Gu Tang Clan. X


15.10.2026 - 31.12.2026


X


Kim jest Gu-Tang Clan? To pytanie wisi w powietrzu już od dekady – od momentu, gdy na łódzkich ulicach pojawiły się pierwsze prace twórcy. Podpisywane pseudonimem szablony i paste-upy w 2016 roku działały na lokalną społeczność jak artystyczny teaser i zaproszenie do zbiorowego śledztwa. Wówczas mogliśmy snuć jedynie domysły o tym, że autor wychował się na jednym z łódzkich podwórek i „grasuje” głównie nocą. Z czasem precyzujący się charakter prac Gu-Tanga (łączący street-art z pop-artem, nowoczesnym projektowaniem graficznym, dywersją reklamową i miejską zagadką), a także narastająca liczba interwencji w obszarze miasta, coraz mocniej zaczęły angażować przypadkowych przechodniów. Sympatię lokalnych mieszkańców zdobył przede wszystkim bohater i główny motyw prac autora – niezmienny od lat „owczarek bałucki”, dla przyjaciół: Gustaw. Artysta, żonglując psią groteską, surrealizmem i konwencją realistyczną w obszarze sztuk wizualnych, zdołał wytworzyć relację międzygatunkową trwalszą od matrycy niejednego graficznego projektu. Jednak czy po dekadzie obserwacji działań Gu-Tanga możemy zaryzykować stwierdzeniem, że dziś już znamy jego charakter? Że wiemy, czy jest to szorstki obserwator miejskiego życia, a może głodny pochwał kanapowy pieszczoch?
 
Zanim Gu-Tang odnalazł swój własny język artystyczny, testował granice akademickich tradycji. Wędrując między uczelniami i pracowniami kontynuował serie porzuceń i nowych początków. Sytuacja ta zmieniła się w 2016 roku. Wówczas w słuchawkach autora grał klasyczny nowojorski rap-skład Wu-Tang Clan, a pod ręką kręcił się, żądny drapania za uchem, pies Gustaw. Z połączenia bitów i merdania ogonem – muzyczno-psiarskiej symbiozy – narodziła się strategia artystyczna, a właściwie kontury założeń twórczych, pseudonim Gu-Tang Clan i pierwszy szablon warczącego psa.
 
Wraz z rozwojem konceptu, autorskie, wycięte wzory zaczęły zastępować wlepki i plakaty pozwalające na multiplikowanie nakładów, a także unikatowe prace malarskie. Dziś, nie zamykając wcześniej eksplorowanych dróg (wciąż ceniąc tradycyjny szkic i szablon), Gu-Tang swobodnie łączy media artystyczne, kreuje hybrydowe formy wyrazu, a także kolekcje użytkowe. Ostatnio coraz częściej eksploruje przestrzeń obiektów konceptualnych i instalacji, by badać różnorodne materiały, kontekst otoczenia i zwyczajnie czerpać satysfakcję z mieszania porządków wizualnych.
 
Do ulubionych sfer tematycznych i wyrazowych Gu-Tanga możemy zaliczyć estetykę wschodu, inspirację mitologią czy motywami znanymi z historii sztuki i literatury. Autor dał się poznać także jako twórca, który wciąż improwizuje i reaguje na bieżące wydarzenia. Uważnie poluje na popkulturowe aluzje będące żywym komentarzem społecznym czy politycznym. Na przykład trudno uznać za zbieg okoliczności jego plakat „PieS” (pastisz logotypu partii PiS), przez pewien czas dumnie wiszący przed siedzibą Kancelarii Prezydenta RP przy ulicy Wiejskiej.
 
O ile plakaty artysty są lekkie w odbiorze – bazują głównie na grach słownych, sarkazmie i minimalizmie formy – o tyle wybrane prace malarskie Gu-Tanga stawiają na bardziej złożoną strukturę narracyjną. Kompozycje na płótnach zachęcają do wielowątkowego namysłu nad tym, co jest wizualizacją rzeczywistych cech czworonożnego pupila, a jakie elementy tworzą ukrytą metaforę.
 
