POCHODZENIE:
kolekcja prywatna, Polska
dom aukcyjny DESA Unicum, listopad 2007
kolekcja prywatna, Polska

WYSTAWIANY:
Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, Salon Wiosenny 1914
Wystawa „Józef Brandt- uczniowie i przyjaciele”, Muzeum Okręgowe w Radomiu, grudzień 1998 - maj 1999

LITERATURA:
Katalog Wystawy Jubileuszowej MCMXIV, I Salon Wiosenny, TPSP, Kraków 1914, s. 13, nr kat. 14

Prezentowany na aukcji obraz „Sądny Dzień” (Święto Jom Kipur) wybija się z oeuvre Czajkowskiego choćby ze względu na historyczny moment, w którym powstał. Kilka miesięcy po ukończeniu kompozycji i wystawieniu jej w krakowskim TPSP wybuchła bowiem I wojna światowa. Czajkowski, obywatel rosyjski zamieszkały w Austro-Węgrzech, znalazł się wówczas w niewygodnej sytuacji. Aby uniknąć udziału w bratobójczym konflikcie, zdecydował się na emigrację: pod koniec 1914 przybył do Holandii. Tam w ciągu kilku kolejnych lat jego sztuka przeszła charakterystyczną przemianę. Zmieniła się nie tylko tematyka (rozszerzona o morze, porty, kutry, żaglowce, wiatraki), lecz także technika malarska, coraz bardziej zamaszysta i niekontrolowana (trudno nie pomyśleć, że twórca oglądał w Holandii płótna Fransa Halsa i van Gogha). „Sądny dzień” w kontekście przyszłych, „ekspresjonistycznych” prac z lat 1914 18 jest więc jednym z ostatnich młodopolskich obrazów autora, niezamierzoną sumą pierwszego, krakowskiego okresu jego twórczości.
Paradoksalnie nie tylko zamyka pewien etap, lecz także zapowiada zjawiska, które pojawią się dekadę później. W latach 20. XX wieku artysta powróci bowiem do tematyki żydowskiej, obecnej już w „Sądnym dniu”. Co więcej, w najważniejszych swoich dziełach z tego nurtu („Szabasie w Sandomierzu” z 1923, „Kazimierzu” z 1924) powtórzy rozwiązania kompozycyjne i kolorystykę obecną już w prezentowanym obiekcie. W 1914, kiedy 36-letni Czajkowski wystawił prezentowany obraz na krakowskim Salonie Wiosennym, walczył z etykietą, którą próbowała mu przykleić lokalna krytyka artystyczna. W Krakowie mówiło się bowiem o nim jako o jednym z przedstawicieli szkoły Jana Stanisławskiego. W 1905 znalazł się nawet na słynnej karykaturze Sichulskiego przedstawiającej otyłego Stanisławskiego nadętego jak olbrzymi balon, u którego gigantycznych stóp kulą się stłamszeni i rachityczni studenci. Rzeczywiście we wczesnych pracach malarza można odnaleźć motywy pejzażowe pokrewne do dorobku słynnego modernisty: bodiaki, słoneczne stepy, skłębione groźnie chmury. Artysta, czego w Krakowie raczej nie zauważono, uwieczniał jednak również życie małych miasteczek, targi, odpusty, szabasy. Fakt, że „Sądny dzień” powstał nie tylko z myślą o sprzedaży, lecz także wystawienia przed krakowską publicznością (i krytyką) dobitnie świadczy o podejmowanych przez twórcę próbach odcięcia się od swojego rzekomego mistrza. Próby te – dodajmy – na niewiele się zdały. Jeszcze w latach 30. lwowsko-krakowski krytyk Artur Schroeder ubolewał w „Sztukach Pięknych”, że za Czajkowskim „wlecze się wypowiedziane przez kogoś zdanie, że jest uczniem Stanisławskiego”. Twórca nadaremnie podkreślał, że nigdy się za niego nie uważał. Przyznawał za to, że na jego dzieła wpływ miał przede wszystkim starszy brat oraz… Jacek Malczewski („Malczewski! Przecież już sam dźwięk jego nazwiska miał już dla mnie coś fascynującego” – pisał po latach). Malczewski notabene szybko poznał się na talencie młodego Czajkowskiego i kazał mu malować, „żeby aż papier furczał”. Dlatego nie będzie nadinterpretacją stwierdzenie, że „Sądny dzień” był w 1914 rodzajem manifestacji artysty. Po pierwsze podkreślał on swoją osobność i niezależność wobec szkoły Stanisławskiego. Po drugie dzieło i zastosowany w nim język formalny odnoszą się do specyficznej formuły polskiego modernizmu. Gdy patrzy się na kompozycję Czajkowskiego, nie sposób nie pomyśleć o pejzażach Władysława Ślewińskiego malowanych w Kazimierzu (twórca oglądał je zapewne w Krakowie przed 1910). Inny, pozornie nieco dalszy kontekst mogą stanowić nokturny Gierymskiego i kilku innych monachijczyków utrzymane w fiołkowo błękitno szarych tonach, podobnych do palety „Sądnego dnia”. Choć inspiracji kolorystycznych Czajkowski nie musiał szukać jedynie u polskich przedstawicieli szkoły, ale również bezpośrednio u źródła (w 1898 studiował krótko w Akademii Monachijskiej pod kierunkiem Ludwiga von Hertericha i wydaje się, że dobrze poznał ówczesną sztukę niemiecką), warto odnotować, że z Gierymskim prezentowany obraz łączy nie tylko nastrój zmierzchu, lecz także tematyka. Czajkowski wziął na warsztat wieczór poprzedzający Jom Kippur (Sądny Dzień – Dzień Pojednania), żydowskie jesienne święto pokutne. Wierni zgromadzeni na ulicy miasteczka udają się do synagogi, gdzie mają spędzić noc i cały następny dzień na modlitwach oczyszczających i wychwalających niezmierzoną dobroć i miłosierdzie Boga. Jom Kippur zamyka okres pokuty, otwarty w kalendarzu judaistycznym przez Rosz Haszana, Święto Trąbek, to samo, które na słynnym obrazie przedstawił w 1884 Aleksander Gierymski. Jakiekolwiek nie byłyby ikonograficzne i symboliczne niuanse „Sądnego dnia”, warto podkreślić, że obraz sugestywnie wpisuje się w poetykę młodopolskiego okresu działalności Stanisława Czajkowskiego.

