POCHODZENIE:
- dom aukcyjny Im Kinsky, Wiedeń, listopad 2011
- kolekcja prywatna, Polska

Postać malarza Konarskiego znanego jedynie z inicjału „J”., którym sygnował obok nazwiska swe prace, pozostaje do dzisiaj enigmatyczna. Artysta ten wykształcony został zapewne w orbicie wpływów Akademii Sztuk Pięknych w Monachium i jak większość twórców z tego kręgu odznacza się dużym wyczuciem w malowaniu scen, w których oglądać można ciągnięte przez zaprzężone konie dorożki i wozy. Monachium w II połowie XIX wieku stanowiło pewnego rodzaju mekkę dla artystów. Ściągali oni tam chętnie z całej Europy. Tamtejsza uczelnia cieszyła się dużym zainteresowaniem i wysokim prestiżem. Również Polacy licznie zasilali grupę imigrantów zjeżdżających do stolicy Bawarii w celu poszerzenia swojego warsztatu artystycznego i zdobycia nowych umiejętności. Monachium oprócz wysokiego poziomu akademii oferowało również przyjezdnym bogate zbiory tamtejszych muzeów – Alte i Neue Pinakothek. Istnieje wśród badaczy teoria jakoby artysta sygnujący swe prace jako „J. Konarski”, miał być tożsamy z jednym z wybitniejszych monachijczyków polskiego pochodzenia, a mianowicie Alfredem Wierusz-Kowalskim przebywającym tam już w latach 70. Jak zauważył Andrzej Szpakowski „(…) artyści polscy w zetknięciu się z potężną siłą sztuki obcej, muzealnej i współczesnej, zachowali w Monachium w większości pełną samodzielność, a zakres bezpośrednich wpływów ogranicza się tu tylko do strony warsztatowej i tylko stosunkowo do niewielkiej liczby płócien – świadczyć [to] może jedynie o ich wielkiej odporności i wewnętrznym przygotowaniu do zajęcia twórczej, odkrywczej postawy wobec sztuki obcej” (Andrzej Szpakowski, Józef Brandt a środowisko polskich artystów w Monachium, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego 2, 1964, s. 315). To prawda. Malarz przenosi zdobyte doświadczenia na grunt polski. Para sań zaprzężonych w trójki koni sunie jedna za drugą pośród równinnego krajobrazu okrytego śnieżnymi zaspami. W oddali widać jeszcze znikające powoli sylwetki wiejskich chałup. Cała kompozycja nabiera wrażeniowego charakteru dzięki znakomicie odwzorowanej partii nieba, które o zachodzie słońca przybiera charakterystyczne błękitno-różowawe odcienie odbijające się również na powierzchni śniegu.

Malarz monachijski, naśladowca twórczości Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Istnieje również hipoteza, że „J. Konarski” to pseudonim samego A. Wierusza-Kowalskiego używany przez malarza w późniejszym okresie twórczości (zob. m.in. w opracowaniu Hansa-Petera Buehlera, Polska szkoła monachijska, Józef Brandt, Alfred Wierusz-Kowalski i inni, Amber, Warszawa, 1998, s.124). Istnieje rówinież teoraia, że jest to pseudonim malarza Franciszka Bujakiewicza (1856 - 1918).

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.

29
J. KONARSKI

Sanna

olej/płótno, 79 x 123 cm
sygnowany p.d.: 'J. Konarski'

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

POCHODZENIE:
- dom aukcyjny Im Kinsky, Wiedeń, listopad 2011
- kolekcja prywatna, Polska

Postać malarza Konarskiego znanego jedynie z inicjału „J”., którym sygnował obok nazwiska swe prace, pozostaje do dzisiaj enigmatyczna. Artysta ten wykształcony został zapewne w orbicie wpływów Akademii Sztuk Pięknych w Monachium i jak większość twórców z tego kręgu odznacza się dużym wyczuciem w malowaniu scen, w których oglądać można ciągnięte przez zaprzężone konie dorożki i wozy. Monachium w II połowie XIX wieku stanowiło pewnego rodzaju mekkę dla artystów. Ściągali oni tam chętnie z całej Europy. Tamtejsza uczelnia cieszyła się dużym zainteresowaniem i wysokim prestiżem. Również Polacy licznie zasilali grupę imigrantów zjeżdżających do stolicy Bawarii w celu poszerzenia swojego warsztatu artystycznego i zdobycia nowych umiejętności. Monachium oprócz wysokiego poziomu akademii oferowało również przyjezdnym bogate zbiory tamtejszych muzeów – Alte i Neue Pinakothek. Istnieje wśród badaczy teoria jakoby artysta sygnujący swe prace jako „J. Konarski”, miał być tożsamy z jednym z wybitniejszych monachijczyków polskiego pochodzenia, a mianowicie Alfredem Wierusz-Kowalskim przebywającym tam już w latach 70. Jak zauważył Andrzej Szpakowski „(…) artyści polscy w zetknięciu się z potężną siłą sztuki obcej, muzealnej i współczesnej, zachowali w Monachium w większości pełną samodzielność, a zakres bezpośrednich wpływów ogranicza się tu tylko do strony warsztatowej i tylko stosunkowo do niewielkiej liczby płócien – świadczyć [to] może jedynie o ich wielkiej odporności i wewnętrznym przygotowaniu do zajęcia twórczej, odkrywczej postawy wobec sztuki obcej” (Andrzej Szpakowski, Józef Brandt a środowisko polskich artystów w Monachium, Rocznik Muzeum Świętokrzyskiego 2, 1964, s. 315). To prawda. Malarz przenosi zdobyte doświadczenia na grunt polski. Para sań zaprzężonych w trójki koni sunie jedna za drugą pośród równinnego krajobrazu okrytego śnieżnymi zaspami. W oddali widać jeszcze znikające powoli sylwetki wiejskich chałup. Cała kompozycja nabiera wrażeniowego charakteru dzięki znakomicie odwzorowanej partii nieba, które o zachodzie słońca przybiera charakterystyczne błękitno-różowawe odcienie odbijające się również na powierzchni śniegu.

Malarz monachijski, naśladowca twórczości Alfreda Wierusza-Kowalskiego. Istnieje również hipoteza, że „J. Konarski” to pseudonim samego A. Wierusza-Kowalskiego używany przez malarza w późniejszym okresie twórczości (zob. m.in. w opracowaniu Hansa-Petera Buehlera, Polska szkoła monachijska, Józef Brandt, Alfred Wierusz-Kowalski i inni, Amber, Warszawa, 1998, s.124). Istnieje rówinież teoraia, że jest to pseudonim malarza Franciszka Bujakiewicza (1856 - 1918).

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.