Monika Mamzeta studiowała rzeźbę w pracowni profesora Grzegorza Kowalskiego na Warszawskiej ASP. Była w epicentrum rodzącej się w latach 90. sztuki krytycznej. Podzielała przekonanie koleżanek i kolegów z „Kowalni”, że twórczość artystyczna może być istotnym narzędziem zmiany społecznej. Wyróżniało ją wyprzedzające epokę uwrażliwianie na problem płci i odwaga bezpośredniego formułowania postulatów feministycznych. Przepracowywała polityczność ciała i jego stanów: macierzyństwa, starzenia się, choroby.
Jej najnowsze prace artystki są konsekwentną kontynuacją wcześniejszych wystąpień, a jednak zyskują nową jakość – są bardziej intymne i osobiste. Jeśli artystka bada kody kulturowe – to tylko te uwewnętrznione, jeśli traumę – to rodzinną. Wpisująca się w zwrot autobiograficzny sztuka Moniki Mamzety służy zmianie rozumianej jako proces terapeutyczny.
Artystka pozwala nam ten proces podglądać, wierząc, że jej odwaga pomoże i nam otworzyć kryjący dawne traumy kuferek babuni. Jeśli zdecydujemy się tam zajrzeć i przepracować rodzinne uwikłania, zyskamy szansę uwolnienia się z kręgu nieświadomej repetycji schematów i reprodukcji przemocy. Artystka chce, by jej sztuka otwierała płaszczyznę komunikacji, a zmianę społeczną budowały mikrohistorie osobistego rozwoju każdego z nas.
Agnieszka Tarasiuk