Prezentowany obraz powstał w 1982 roku, czyli w okresie, w którym Brzozowski miał już ugruntowaną pozycję w rodzimym świecie sztuki, a na koncie wiele wystaw - krajowych i zagranicznych. Kompozycja przedstawia stylizowaną, abstrakcyjnie skomponowaną ludzką twarz, będącą karykaturalnym wizerunkiem bliżej nieokreślonej postaci. To jeden z częstszych motywów w twórczości Brzozowskiego z ostatnich lat jego działalności artystycznej: z magmy kolorów, kształtów i form nagle wyłaniał się na poły przerażający, na poły fantastyczny stwór, który istniał de facto jedynie w oku widza. Maciej Gutowski zauważył: "(...) Pisał: 'W obrazach pokazuję kalekich ludzi, kalekie uczucia, pokazuję to, co szare, zwyczajne. Wtedy zawstydzam rzeczy ładne. Bo sztuka to nie kontemplacja piękna, lecz przeżywanie ludzkich spraw'. Jakaż to jednak wydaje się na pozór nieprawda, bo cóż to za 'szary i zwyczajny świat', gdy kolor w obrazach Brzozowskiego rozjaśnia się niezwykłym blaskiem lub ścisza w chmurnych nasyceniach. Pełna, intensywna czerń kraplaków lub cynobrów, sąsiadująca z całymi obszarami różów, emanuje sama światło, zdaje się widoczna nawet w nocy. A obok kształtujące przestrzeń wszystkie możliwe odmiany zieleni. Kolory opalizują dzięki rozlicznym laserunkom i werniksom, tworzy się szlachetna i nasycona materia, bardziej przenikliwa niż emalie. Nie zawsze, bo czasem przeważają biele, a całość drutują pasma farby wyciśnięte wprost z tuby i one też, bywa, swym rysunkiem dopowiadają okrucieństwa groteskowej dziwaczności ludzkich stworów. Gdzież więc owa szarość, zwyczajność, która 'zawstydza rzeczy piękne'? Ależ jest, oczywiście, bo to nie piękno zewnętrzne ma być zawstydzone, lecz zawstydza się piękno samego obrazu. To w nim istnieje świat, do świata zewnętrznego równoważny, i to właśnie piękno opowieścią o ludzkiej kondycji jest zawstydzane. Ale skoro jest to świat równoważny, to właśnie jest to wszystko nieprawdą i Tadeusz zawstydza piękno świata ułomnością kondycji ludzkiej. Ale ponieważ i tak kondycja, tak cudownie, bajecznie fantastyczna, też wcale nie jest szara i bezbarwna, któż, na Boga, kogo zawstydza, aczkolwiek jedno jest pewne - to fakt owego zawstydzania, który niewątpliwie istnieje. Przejawia się jednak w pysze i bezwstydności całkowitej wspaniałego malowania" (Maciej Gutowski, [w:] W pysze i bezwstydzie, Tadeusz Brzozowski. Rekwizytornia, katalog wystawy, Galeria Kordegarda, Warszawa 1993, s. 14).
Od 1936 studiował malarstwo w ASP w Krakowie, w latach 1940-42 kontynuując naukę w Kunstgewerbeschule, powstałej w miejscu Akademii. W czasie okupacji związany był z Teatrem Podziemnym Tadeusza Kantora - grał w "Balladynie" (1943), wcielił się także w główną rolę w "Powrocie Odysa" (1944). W tym okresie zajmował się też konserwacją dzieł sztuki, co w przyszłości okazało się bardzo pomocne dla jego własnej techniki malarskiej. W 1945 ukończył studia, do 1948 wystawiał z Grupą Młodych Plastyków, uczestnicząc w najważniejszych wystawach młodego ruchu artystycznego, aż do narzucenia przez władze socrealizmu jako obowiązującego stylu obrazowania. W 1954 przeniósł się do Zakopanego, gdzie podjął pracę pedagogiczną w Szkole Kenara. W tym okresie, w toku samodzielnych prób i doświadczeń stał się wirtuozem techniki malarskiej. Kolor, faktura, gra laserunków i walorów, cała "alchemia" jaką stosował w swoich obrazach złożyły się na niepowtarzalne zjawisko malarstwa abstrakcyjnego, które zdolne było "opowiadać" historię samą swą formą. W 1955 powrócił do udziału w wystawach, uczestnicząc w licznych pokazach w Polsce i za granicą, organizując też wiele wystaw indywidualnych.


PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

40
Tadeusz BRZOZOWSKI (1918-1987)

Szulerka, 1982 r.

olej/płótno, 50 x 40 cm
opisany na odwrociu: 'góra upside ^| t. Brzozowski | 82.' i opisany na blejtramie: 'T. BRZOZOWSKI 1982 "SZULERKA" 50X40'
sygnowany, datowany i opisany na odwrociu: 'góra | upside [strzałka] | t. Brzozowski | 82. '
opisany na odwrociu, na blejtramie: 'Brzozowski | 1982 | "SZULERKA" | 50 x 40'
na odwrociu nieczytelny stempel wywozowy

POCHODZENIE:
- kolekcja prywatna, Polska
LITERATURA:
- Tadeusz Brzozowski 1918-1987, Anna Żakiewicz (red.),
Muzeum Narodowe, Warszawa 1997, s. 241, kat. 433.

