Tym co było najciekawsze w zaproponowanym nam eksperymencie, to naświetlenie pewnej perspektywy, która zogniskowała się wyraźnie podczas naszych rozmów i w trakcie procesu wspólnego malowania pracy „Obraz podwójny”. W wątkach, w których wzajemnie odnosiliśmy się do własnych obrazów, z akordu na akord coraz wyraźniej wyłaniały się fabuły próbujące umknąć tęsknocie. Jednocześnie, gdzieś pod spodem tej uniwersalnej tkanki, dochodziły do głosu prywatne tragizmy, o których nie mówiliśmy, ale o których mówiły nam zderzające się przed nami obrazy. W naszym odczuciu studnią, z której razem czerpiemy jest mit, rozumiany jako wnętrze przedhistoryczne, odnoszące się do ziemi, ale i do człowieka sięgającego w głąb czegoś, co istniało bez jego obecności i udziału. Stan nieświadomości, zanurzony w micie, afirmuje w naszych obrazach sekwencje symboliczne tworzące małe mitologie. Uczucie czystej intencji, nie zmącone nowoczesnością, moglibyśmy pewnie odnaleźć gdzieś u podnóży skały Uluru, gdzie aborygeni łączą się z pradawnym porządkiem niepamięci. Ta niezapisana karta bądź „wielki sen”, jest chyba naszym wspólnym pragnieniem deklarującym się za pomocą obrazów, które pomimo różnic w traktowaniu farby, motywowane są tą samą potrzebą – zatrzymania w sobie substancji dynamicznej, której unieruchomić się nie da. Oczywiście możemy próbować.
Szaweł Płóciennik & Jarosław Modzelewski
Kurator wystawy: Marcin Janos Krawczyk