Biała, minimalistyczna karteczka z jednym słowem pod nazwiskiem: Barbara Jonscher MALARKA. W rogu stary, krótki numer telefonu i adres: Brzozowa 5/9. Od tego skromnego przedmiotu, który dziś brzmi zaskakująco współcześnie, zaczyna się opowieść o jednej z najbardziej oryginalnych postaci polskiego malarstwa powojennego. W setną rocznicę urodzin Barbary Jonscher (1926–1986) Muzeum Archidiecezji Warszawskiej zaprasza na wystawę Barbara Jonscher. MALARKA, którą będzie można oglądać przy ul. Dziekania 1 od 18 listopada 2026 do 21 lutego 2027 roku. „Każdy z jej obrazów, niezależnie od techniki, pokazywał mi inną postać: czasem mrocznie wybuchowo ekspresyjną, czasem dowcipną, czasem skupioną i głęboko refleksyjną” – mówi kuratorka Eliza Bernatowicz. przyznając, że trudno zamknąć tę artystkę w jednym słowie, a właśnie po tym poznaje się naprawdę twórczego artystę.
Nazwisko Jonscher na zawsze związało się z wystawą Przeciw wojnie – przeciw faszyzmowi w warszawskim Arsenale w 1955 roku. Nagrodzony tam Don Kichot, zwielokrotniony orszak bezimiennych, zgarbionych rycerzy na wychudzonych szkapach, stał się manifestem pokolenia Arsenału: buntu przeciw socrealistycznym dogmatom, ale też zagubienia ludzi, którzy „wyszli z wojny” i znaleźli się gdzieś za żelazną kurtyną. Już wtedy ujawniło się to, co pozostanie znakiem rozpoznawczym malarki – ziemista paleta, czerń i faktura traktowana jako pełnoprawny środek wyrazu.
Te poszukiwania znajdują kulminację w monumentalnym Ukrzyżowaniu z 1970 roku, należącym do kolekcji Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Jonscher maluje chwilę, gdy w momencie śmierci Chrystusa ziemię spowiła ciemność, a czerń staje się niemal rzeźbiarska, przytłaczająca – obraz, który, jak zauważa kuratorka, mógłby głęboko odczuć nawet człowiek niewidomy. Dzieło pokazywane było w 1980 roku na wystawie Znak Krzyża, w czasie gdy artystka, bojkotując oficjalny obieg, wystawiała w kościołach, salach katechetycznych i prywatnych mieszkaniach, uczestnicząc w ruchu kultury niezależnej wspieranym przez Kościół. Z tego samego rozdziału jej biografii pochodzą przechowywane w muzeum Ecce Homo oraz Czarna Madonna, związana z wystawami walizkowymi Marka Sapetty.
Wystawa przypomina też mniej znane oblicza Jonscher – wstrząsający film Tren na śmierć konia, zrealizowany z Janem Tkaczykiem, z muzyką Andrzeja Kurylewicza, który odwraca heroiczny mit konia i pozostawia widza bez pocieszenia, a dziś brzmi niepokojąco współcześnie – oraz pejzaże znad Wisły i z Białowieży z lat siedemdziesiątych. W tych rozedrganych burzą, mgłą i światłem płótnach, jak pisał ulubiony uczeń i kolekcjoner artystki, malarz Andrzej Biernacki, „obiekt materialny przeistacza się w mentalny”, a według Jacka Antoniego Zielińskiego najlepsze z nich „urastają do rangi uogólnień scenerii świata, symboli przestrzeni, w której rozgrywa się dramat naszego ziemskiego życia”.
Ekspozycja to zarazem zaproszenie do refleksji nad sztuką i opowieść o barwnej, przyciągającej ludzi osobowości, poznawanej przez okruchy codzienności, fotografie, wspomnienia przyjaciół i dokumenty odnalezione w zbiorach Biblioteki Narodowej. Kuratorka stawia pytanie, które warto zadać wspólnie z publicznością: czy obrazy Barbary Jonscher mają dziś znaczenie?
Barbara Jonscher (1926–1986) to jedna z najbardziej oryginalnych postaci polskiego malarstwa powojennego, a zarazem artystka dziś niesłusznie przypominana zbyt rzadko. Jej nagrodzony na wystawie w Arsenale w 1955 roku Don Kichot stał się manifestem całego pokolenia, a monumentalne Ukrzyżowanie z 1970 roku, należące do kolekcji naszego muzeum, pozostaje świadectwem jej udziału w ruchu kultury niezależnej lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wystawa prowadzi od mrocznych, fakturalnych czerni obrazów religijnych, przez poruszający film Tren na śmierć konia, po rozświetlone burzą pejzaże znad Wisły i z Białowieży, a jednocześnie opowiada o barwnej, przyciągającej ludzi osobowości malarki – na podstawie wspomnień przyjaciół, fotografii i dokumentów odnalezionych w zbiorach Biblioteki Narodowej. Tytuł zaczerpnęliśmy z jej własnej wizytówki, na której pod nazwiskiem widniało jedno słowo: MALARKA.
Kuratorka: Eliza Bernatowicz
Zdjęcie u góry: Barbara Jonscher, Mokra łąka, 1977, kolekcja Andrzeja Biernackiego