Cake dekoracyjność i skojarzenia z dworskim przepychem wchodzą w relację z erotyczną aluzją, formami przypominającymi zabawki i balonowe obiekty oraz estetyką konsumpcji. Szczególnie tytuł drugiej pracy przywołuje wyobrażenie luksusu i społecznego dystansu elit. Nie musi jednak oznaczać ilustracji konkretnego wydarzenia historycznego. Otwiera raczej pole interpretacji, w którym nadmiar, przyjemność i władza pozostają ze sobą w napięciu. Ornament może zachwycać, ale może też kierować uwagę ku temu, co kryje się za atrakcyjną powierzchnią.

Historia i mitologia nie funkcjonują w tych obrazach jako zamknięty repertuar wzniosłych opowieści. Nazwy takie jak Aerope, Helen of Troy, Hecate, Galatea czy Pygmalion otwierają pole skojarzeń z antycznym mitem, pięknem, pożądaniem, tworzeniem i przemianą, nie wyjaśniając jednak przedstawień do końca. Mit staje się kulturowym śladem – rozpoznawalnym punktem odniesienia, który zostaje przekształcony przez współczesną wyobraźnię. Podobnie Peony for Persephone łączy obraz kwiatu z imieniem bogini kojarzonej z cyklem natury, zejściem do podziemia i powrotem. Organiczna, niemal cielesna forma płatków pozwala odczytać kwiat nie tylko jako motyw dekoracyjny, ale również jako figurę przemiany i kruchości.

W tej samej logice mieści się Sicilian Defence – The Najdorf Variation. Tytuł odsyła do terminologii szachowej, podczas gdy kompozycja nie przedstawia dosłownej sceny gry. Powstaje rozbieżność między nazwą, która uruchamia skojarzenia z regułą i strategią, a niejednoznaczną, organiczną formą obrazu. Takie przesunięcia są charakterystyczne dla Kulety: słowo nie zamyka interpretacji, lecz kieruje ją na kolejny tor.

Postmodernistyczna kunstkamera nie jest więc jedynie kolekcją osobliwych motywów. Jej istotą jest sposób, w jaki Kuleta zmienia relacje między obrazami i tradycjami. Historia sztuki staje się dla niego żywym archiwum, a nie kanonem wymagającym powielania. Pop-art, portret historyczny, mitologia, ornament i przedmiot konsumpcyjny spotykają się na równych prawach, nie tracąc własnej rozpoznawalności, lecz zmieniając sens w nowym sąsiedztwie.

W tej pewnego malarskiej kolekcji nic nie pozostaje całkowicie niewinne: ani kostium, ani zabawka, ani luksusowy przedmiot, ani klasyczny mit. Każdy może stać się znakiem, a każdy znak – przedmiotem kolejnej interpretacji. Kuleta zaprasza widza do poruszania się między odległymi porządkami kultury bez gwarancji jednego rozwiązania. Właśnie w tej niejednorodności, w napięciu między historyczną pamięcią a współczesną wyobraźnią, ujawnia się charakter jego ponowoczesnego gabinetu osobliwości.

Dominik Zieliński
kurator wystawy

 

zdjęcie u góry: Patryk Kuleta, Haute Cuisine I, 2020

Salon Sztuki PRIME ART LAB

Sterana Jaracza 3

Warszawa

23.10.2026 - 24.11.2026