Stanisław Czajkowski studiował w akademiach: krakowskiej, monachijskiej, a także w Académie Julian w Paryżu. Był bratem także malarza - Józefa. Odbył wiele podróży artystycznych po Europie, odwiedzał też różne regiony Polski. Przyjaźnił się z najwybitniejszymi postaciami świata artystycznego, zarówno Krakowa, jak i Paryża. Był uczestnikiem słynnego wesela Lucjana Rydla, opisanego przez S. Wyspiańskiego w dramacie "Wesele". Artysta wyszedł ze szkoły Stanisławskiego, który zaszczepił w nim zamiłowanie do pejzażu ojczystego.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

131
Stanisław CZAJKOWSKI (1878-1954)

"Sądny Dzień" (Święto Jom Kipur), 1914

olej/płótno, 85 x 137,5 cm
sygnowany, opisany i datowany l.d.: ’Stanisław Czajkowski | Kraków 1914’
na odwrociu dwie papierowe nalepki wystawowe Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie z 1914 roku oraz Muzeum Okręgowego w Radomiu z 1998 roku; na blejtramie fragmentarycznie zachowana nalepka

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

POCHODZENIE:
kolekcja prywatna, Polska
dom aukcyjny DESA Unicum, listopad 2007
kolekcja prywatna, Polska

WYSTAWIANY:
Towarzystwo Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie, Salon Wiosenny 1914
Wystawa „Józef Brandt- uczniowie i przyjaciele”, Muzeum Okręgowe w Radomiu, grudzień 1998 - maj 1999

LITERATURA:
Katalog Wystawy Jubileuszowej MCMXIV, I Salon Wiosenny, TPSP, Kraków 1914, s. 13, nr kat. 14

