Adam Kozicki. Doskonałe rozwiązanie


13.11.2026 - 20.01.2027

Akwarium to miejsce, gdzie żyją ryby i inne wodne stwory, jeżeli ktoś je złapie i sprezentuje im życie na powierzchni ziemi. Nie jest to, oczywiście, naturalna rzecz dla ryby – mieszkać w szklanym pudełku ani oglądać z takiej pozycji ludzi i ich nudne, suche losy. (Ale co ryba może wobec pomysłów człowieka). Po angielsku akwarium to „fish tank”. „Fishtank live” to natomiast amerykański reality show, który powstał w 2023 roku – jedno z haseł promocyjnych tego internetowego programu brzmiało „to nie jest show”. Publiczność mówi o „Fishtanku” nieco inaczej – że to mutacja eksperymentu stanfordzkiego albo radykalne ujęcie Big Brothera. Zgodnie z obietnicami, którymi „Fishtank” się reklamował: „Żyjesz w ścianach” – bo akcję oglądasz z kamer zainstalowanych w rogach pomieszczeń, jak zaszyty w pajęczynie chochlik; „Kontrolujesz to, co się wydarzy” – bo rozwój akcji w dużej mierze zależy od ciebie. Za kilkanaście-kilkaset dolarów możesz wysłać uczestnikom prezent (a nawet sztuczną różę), wyzwanie, wyznanie albo przynajmniej obelgę. Można napisać coś bardzo miłego, ale ludzie z niewiadomych powodów decydują się przede wszystkim na obelgi. W sztuce już widzieliście to nie raz – od „Cut piece” Yoko Ono (artystka pozwala publiczności na ingerowanie w jej strój), „Rhythm 0” Mariny Abramović (gdy artystka pozwala publiczności na wszystko) po „Tele Game” grupy Sędzia Główny (gdzie telewidzowie mieli wydawać polecenia artystkom na wizji). „Fishtank” zaliczył już pięć odsłon i kilka poważnych analiz usiłujących dogrzebać się do sedna sprawy. Nikomu jeszcze nie przyszło do głowy prezentować tego fenomenu w galerii sztuki. Pomimo tego, że „wiele to mówi o naszym społeczeństwie”.

Wystawa „Doskonałe rozwiązanie” i prezentowane tutaj obrazy Adama Kozickiego nie są komentarzem na temat społeczeństwa, które zrodziło „Fishtank”, ani tego, czy kulturalnemu człowiekowi wolno to oglądać. Nie są też przemalowanymi scenami z programu. Jednak te obrazy wyglądają, jakby mogły stamtąd być – jest tutaj wykrzywiona perspektywa złośliwej muchy, zaawansowany stopień rozkładu przestrzeni, nieatrakcyjni bohaterowie, którzy robią coś nieskładnego i niezrozumiałego, walają się butelki i papierosy. Są takie, bo były inspirowane „Fishtankiem” – jako poligonem wolnej woli (zarówno uczestniczących, jak i oglądających) i sytuacji, która pomimo ekstremalnej niewygody stwarza warunki do zadomowienia się. Samych uczestników w sobie albo wyjścia poza starego siebie, bo jak jeden z członków załogi programu mówi – ludzie, którzy tutaj się zgłaszają, chcą pilnie coś w sobie zmienić, a publiczność, która ich obserwuje, również chce ich przemiany i szczęśliwego zakończenia. Ale „Fishtank” nie oferuje „normalnego” (przynajmniej jak na warunki reality show) makeoveru – domu zbudowanego w tydzień z karton gipsu, rzędu licówek, przeszczepu włosów, kontraktu na płytę z piosenkami do telewizji śniadaniowej. Nie oferuje niczego, poza przestrzenią wyjętą z moralnego porządku, gotową na testowanie swoich-cudzych granic; czymś, co ludzie kulturalni nazwaliby miejscem do transgresji. Co prawda, miejscem również kontrolowanym przez oczy kamer w każdym rogu domu i głośnik, w każdej chwili gotowy do nowej porcji obelg ze świata na zewnątrz. Albo słów otuchy, jeżeli jakiś widz stwierdzi, że skorzysta z wolnej woli w ten akurat sposób.

„Doskonałe rozwiązanie” to wolne tłumaczenie z łaciny słów, które na neonowo świecą za plecami dwójki bohaterów jednego z obrazów. Te same słowa pojawiają się na rycinie, ilustrującej leciwy traktat o przemianie alchemicznej: „solutio”, drugiemu z siedmiu stopni transmutacji (atrakcji kiedyś chemicznej, a teraz głównie psychoanalitycznej). Fazą „solutio” rządzi woda, a wcześniejszą od niej – „calcinatio” – ogień. Rzecz jest wyprażona i roztarta na pył, następuje jej mieszanie z wodą, aby ponownie się scaliła w coś już zupełnie innego – bez tego nie uda się żadne złoto z błota, żaden obiecany makeover, żaden nowy Ty ani nowy człowiek, skoro alchemią rządzi zasada „solve et coagula” (rozpuść i [potem] scal). Tyle, że pośpiech nie jest wskazany. Nic tu nie jest konwencjonalnie przyjemne, skoro są tu potwory, powodzie, pożary, trupy, rozpad i rozkład, ale jak chce jeden z producentów „Fishtanku”, „jeżeli chcesz przekazać coś, w co wierzysz, musisz schować to w tort grozy”. Najwyraźniej ta zasada, która jednoczy alchemiczną tradycję z wyjątkowo niepedagogicznym reality show wydaje się bliska również i Adamowi Kozickiemu.

Tekst: Aleksy Wójtowicz

 

Zdjęcie u góry: Adam Kozicki, Można spalić człowieka bez żadnych konsekwencji, 2026

Polana Institute

Noakowskiego 16

00-666 Warszawa

13.11.2026 - 20.01.2027

wernisaż

13.11.2026

18:00