Marta Czajkowska jest artystką wizualną oraz performerką, absolwentką Wydziału Sztuki Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Członkini grupy performerskiej Body Teller, z którymi wystąpiła m.in. w Body Teller Performance. Jej zainteresowanie tańcem przekłada się na skupienie na ciele w jej praktyce artystycznej. Artystka tak mówi o serii RGB: Punkty krytyczne podstawowe: Fotografie, które wykonałam doświadczając trudnego stanu depresyjnego. Fotografowanie swojego ciała było dla mnie praktyk autoterapii. Upatrywałam w nim sposób swoistego monitorowania siebie i prowadzenia dziennika tego, w jakich stanach się znajduję. Fotografowanie nagiego lub półnagiego ciała nie ma w zamyśle konotacji erotycznych, lecz jest powodowane chęcią uchwycenia bezbronnego ciała takim, jakie ono jest i obnażenia się w sensie metaforycznym. Formuła autoportretu stała się dla mnie narzędziem do tego, by spojrzeć na samą siebie z czułością i obdarzyć troską miejsca, które jej potrzebują. Stąd potrzeba fotografowania blizn, żył, zaczerwienień czy szlaków wytyczonych na skórze przez bieliznę rejestrujących niejako momenty opresji. Kolorystyczną osią cyklu stały się barwy, do których możemy zredukować każdą cyfrową fotografię: Red-Green-Blue. Ta paleta kolorów jest wizualną reprezentacją potrzeby rozmontowania zawiłego stanu rozpaczy, chęci rozłożenia go na czynniki pierwsze po to, by odzyskać kontrolę, po to by namierzyć główne źródła bólu i spróbować je uleczyć.

037
Marta CZAJKOWSKA

z serii RGB: Punkty krytyczne podstawowe, 2024

fotografia, 30 x 40 cm, sygn.

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Marta Czajkowska jest artystką wizualną oraz performerką, absolwentką Wydziału Sztuki Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Członkini grupy performerskiej Body Teller, z którymi wystąpiła m.in. w Body Teller Performance. Jej zainteresowanie tańcem przekłada się na skupienie na ciele w jej praktyce artystycznej. Artystka tak mówi o serii RGB: Punkty krytyczne podstawowe: Fotografie, które wykonałam doświadczając trudnego stanu depresyjnego. Fotografowanie swojego ciała było dla mnie praktyk autoterapii. Upatrywałam w nim sposób swoistego monitorowania siebie i prowadzenia dziennika tego, w jakich stanach się znajduję. Fotografowanie nagiego lub półnagiego ciała nie ma w zamyśle konotacji erotycznych, lecz jest powodowane chęcią uchwycenia bezbronnego ciała takim, jakie ono jest i obnażenia się w sensie metaforycznym. Formuła autoportretu stała się dla mnie narzędziem do tego, by spojrzeć na samą siebie z czułością i obdarzyć troską miejsca, które jej potrzebują. Stąd potrzeba fotografowania blizn, żył, zaczerwienień czy szlaków wytyczonych na skórze przez bieliznę rejestrujących niejako momenty opresji. Kolorystyczną osią cyklu stały się barwy, do których możemy zredukować każdą cyfrową fotografię: Red-Green-Blue. Ta paleta kolorów jest wizualną reprezentacją potrzeby rozmontowania zawiłego stanu rozpaczy, chęci rozłożenia go na czynniki pierwsze po to, by odzyskać kontrolę, po to by namierzyć główne źródła bólu i spróbować je uleczyć.