Prezentowany na aukcji obraz „Sądny Dzień” (Święto Jom Kipur) wybija się z oeuvre Czajkowskiego choćby ze względu na historyczny moment, w którym powstał. Kilka miesięcy po ukończeniu kompozycji i wystawieniu jej w krakowskim TPSP wybuchła bowiem I wojna światowa. Czajkowski, obywatel rosyjski zamieszkały w Austro-Węgrzech, znalazł się wówczas w niewygodnej sytuacji. Aby uniknąć udziału w bratobójczym konflikcie, zdecydował się na emigrację: pod koniec 1914 przybył do Holandii. Tam w ciągu kilku kolejnych lat jego sztuka przeszła charakterystyczną przemianę. Zmieniła się nie tylko tematyka (rozszerzona o morze, porty, kutry, żaglowce, wiatraki), lecz także technika malarska, coraz bardziej zamaszysta i niekontrolowana (trudno nie pomyśleć, że twórca oglądał w Holandii płótna Fransa Halsa i van Gogha). „Sądny dzień” w kontekście przyszłych, „ekspresjonistycznych” prac z lat 1914 18 jest więc jednym z ostatnich młodopolskich obrazów autora, niezamierzoną sumą pierwszego, krakowskiego okresu jego twórczości.
Paradoksalnie nie tylko zamyka pewien etap, lecz także zapowiada zjawiska, które pojawią się dekadę później. W latach 20. XX wieku artysta powróci bowiem do tematyki żydowskiej, obecnej już w „Sądnym dniu”. Co więcej, w najważniejszych swoich dziełach z tego nurtu („Szabasie w Sandomierzu” z 1923, „Kazimierzu” z 1924) powtórzy rozwiązania kompozycyjne i kolorystykę obecną już w prezentowanym obiekcie. W 1914, kiedy 36-letni Czajkowski wystawił prezentowany obraz na krakowskim Salonie Wiosennym, walczył z etykietą, którą próbowała mu przykleić lokalna krytyka artystyczna. W Krakowie mówiło się bowiem o nim jako o jednym z przedstawicieli szkoły Jana Stanisławskiego. W 1905 znalazł się nawet na słynnej karykaturze Sichulskiego przedstawiającej otyłego Stanisławskiego nadętego jak olbrzymi balon, u którego gigantycznych stóp kulą się stłamszeni i rachityczni studenci. Rzeczywiście we wczesnych pracach malarza można odnaleźć motywy pejzażowe pokrewne do dorobku słynnego modernisty: bodiaki, słoneczne stepy, skłębione groźnie chmury. Artysta, czego w Krakowie raczej nie zauważono, uwieczniał jednak również życie małych miasteczek, targi, odpusty, szabasy. Fakt, że „Sądny dzień” powstał nie tylko z myślą o sprzedaży, lecz także wystawienia przed krakowską publicznością (i krytyką) dobitnie świadczy o podejmowanych przez twórcę próbach odcięcia się od swojego rzekomego mistrza. Próby te – dodajmy – na niewiele się zdały. Jeszcze w latach 30. lwowsko-krakowski krytyk Artur Schroeder ubolewał w „Sztukach Pięknych”, że za Czajkowskim „wlecze się wypowiedziane przez kogoś zdanie, że jest uczniem Stanisławskiego”. Twórca nadaremnie podkreślał, że nigdy się za niego nie uważał. Przyznawał za to, że na jego dzieła wpływ miał przede wszystkim starszy brat oraz… Jacek Malczewski („Malczewski! Przecież już sam dźwięk jego nazwiska miał już dla mnie coś fascynującego” – pisał po latach). Malczewski notabene szybko poznał się na talencie młodego Czajkowskiego i kazał mu malować, „żeby aż papier furczał”. Dlatego nie będzie nadinterpretacją stwierdzenie, że „Sądny dzień” był w 1914 rodzajem manifestacji artysty. Po pierwsze podkreślał on swoją osobność i niezależność wobec szkoły Stanisławskiego. Po drugie dzieło i zastosowany w nim język formalny odnoszą się do specyficznej formuły polskiego modernizmu. Gdy patrzy się na kompozycję Czajkowskiego, nie sposób nie pomyśleć o pejzażach Władysława Ślewińskiego malowanych w Kazimierzu (twórca oglądał je zapewne w Krakowie przed 1910). Inny, pozornie nieco dalszy kontekst mogą stanowić nokturny Gierymskiego i kilku innych monachijczyków utrzymane w fiołkowo błękitno szarych tonach, podobnych do palety „Sądnego dnia”. Choć inspiracji kolorystycznych Czajkowski nie musiał szukać jedynie u polskich przedstawicieli szkoły, ale również bezpośrednio u źródła (w 1898 studiował krótko w Akademii Monachijskiej pod kierunkiem Ludwiga von Hertericha i wydaje się, że dobrze poznał ówczesną sztukę niemiecką), warto odnotować, że z Gierymskim prezentowany obraz łączy nie tylko nastrój zmierzchu, lecz także tematyka. Czajkowski wziął na warsztat wieczór poprzedzający Jom Kippur (Sądny Dzień – Dzień Pojednania), żydowskie jesienne święto pokutne. Wierni zgromadzeni na ulicy miasteczka udają się do synagogi, gdzie mają spędzić noc i cały następny dzień na modlitwach oczyszczających i wychwalających niezmierzoną dobroć i miłosierdzie Boga. Jom Kippur zamyka okres pokuty, otwarty w kalendarzu judaistycznym przez Rosz Haszana, Święto Trąbek, to samo, które na słynnym obrazie przedstawił w 1884 Aleksander Gierymski. Jakiekolwiek nie byłyby ikonograficzne i symboliczne niuanse „Sądnego dnia”, warto podkreślić, że obraz sugestywnie wpisuje się w poetykę młodopolskiego okresu działalności Stanisława Czajkowskiego.

Stanisław Czajkowski studiował w akademiach: krakowskiej, monachijskiej, a także w Académie Julian w Paryżu. Był bratem także malarza - Józefa. Odbył wiele podróży artystycznych po Europie, odwiedzał też różne regiony Polski. Przyjaźnił się z najwybitniejszymi postaciami świata artystycznego, zarówno Krakowa, jak i Paryża. Był uczestnikiem słynnego wesela Lucjana Rydla, opisanego przez S. Wyspiańskiego w dramacie "Wesele". Artysta wyszedł ze szkoły Stanisławskiego, który zaszczepił w nim zamiłowanie do pejzażu ojczystego.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.