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Prezentowany obraz powstał w 1982 roku, czyli w okresie, w którym Brzozowski miał już ugruntowaną pozycję w rodzimym świecie sztuki, a na koncie wiele wystaw - krajowych i zagranicznych. Kompozycja przedstawia stylizowaną, abstrakcyjnie skomponowaną ludzką twarz, będącą karykaturalnym wizerunkiem bliżej nieokreślonej postaci. To jeden z częstszych motywów w twórczości Brzozowskiego z ostatnich lat jego działalności artystycznej: z magmy kolorów, kształtów i form nagle wyłaniał się na poły przerażający, na poły fantastyczny stwór, który istniał de facto jedynie w oku widza. Maciej Gutowski zauważył: "(...) Pisał: 'W obrazach pokazuję kalekich ludzi, kalekie uczucia, pokazuję to, co szare, zwyczajne. Wtedy zawstydzam rzeczy ładne. Bo sztuka to nie kontemplacja piękna, lecz przeżywanie ludzkich spraw'. Jakaż to jednak wydaje się na pozór nieprawda, bo cóż to za 'szary i zwyczajny świat', gdy kolor w obrazach Brzozowskiego rozjaśnia się niezwykłym blaskiem lub ścisza w chmurnych nasyceniach. Pełna, intensywna czerń kraplaków lub cynobrów, sąsiadująca z całymi obszarami różów, emanuje sama światło, zdaje się widoczna nawet w nocy. A obok kształtujące przestrzeń wszystkie możliwe odmiany zieleni. Kolory opalizują dzięki rozlicznym laserunkom i werniksom, tworzy się szlachetna i nasycona materia, bardziej przenikliwa niż emalie. Nie zawsze, bo czasem przeważają biele, a całość drutują pasma farby wyciśnięte wprost z tuby i one też, bywa, swym rysunkiem dopowiadają okrucieństwa groteskowej dziwaczności ludzkich stworów. Gdzież więc owa szarość, zwyczajność, która 'zawstydza rzeczy piękne'? Ależ jest, oczywiście, bo to nie piękno zewnętrzne ma być zawstydzone, lecz zawstydza się piękno samego obrazu. To w nim istnieje świat, do świata zewnętrznego równoważny, i to właśnie piękno opowieścią o ludzkiej kondycji jest zawstydzane. Ale skoro jest to świat równoważny, to właśnie jest to wszystko nieprawdą i Tadeusz zawstydza piękno świata ułomnością kondycji ludzkiej. Ale ponieważ i tak kondycja, tak cudownie, bajecznie fantastyczna, też wcale nie jest szara i bezbarwna, któż, na Boga, kogo zawstydza, aczkolwiek jedno jest pewne - to fakt owego zawstydzania, który niewątpliwie istnieje. Przejawia się jednak w pysze i bezwstydności całkowitej wspaniałego malowania" (Maciej Gutowski, [w:] W pysze i bezwstydzie, Tadeusz Brzozowski. Rekwizytornia, katalog wystawy, Galeria Kordegarda, Warszawa 1993, s. 14).
Od 1936 studiował malarstwo w ASP w Krakowie, w latach 1940-42 kontynuując naukę w Kunstgewerbeschule, powstałej w miejscu Akademii. W czasie okupacji związany był z Teatrem Podziemnym Tadeusza Kantora - grał w "Balladynie" (1943), wcielił się także w główną rolę w "Powrocie Odysa" (1944). W tym okresie zajmował się też konserwacją dzieł sztuki, co w przyszłości okazało się bardzo pomocne dla jego własnej techniki malarskiej. W 1945 ukończył studia, do 1948 wystawiał z Grupą Młodych Plastyków, uczestnicząc w najważniejszych wystawach młodego ruchu artystycznego, aż do narzucenia przez władze socrealizmu jako obowiązującego stylu obrazowania. W 1954 przeniósł się do Zakopanego, gdzie podjął pracę pedagogiczną w Szkole Kenara. W tym okresie, w toku samodzielnych prób i doświadczeń stał się wirtuozem techniki malarskiej. Kolor, faktura, gra laserunków i walorów, cała "alchemia" jaką stosował w swoich obrazach złożyły się na niepowtarzalne zjawisko malarstwa abstrakcyjnego, które zdolne było "opowiadać" historię samą swą formą. W 1955 powrócił do udziału w wystawach, uczestnicząc w licznych pokazach w Polsce i za granicą, organizując też wiele wystaw indywidualnych.


PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i naliczana jest degresywnie w zależności od kwoty wylicytowanej: do 100 000 złotych (włącznie) - w wysokości 18%, a powyżej 100 000 złotych - w wysokości 15%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.