Wystawiany:
– Tureckie śluby Mariana Mokwy, Muzeum Narodowe w Gdańsku, 01.07.2014 – 31.08.2014

Reprodukowany:
– Wojciech Zmorzyński, „Tureckie śluby Mariana Mokwy”, [katalog z wystawy], Gdańsk 2014, str. 177


„Widoki morskie malowane przez Mokwę mają ten sam przekonywający styl, co i ludzie. Malarz kocha to, co utrwala w sztuce. Rzeczy te opowiadają nam wiele o zawsze mocnych przeżyciach twórcy (…) Jego malarskie morze żyje, mówi, szumi, huczy. Czy z rannych wstające oparów, leniwe i półsenne, gdy ledwo zmarszczona jest skóra morza, czy w dzień pochmurny ołowiem brzemienne, czy nasrożone, z białymi grzywami fal rozwścieczone, pędzące stado dzikich koni, czy pod wieczór ciche, w dostojnych fioletach utulone, czy po zachodzie słońca tajemnicze, ciemne, atramentowe. Wszystkie fazy życia morza, wszystkie jego chwile, mozolnej, pracowitej doby, zna Mokwa jak siebie. Każdy jego szept, nie każdemu zrozumiały, wypisać umie pędzlem na karnetach jego żywota”.

K. Wójcicki, „Rozmowy z Mokwą”, Gdynia 1997, s. 103

71
Marian MOKWA (1889 Malary - 1987 Sopot)

Wysoki klif, około 1970 r.

olej, płótno, 50 × 60 cm
sygn.p.d.: „Mokwa”

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Wystawiany:
– Tureckie śluby Mariana Mokwy, Muzeum Narodowe w Gdańsku, 01.07.2014 – 31.08.2014

Reprodukowany:
– Wojciech Zmorzyński, „Tureckie śluby Mariana Mokwy”, [katalog z wystawy], Gdańsk 2014, str. 177


„Widoki morskie malowane przez Mokwę mają ten sam przekonywający styl, co i ludzie. Malarz kocha to, co utrwala w sztuce. Rzeczy te opowiadają nam wiele o zawsze mocnych przeżyciach twórcy (…) Jego malarskie morze żyje, mówi, szumi, huczy. Czy z rannych wstające oparów, leniwe i półsenne, gdy ledwo zmarszczona jest skóra morza, czy w dzień pochmurny ołowiem brzemienne, czy nasrożone, z białymi grzywami fal rozwścieczone, pędzące stado dzikich koni, czy pod wieczór ciche, w dostojnych fioletach utulone, czy po zachodzie słońca tajemnicze, ciemne, atramentowe. Wszystkie fazy życia morza, wszystkie jego chwile, mozolnej, pracowitej doby, zna Mokwa jak siebie. Każdy jego szept, nie każdemu zrozumiały, wypisać umie pędzlem na karnetach jego żywota”.

K. Wójcicki, „Rozmowy z Mokwą”, Gdynia 1997, s. 103