"Myślę także, że [Eibisch] jest to wielki artysta, który w innych czasach posiadłby już od dawna należną sobie pozycję. Ale dla mnie jest on nie tylko malarzem, lecz Malarzem. To znaczy człowiekiem, którego życie może się wyrażać wyłącznie za pomocą pędzli i farb; człowiekiem z rodziny Velazquezów, Delacroix, tych, którzy byli przede wszystkim malarzami, a nie fabrykantami obrazów. Sądzi on, być może, że ma obiektywne oko, doświadczoną rękę, która stara się odtwarzać. W rzeczywistości jednak to nieprawda. W tym co dostrzega, widzi - rzec by można - tylko siebie samego: jest całkowicie opanowany przez swoje uczucia i wzruszenia. Co więcej nawet: przez specyficzne smakoszostwo, rozkosz zmysłową. Pisząc o nim, proszę zwrócić uwagę na niezwykłą i cudowną przygodę, jaką jest potrójne spotkanie Eibische`a, modelu i płótna. Proszę go poobserwować przed sztalugami. On wcale nie rysuje. Zdaje się ledwie zaznaczać formę, grę linii; zdaje się być wrażliwy jedynie na fenomeny światła. Z zachłannością rzuca się na swą paletę. Rozgniata plamę farby na płótnie, modeluje tę plamę za pomocą szeregu dotknięć gorączkowych i subtelnych. Stara się jedynie o oddanie osobliwości i intensywności świetlnej, stwarza coś w rodzaju mgławicy barwnej, która z wolna przemienia się, dopełnia, promieniuje. A to dlatego, że dochodzi on do oddania wibracji tonów, że odnajduje jak gdyby wbrew sobie samemu formę i linię; żadnej zamierzonej troski o ścisłość. Ale on osiąga tę ścisłość dzięki cudownemu wybiegowi w owej całkowicie wewnętrznej walce pomiędzy oświetlonym modelem i swym okiem. Dzieło Eibische`a jest niczym innym, jak transpozycją tej zażartej walki. Dla mnie ponad wszelką wątpliwość dowody tej walki pozostaną.
Roger Martin du Gard`"
HENRI ROHRER, EIBISCH, KATALOG WYSTAWY W GALERIE SILVA W MARSYLII, 1936, CYT. ZA: EUGENIUSZ EIBISCH, WARSZAWA 1967, S. 27

Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem J. Malczewskiego i W. Weissa. W 1922 roku wyjechał do Paryża. W czasie pobytu we Francji dużo wystawiał m.in.: na salonach paryskich: Jesiennym i Niezależnych. W 1939 wrócił do Polski; objął katedrę rysunku w krakowskiej ASP, a od 1945 był rektorem tejże uczelni. W latach 1950-69 był profesorem malarstwa w ASP w Warszawie. Po wojnie brał udział w wielu prestiżowych wystawach na świecie. Otrzymał nagrodę Guggenheim Museum w 1960 roku. W okresie paryskim malował pejzaże, martwe natury i portrety bliskie stylistyce Chaima Soutine`a. W latach późniejszych potwierdził swą przynależność do nurtu kolorystycznego.

59
Eugeniusz EIBISCH (1895-1987)

Targ

olej/płótno, 95 x 120 cm

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"Myślę także, że [Eibisch] jest to wielki artysta, który w innych czasach posiadłby już od dawna należną sobie pozycję. Ale dla mnie jest on nie tylko malarzem, lecz Malarzem. To znaczy człowiekiem, którego życie może się wyrażać wyłącznie za pomocą pędzli i farb; człowiekiem z rodziny Velazquezów, Delacroix, tych, którzy byli przede wszystkim malarzami, a nie fabrykantami obrazów. Sądzi on, być może, że ma obiektywne oko, doświadczoną rękę, która stara się odtwarzać. W rzeczywistości jednak to nieprawda. W tym co dostrzega, widzi - rzec by można - tylko siebie samego: jest całkowicie opanowany przez swoje uczucia i wzruszenia. Co więcej nawet: przez specyficzne smakoszostwo, rozkosz zmysłową. Pisząc o nim, proszę zwrócić uwagę na niezwykłą i cudowną przygodę, jaką jest potrójne spotkanie Eibische`a, modelu i płótna. Proszę go poobserwować przed sztalugami. On wcale nie rysuje. Zdaje się ledwie zaznaczać formę, grę linii; zdaje się być wrażliwy jedynie na fenomeny światła. Z zachłannością rzuca się na swą paletę. Rozgniata plamę farby na płótnie, modeluje tę plamę za pomocą szeregu dotknięć gorączkowych i subtelnych. Stara się jedynie o oddanie osobliwości i intensywności świetlnej, stwarza coś w rodzaju mgławicy barwnej, która z wolna przemienia się, dopełnia, promieniuje. A to dlatego, że dochodzi on do oddania wibracji tonów, że odnajduje jak gdyby wbrew sobie samemu formę i linię; żadnej zamierzonej troski o ścisłość. Ale on osiąga tę ścisłość dzięki cudownemu wybiegowi w owej całkowicie wewnętrznej walce pomiędzy oświetlonym modelem i swym okiem. Dzieło Eibische`a jest niczym innym, jak transpozycją tej zażartej walki. Dla mnie ponad wszelką wątpliwość dowody tej walki pozostaną.
Roger Martin du Gard`"
HENRI ROHRER, EIBISCH, KATALOG WYSTAWY W GALERIE SILVA W MARSYLII, 1936, CYT. ZA: EUGENIUSZ EIBISCH, WARSZAWA 1967, S. 27

Studiował w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierunkiem J. Malczewskiego i W. Weissa. W 1922 roku wyjechał do Paryża. W czasie pobytu we Francji dużo wystawiał m.in.: na salonach paryskich: Jesiennym i Niezależnych. W 1939 wrócił do Polski; objął katedrę rysunku w krakowskiej ASP, a od 1945 był rektorem tejże uczelni. W latach 1950-69 był profesorem malarstwa w ASP w Warszawie. Po wojnie brał udział w wielu prestiżowych wystawach na świecie. Otrzymał nagrodę Guggenheim Museum w 1960 roku. W okresie paryskim malował pejzaże, martwe natury i portrety bliskie stylistyce Chaima Soutine`a. W latach późniejszych potwierdził swą przynależność do nurtu kolorystycznego.