W swoich pracach Gu-Tang skrupulatnie zaciera granice nie tylko między twórcą a dziełem, ale także gatunkiem ludzkim i zwierzęcym. Pies Gustaw występował już m.in. w roli papieża, Napoleona czy Bruce'a Lee. Dodatkowo autor, w wywiadach i tekstach, konsekwentnie podtrzymuje tę konwencję operując psią nomenklaturą oraz perspektywą, co z kolei stanowi przykład żywej struktury performatywnej, twórczego alter ego. Druga jaźń wydaje się pozwalać na dokładniejsze filtrowanie rzeczywistości. Pomaga także w zachowaniu anonimowości, przenoszeniu uwagi z podmiotu – zbioru cech własnych, na przedmiot – efekty pracy i przekaz. Gu-Tang jest świadomym tego, że uniezależniając się od prywatnego wizerunku zwiększa swoje możliwości twórcze i uwalnia od autocenzury. Dodatkowo wykorzystywanie pojęć ze świata czworonogów umożliwia artyście budowanie alternatywnego, surowego języka opisu sztuki, ale także nas samych. Strategia wcielania, instynkt czy wręcz psia socjologia stają się dla Gu-Tanga narzędziem oceny społeczeństwa, kultury, polityki, a zarazem czystym medium wypowiedzi plastycznej. Swobodna gra słów obecna w większości tytułów prac, pomysłowo łącząca psie odruchy, upodobania z ludzką codziennością, nie tylko bawi, lecz także pozbawia autorytety ich nienaruszalnego statusu, demaskuje sztuczność i dowodzi ironicznego dystansu autora do opisywanych zjawisk.
 
Naturalną częścią drogi twórczej Gu-Tanga stały się projekty komercyjne, choć autor „nie podaje posłusznie łapy”, przy każdej sugestii zleceniodawcy. Wytrwale broni „własnej miski” – strefy komfortu i marki, którą stworzył. Autor nie wydaje się być zainteresowany węszeniem wokół afer i szukaniem sensacji lub plotek w artystycznym otoczeniu, a tym bardziej trawieniem kuluarowych nowinek, mających na celu zdobycie przewagi nad rywalami. Można by pokusić się o stwierdzenie, że wytrwale tłumi w sobie kulturalny instynkt stadny, czego najlepszym dowodem jest unikanie własnych wernisaży. W czasach, gdy twórcy walczą o zasięgi, uprawiając ponadprzeciętny ekshibicjonizm, jego wizerunek oraz dane personalne pozostają nieznane. Taki kontrolowany reset pozwala Gu-Tangowi skupić się na tym, co naprawdę ważne – czystej twórczości. Sam zresztą przyznaje, że zawsze ma więcej pomysłów niż czasu na ich realizację.
 
Tempo miejskich akcji Gu-Tanga bywa zawrotne, choć dyktuje je proza sytuacji: natężenie ruchu pieszych, wschodzące słońce czy określony czas dostępności rusztowania przy budynku – kluczowego czynnika, by umieścić pracę naprawdę wysoko. Po pomyślnie zakończonej akcji nagrodą dla Gu-Tanga jest wyrzut adrenaliny i odczucie satysfakcji, choć w swojej karierze zebrał także kilka mandatów, a nawet spędził noc na niemieckim dołku. Podczas zagranicznych podróży, twórcy zawsze towarzyszy dodatkowy bagaż z materiałami niezbędnymi do pozostawienia artystycznego śladu. W ten sposób autor rocznie zużywa setki arkuszy papieru i całe beczki kleju. Nie należy jednak do grupy artystów, którzy prowadzą skrupulatną dokumentację własnej twórczości. Nie znajdziemy w jego pracowni map i notatek z miejskich interwencji. Tę rolę naturalnie przejęli odbiorcy i sympatycy Gu-Tanga, systematycznie oznaczający go w social mediach na zdjęciach każdej, znalezionej w Polsce i za granicą pracy autora. Wizerunki psów zaczęli łączyć ze sobą także pracownicy służb miejskich, choć w tym przypadku, zamiast o prestiżu, należy mówić o wciąż zwiększającym się ryzyku spotkania i zatrzymania. Zdarza się, że plakaty znikają ze ścian lub tracą swoje rogi. Dzieje się tak najczęściej za sprawą osób chętnych, by posiadać je na własność. Zrywanie prac z przestrzeni miast czy nawet ich niszczenie Gu-Tang uznaje za nieodłączną część dostępnej i demokratycznej sztuki ulicy, miejskiej gry z odbiorcami.
 
