W sztuce końca XIX wieku Wenecja przestawiana jest dwojako. Jedno oblicze miasta jest radosne, barwne i słoneczne. Niezliczone są obrazy ukazujące weneckie święto karnawału, splendor średniowiecznej Serenissimy czy beztroskie życie jej XVIII-wiecznych mieszkańców. Mocnym światłem Wenecji zachwycali się m.in. Monet, Turner czy Stanisławski. Druga twarz Wenecji to obraz mroczny. Składają się na niego opuszczone gotyckie pałace, ciemne zaułki, gęsto splecione kanały i zatopiona w czarnej nocy laguna. Przyjęło się sądzić, że groźne, symbolistyczne nokturny ukazujące Wenecję jako miasto umarłe były specjalnością modernistów i pojawiły się w sztuce polskiej dopiero ok. 1900 roku. Prezentowany obraz Wilhelma Kotarbińskiego pokazuje, że geneza tego typu przedstawień jest bardziej złożona.
Artysta kilkakrotnie malował sceny weneckie. Najstarszy datowany obraz pochodzi z 1881 roku i powstał w Rzymie, zapewne na podstawie szkiców przygotowanych nieco wcześniej w Wenecji. Skąpe źródła dotyczące biografii Kotarbińskiego nie pozwalają jednak zrekonstruować jego pierwszych podróży po północnych Włoszech. Prawdopodobne wydaje się jednak, że artysta odwiedził miasto po raz pierwszy w 1871 roku, w trakcie swojej podróży do Rzymu. Musiał wracać do Wenecji również w latach studenckich. Wiadomo, że artysta przebywał tam dłużej w 1885 i stworzył tam co najmniej pięć olejnych prac.
Prezentowany obraz jest bliski wspomnianej już monumentalnej (150 x 225 cm) scenie z 1881 roku. Obie prace łączy nie tylko zbliżony układ kompozycyjny: horyzontalne ujęta gondola na pierwszym planie, lecz także kostiumy bohaterów i osadzenie pejzażu. Obrazy dzieli jednak kolorystyka i sposób malowania. W przypadku prezentowanego obrazu mamy do czynienia z wygaszonymi, typowymi dla nokturnu barwami, a farba kładziona jest śmiało, ekspresywnie. Obraz z 1881 potraktowany jest bardziej akademicko. Wydaje się więc, że "Wenecka serenada" musiała powstać nieco później, prawdopodobnie między 1881 a 1888, kiedyKotarbiński opuścił już Italię.
Oba płótna zajmują w oeuvre Kotarbińskiego miejsce szczególne. Jego pozostałe weneckie obrazy są formalnie bardziej zachowawcze. Artysta skupia się w nich na odtworzeniu gotyckiej architektury, renesansowych strojów mieszkańców, stosuje bogatą kolorystykę, jasne światło. W przypadku obu "Serenad" widzimy stopniowe przechodzenie stylistyki w kierunku nokturnu. Co ciekawe, przejście od iskrzącego się kolorami akademickiego historyzmu do trudnego do jednoznacznego zakwalifikowania salonowego symbolizmu odbywa się w latach 80. XIX wieku - okresie w którym Europa ponownie odkrywa Wenecję. Na nowo czytane są wtedy tragedie weneckie Szekspira, na nowo odkrywane są opublikowane w 1851 roku "Kamienie Wenecji" Johna Ruskina. Wenecji nie traktuje się już jak muzealnej bombonierki. Miasto zyskuje w oczach artystów aurę poetyckości i mrocznej baśniowości, powoli staje się też mekką modernistów. W polskiej kulturze artystycznej Kotarbiński jest jednym z pierwszych malarzy, którzy dojrzeli nowy, mroczny obraz miasta. Dopiero kilkanaście lat po nim miasto odkryją Gierymski, Weiss, Ciągliński czy Wyspiański. Patrząc na "Serenadę" nie sposób nie pomyśleć o tym, co ten ostatni pisał w 1890 roku: "Monotonne pluskanie fali - wolne posuwanie się łódki i panorama oświetlona zachodzącym słońcem - coraz to inne pyszne pałace - a każdy w swoich murach kryje osobną historię. Nie jeden już raz świadek tragedii nie tylko już historycznej, ale i tej w rodzaju Otella lub Kupca - tych sławnych tragedii miłosnych, weneckich..." [S. Wyspiański, Listy, t. 1, oprac. M. Rydlowa, Kraków 1994, s. 237].

