Prezentowana praca przedstawiająca ułana na galopującym koniu powstała w okresie, w którym obrazy Wojciecha Kossaka cieszyły się bardzo dużą popularnością, szczególnie wśród "koniarzy". Praca malowana jest charakterystycznymi dla artysty zamaszystymi pociągnięciami pędzla, które podkreślają dynamicznie ujętą postać ułana na koniu. Kossak lubował się w przedstawieniach koni, które traktował z tą samą uwagą, co dosiadających je jeźdźców. Władysław Wankie zwrócił uwagę na celność obserwacji, która cechowała Kossaka przy malowaniu koni: "Koń wszelki, ale przede wszystkiem typ dużego wojskowego wierzchowca, jest uległy każdemu zachceniu malarza; cudne te stworzenia bywają u niego: bohaterskie, zabawne i wesołe, rozbawione lub smutne i ponure, złe, wściekłe, rozwichrzone, to uległe, jak dzieci" (Władysław Wankie, Wojciech Kossak, "Tygodnik Ilustrowany", nr, 1922, 43, str. 587).
Tak o pracach Kossaka mówił Kazimierz Olszański, porównując je do prac jego ojca, Juliusza Kossaka: "Obrazy Wojciecha odznaczały się większym ładunkiem ekspresji, rozmachu, werwy i brawury, ujawniały bardziej żywiołowy temperament. Malowane były szerokimi i zamaszystymi pociągnięciami pędzla, bez nadmiernej dbałości w zakresie wykończenia powierzchni obrazu i subtelności barw. Malarstwo Wojciecha cechowało też większe zbliżenie do techniki impresjonizmu. Nie ma w obrazach syna takiej idealizacji i poetyzacji, jak w akwarelach ojca. Nie ma również łagodnych przejść, ani delikatnych tonacji, występują raczej efekty ostre i zmiany gwałtowne, a ruch jest bardziej dosadny. Ulubionym motywem u Wojciecha pozostawał koń, ale był to wierzchowiec w typie wojskowego konia kawaleryjskiego nowszych czasów, a nie Juliuszowy arab, inaczej trzymał szyję i ogon, inne miał oczy, inne chrapy, inaczej układał nogi. Odmienna była również sylwetka jeźdźca, przy czym nie była to tylko różnica okresu, ale odmiennego stylu" ("Kossakowie", katalog wystawy, red. S. Kozakowska, B. Małkiewicz, K. Olszański, Kraków 1986, s. 21).


Był synem i uczniem Juliusza Kossaka, ojcem Jerzego, także malarza oraz poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej i pisarki Magdaleny Samozwaniec. Kształcił się w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, Akademii monachijskiej oraz w Paryżu. W latach 1895 -1902 przebywał głównie w Berlinie, gdzie pracował dla cesarza Wilhelma II; malował też dla dworu Franciszka Józefa II. Wiele podróżował, m.in. do Hiszpanii i Egiptu. W późniejszych latach kilkakrotnie wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych, realizował zamówienia portretowe. W 1913 r. był mianowany profesorem warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Był współautorem panoram: Racławice (1893 - 1894), Berezyna (1895 - 1896), Bitwa pod piramidami (1901 r.) oraz szkiców do niezrealizowanej Samosierry (1900 r.) Był niezrównanym malarzem scen batalistycznych i historycznych. Gloryfikował w nich wojsko polskie: ułanów, szwoleżerów, legionistów. Doskonale opanował sztukę malowania koni.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.

66
Wojciech KOSSAK (Paryż 1856 - Kraków 1942)

Ułan na galopującym koniu

olej/tektura, 39 x 49 cm
sygnowany l.d.: 'Wojciech Kossak'

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Prezentowana praca przedstawiająca ułana na galopującym koniu powstała w okresie, w którym obrazy Wojciecha Kossaka cieszyły się bardzo dużą popularnością, szczególnie wśród "koniarzy". Praca malowana jest charakterystycznymi dla artysty zamaszystymi pociągnięciami pędzla, które podkreślają dynamicznie ujętą postać ułana na koniu. Kossak lubował się w przedstawieniach koni, które traktował z tą samą uwagą, co dosiadających je jeźdźców. Władysław Wankie zwrócił uwagę na celność obserwacji, która cechowała Kossaka przy malowaniu koni: "Koń wszelki, ale przede wszystkiem typ dużego wojskowego wierzchowca, jest uległy każdemu zachceniu malarza; cudne te stworzenia bywają u niego: bohaterskie, zabawne i wesołe, rozbawione lub smutne i ponure, złe, wściekłe, rozwichrzone, to uległe, jak dzieci" (Władysław Wankie, Wojciech Kossak, "Tygodnik Ilustrowany", nr, 1922, 43, str. 587).
Tak o pracach Kossaka mówił Kazimierz Olszański, porównując je do prac jego ojca, Juliusza Kossaka: "Obrazy Wojciecha odznaczały się większym ładunkiem ekspresji, rozmachu, werwy i brawury, ujawniały bardziej żywiołowy temperament. Malowane były szerokimi i zamaszystymi pociągnięciami pędzla, bez nadmiernej dbałości w zakresie wykończenia powierzchni obrazu i subtelności barw. Malarstwo Wojciecha cechowało też większe zbliżenie do techniki impresjonizmu. Nie ma w obrazach syna takiej idealizacji i poetyzacji, jak w akwarelach ojca. Nie ma również łagodnych przejść, ani delikatnych tonacji, występują raczej efekty ostre i zmiany gwałtowne, a ruch jest bardziej dosadny. Ulubionym motywem u Wojciecha pozostawał koń, ale był to wierzchowiec w typie wojskowego konia kawaleryjskiego nowszych czasów, a nie Juliuszowy arab, inaczej trzymał szyję i ogon, inne miał oczy, inne chrapy, inaczej układał nogi. Odmienna była również sylwetka jeźdźca, przy czym nie była to tylko różnica okresu, ale odmiennego stylu" ("Kossakowie", katalog wystawy, red. S. Kozakowska, B. Małkiewicz, K. Olszański, Kraków 1986, s. 21).


Był synem i uczniem Juliusza Kossaka, ojcem Jerzego, także malarza oraz poetki Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej i pisarki Magdaleny Samozwaniec. Kształcił się w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, Akademii monachijskiej oraz w Paryżu. W latach 1895 -1902 przebywał głównie w Berlinie, gdzie pracował dla cesarza Wilhelma II; malował też dla dworu Franciszka Józefa II. Wiele podróżował, m.in. do Hiszpanii i Egiptu. W późniejszych latach kilkakrotnie wyjeżdżał do Stanów Zjednoczonych, realizował zamówienia portretowe. W 1913 r. był mianowany profesorem warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Był współautorem panoram: Racławice (1893 - 1894), Berezyna (1895 - 1896), Bitwa pod piramidami (1901 r.) oraz szkiców do niezrealizowanej Samosierry (1900 r.) Był niezrównanym malarzem scen batalistycznych i historycznych. Gloryfikował w nich wojsko polskie: ułanów, szwoleżerów, legionistów. Doskonale opanował sztukę malowania koni.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.