Współcześnie, w zalewie wielu wykalkulowanych prac artystycznych, powtarzalnych obrazów, które stają się towarem dostosowanym pod algorytm mediów społecznościowych, ciężko jest odnaleźć coś co zatrzyma naszą uwagę. W do bólu estetycznych, obłych tematycznie i pozbawionych surowej spontaniczności obrazach, nic nie stawia oporu, nikt od nas niczego nie wymaga i nie żąda. Na tle tej panoramy miło obserwuje się Gu-Tanga, który bezkarnie znaczy teren miejskiej przestrzeni publicznej. Siłą ostatniej dekady jego pracy twórczej w łódzkim, niełatwym środowisku była m.in. pomysłowość i systematyczność kreowania swych społeczno-artystycznych manifestów.
 
Jubileuszowa wystawa Gu-Tanga – jak na bezwarunkową, psią lojalność przystało – nie mogłaby zostać zrealizowana nigdzie indziej jak na łódzkich Bałutach. W tej dzielnicy wszystko się zaczęło. Ekspozycja przygotowana w Miejskiej Galerii Sztuki w Łodzi nie jest jednak typowym, retrospektywnym podsumowaniem. Obok prac z różnych lat ostatniej dekady, pierwszych wzorów, wlepek i późniejszych plakatów, na wystawie znajdują się także premierowe obiekty i prace malarskie udowadniające, że sztuka Gu-Tanga to ciągły proces. Obserwatorzy jego poczynań powinni zachować czujność i bacznie wypatrywać dalszych smaczków. Plakat stworzony specjalnie z okazji 10 lat grasowania Gu-Tanga przypomina, że kości zostały rzucone. Po cichu pozostaje nam liczyć na to, że w numeracji jubileuszy działalności autora będą przybywały kolejne, rzymskie X-y.
 
Dominika Pawełczyk
  

OD GUSTAWA:
Wystawa ta to zapis, będący podsumowaniem dziesięcioletniej drogi przebytej przez psowatego osobnika artystycznego o imieniu “Gustaw”. Prezentuje ona wyboje oraz perturbacje będące istotną składową przekazu wizualnego znanego z ulic polskich oraz europejskich metropolii. Ekspozycja stanowi naturalną kontynuację oraz syntezę dotychczasowych poszukiwań artystycznych prowadzonych przez potomka wilków. Prace, które będzie można zobaczyć w Galerii Bałuckiej prowokują do pytań o tajemnicę ukrytą w zaułkach ulic, jednocześnie dając odbiorcy poczucie bezpieczeństwa bijącego spomiędzy psich wizerunków. Gustaw (znany raczej pod pseudonimem Gu-Tang Clan) urodził się w 2004 roku. To przedstawiciel rodziny psowatych, który zbiegł z łódzkiego schroniska. W 2016 roku wpadł na pomysł umieszczania swoich podobizn w miejscach publicznych. Aktywny przede wszystkim w nocy. Przy użyciu szablonów, plakatów i farb w sprayu znaczy teren wszędzie tam, gdzie się pojawi. Psie podobizny można znaleźć na ulicach kilkunastu europejskich miast, a jego aktywność stale się wzmaga. Jak do tej pory nieuchwytny.

kuratorka: Dominika Pawełczyk

Miejska Galeria Sztuki w Łodzi. Galeria Bałucka, Stary Rynek 3

15.10.2026 - 31.12.2026

wernisaż

16.10.2026

00:00