Wilhelm Kotarbiński, brat stryjeczny Miłosza, malarza i rysownika. Studiował w warszawskiej Klasie Rysunkowej pod kierunkiem Rafała Hadziewicza w latach 1867-71, a od roku 1872 także w Akademii Św. Łukasza w Rzymie. Po ukończeniu studiów otworzył w Rzymie własną pracownię, w której udzielał także lekcji rysunków; jego uczennicą była m.in. Maria Baszkircew. Do kraju wrócił w 1888 roku i odtąd przebywał głównie we własnym majątku Kalsk (lub Kulsk) na Białorusi. Stamtąd wielokrotnie wyjeżdżał do Kijowa, gdzie miał pracownię w hotelu Praga; uczestniczył w wystawach kijowskiego Towarzystwa Artystycznego, a w 1893 roku był współzałożycielem Towarzystwa Malarzy Kijowskich. Wraz z Pawłem Swiedomskim, Michaiłem Niestierowem i Michaiłem Wrublem pracował przy dekoracji freskami kijowskiego soboru Św. Włodzimierza (ukończone 1894-95). Był autorem dekoracyjnych plafonów i malowideł ściennych m.in. w domu Mykołaja Tereszczenki i w pałacu Bohdana Chanenki w Kijowie oraz w salonach pałaców w Petersburgu i Moskwie. Malował przede wszystkim kompozycje o tematach biblijnych bądź antycznych - z życia starożytnego Wschodu, Grecji i Rzymu; tworzył też pejzaże oraz sceny fantastyczne i symboliczne. Obrazy artysty rzadko pojawiają się na rynku sztuki, ponieważ większość jego dorobku artystycznego zaginęła lub uległa zniszczeniu w czasie I wojny światowej i rewolucji.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.

15
Wilhelm KOTARBIŃSKI (1849-1921)

Wenecka serenada

olej/płótno, 70 x 135 cm
sygnowany p.d.: 'W. Kotarbiński'

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

W sztuce końca XIX wieku Wenecja przestawiana jest dwojako. Jedno oblicze miasta jest radosne, barwne i słoneczne. Niezliczone są obrazy ukazujące weneckie święto karnawału, splendor średniowiecznej Serenissimy czy beztroskie życie jej XVIII-wiecznych mieszkańców. Mocnym światłem Wenecji zachwycali się m.in. Monet, Turner czy Stanisławski. Druga twarz Wenecji to obraz mroczny. Składają się na niego opuszczone gotyckie pałace, ciemne zaułki, gęsto splecione kanały i zatopiona w czarnej nocy laguna. Przyjęło się sądzić, że groźne, symbolistyczne nokturny ukazujące Wenecję jako miasto umarłe były specjalnością modernistów i pojawiły się w sztuce polskiej dopiero ok. 1900 roku. Prezentowany obraz Wilhelma Kotarbińskiego pokazuje, że geneza tego typu przedstawień jest bardziej złożona.
Artysta kilkakrotnie malował sceny weneckie. Najstarszy datowany obraz pochodzi z 1881 roku i powstał w Rzymie, zapewne na podstawie szkiców przygotowanych nieco wcześniej w Wenecji. Skąpe źródła dotyczące biografii Kotarbińskiego nie pozwalają jednak zrekonstruować jego pierwszych podróży po północnych Włoszech. Prawdopodobne wydaje się jednak, że artysta odwiedził miasto po raz pierwszy w 1871 roku, w trakcie swojej podróży do Rzymu. Musiał wracać do Wenecji również w latach studenckich. Wiadomo, że artysta przebywał tam dłużej w 1885 i stworzył tam co najmniej pięć olejnych prac.
Prezentowany obraz jest bliski wspomnianej już monumentalnej (150 x 225 cm) scenie z 1881 roku. Obie prace łączy nie tylko zbliżony układ kompozycyjny: horyzontalne ujęta gondola na pierwszym planie, lecz także kostiumy bohaterów i osadzenie pejzażu. Obrazy dzieli jednak kolorystyka i sposób malowania. W przypadku prezentowanego obrazu mamy do czynienia z wygaszonymi, typowymi dla nokturnu barwami, a farba kładziona jest śmiało, ekspresywnie. Obraz z 1881 potraktowany jest bardziej akademicko. Wydaje się więc, że "Wenecka serenada" musiała powstać nieco później, prawdopodobnie między 1881 a 1888, kiedyKotarbiński opuścił już Italię.
Oba płótna zajmują w oeuvre Kotarbińskiego miejsce szczególne. Jego pozostałe weneckie obrazy są formalnie bardziej zachowawcze. Artysta skupia się w nich na odtworzeniu gotyckiej architektury, renesansowych strojów mieszkańców, stosuje bogatą kolorystykę, jasne światło. W przypadku obu "Serenad" widzimy stopniowe przechodzenie stylistyki w kierunku nokturnu. Co ciekawe, przejście od iskrzącego się kolorami akademickiego historyzmu do trudnego do jednoznacznego zakwalifikowania salonowego symbolizmu odbywa się w latach 80. XIX wieku - okresie w którym Europa ponownie odkrywa Wenecję. Na nowo czytane są wtedy tragedie weneckie Szekspira, na nowo odkrywane są opublikowane w 1851 roku "Kamienie Wenecji" Johna Ruskina. Wenecji nie traktuje się już jak muzealnej bombonierki. Miasto zyskuje w oczach artystów aurę poetyckości i mrocznej baśniowości, powoli staje się też mekką modernistów. W polskiej kulturze artystycznej Kotarbiński jest jednym z pierwszych malarzy, którzy dojrzeli nowy, mroczny obraz miasta. Dopiero kilkanaście lat po nim miasto odkryją Gierymski, Weiss, Ciągliński czy Wyspiański. Patrząc na "Serenadę" nie sposób nie pomyśleć o tym, co ten ostatni pisał w 1890 roku: "Monotonne pluskanie fali - wolne posuwanie się łódki i panorama oświetlona zachodzącym słońcem - coraz to inne pyszne pałace - a każdy w swoich murach kryje osobną historię. Nie jeden już raz świadek tragedii nie tylko już historycznej, ale i tej w rodzaju Otella lub Kupca - tych sławnych tragedii miłosnych, weneckich..." [S. Wyspiański, Listy, t. 1, oprac. M. Rydlowa, Kraków 1994, s. 237].

Wilhelm Kotarbiński, brat stryjeczny Miłosza, malarza i rysownika. Studiował w warszawskiej Klasie Rysunkowej pod kierunkiem Rafała Hadziewicza w latach 1867-71, a od roku 1872 także w Akademii Św. Łukasza w Rzymie. Po ukończeniu studiów otworzył w Rzymie własną pracownię, w której udzielał także lekcji rysunków; jego uczennicą była m.in. Maria Baszkircew. Do kraju wrócił w 1888 roku i odtąd przebywał głównie we własnym majątku Kalsk (lub Kulsk) na Białorusi. Stamtąd wielokrotnie wyjeżdżał do Kijowa, gdzie miał pracownię w hotelu Praga; uczestniczył w wystawach kijowskiego Towarzystwa Artystycznego, a w 1893 roku był współzałożycielem Towarzystwa Malarzy Kijowskich. Wraz z Pawłem Swiedomskim, Michaiłem Niestierowem i Michaiłem Wrublem pracował przy dekoracji freskami kijowskiego soboru Św. Włodzimierza (ukończone 1894-95). Był autorem dekoracyjnych plafonów i malowideł ściennych m.in. w domu Mykołaja Tereszczenki i w pałacu Bohdana Chanenki w Kijowie oraz w salonach pałaców w Petersburgu i Moskwie. Malował przede wszystkim kompozycje o tematach biblijnych bądź antycznych - z życia starożytnego Wschodu, Grecji i Rzymu; tworzył też pejzaże oraz sceny fantastyczne i symboliczne. Obrazy artysty rzadko pojawiają się na rynku sztuki, ponieważ większość jego dorobku artystycznego zaginęła lub uległa zniszczeniu w czasie I wojny światowej i rewolucji.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.