"Robert Knuth urodził się w Bydgoszczy parę lat po wojnie, (...) w tym powojennym świecie pojawiają się pierwsze fascynacje halucynogennym światem Allana Ginsberga, Wiliama Burroughsa, Maurica Béjarta, francuskiego tancerza i choreografa. Zwłaszcza Béjart, który kompilował różne style, stał się dla Knutha drogowskazem. W kontekście powojennej traumy, upadku moralności, brudu, zagubienia, denuncjacji, zemsty, realizacje Béjarta stały się kojącą filozofią, przykładem siły sztuki, która pokonuje materię. Była gruntem, na którym kiełkował bunt. (...)

Knuth studiował w latach 70. w PWSSP w Gdańsku. (...) Środowisko artystyczne Wybrzeża jest konserwatywne i zachowawcze. Mimo imponującej ilości artystów nie wyróżnia się niczym specjalnym. W Trójmieście lat 70. jest po prostu nudno. "..na Wybrzeżu za dużo konformizmu za cenę maleńkiej stabilizacji" - pisze jeden z krytyków warszawskich w roku 1981. Środowiskiem żelazną ręką rządzi przez lata rektor PWSSP prof. Władysław Jackiewicz - przedstawiciel abstrakcji lirycznej i symbolicznej, który w roku 1977 nie dopuszcza upominającego się o szczerość artystyczną i nieuznającego autorytetów Knutha do dyplomu, a w roku 1980 odsuwa od wykładów na gdańskiej uczelni Leszka Brogowskiego - jednego z najciekawszych krytyków sztuki, fotografa, teoretyka postkonceptualizmu, lidera znanej w całym kraju Galerii GN. Czym naraził się Knuth macierzystej uczelni? Temperamentem i postawą. (...) Na dyplomie pokazuje wystawę zatytułowaną "Okruchy" - 35 obiektów przestrzennych, gablot, trójwymiarowych plakatów. Jackiewiczowi, który jest promotorem Knutha, wystawa się nie podoba i w ostatniej chwili nie dopuszcza do obrony. Zaraz potem Knuth dostaje stypendium Fundacji Kościuszkowskiej i wyjeżdża do Nowego Jorku. Po dwóch latach wraca ze Stanów Zjednoczonych jako zupełnie inny artysta.

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że Knuth nie miał szczęścia ani do szkoły, ani do nauczycieli. (...) Zarówno obowiązujące pojęcia sztuki, jak i pola uprawiania sztuki w środowisku gdańskim okazały się dla Knutha za ciasne. Artysta źle czuł się na niemrawej, hołdującej akademickiej abstrakcji malarskiej uczelni. Już wtedy jego żywiołem jest przestrzeń publiczna. Nie pracownia i obstalunek dzieła, lecz żywa akcja. Sytuacja zmieniła się diametralnie po wybuchu stanu wojennego, w trakcie którego Knuth wyjeżdża do Niemiec Zachodnich (1982). Artysta wspomina: `Bertolt Brecht, Heiner Mueller, Rainer Werner Fassbinder, niemiecka kultura pochłonęła mnie w całości. Znalazłem się w kraju moich przodków, w kraju którego nie znałem`. Dopiero w Dusseldorfie, to co w Gdańsku uchodziło za młodzieńczą ekstrawagancję, stało się normą. Postawa Knutha przestała być wybrykiem, wpisała się w aktualny, europejski język sztuki. Knuth pracuje jako asystent w prywatnej pracowni Günthera Ueckera. Poznaje Josepha Beuysa. W latach 80. dominuje w tym środowisku Neue Wilde, ale równie żywe są tradycje awangardy i neokonstruktywizmu. W artystycznym środowisku Dusseldorfu Knuth pobiera prawdziwą szkołę angażowania sztuki w politykę (...)".
Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka wg Roberta Knutha [w:] Magazyn Sztuki w sieci

37
Robert KNUTH (ur. 1952)

Rysunek dla F.M., 1985 r.

technika własna/deska, 43 x 30 cm
na odwrociu sygnowany i datowany: `Knuth | 1985`

WYSTAWIANY:
- Robert Knuth, wystawa indywidualna, Swasch Salone, Frankfurt, czerwiec 1986

LITERATURA:
- Robert Knuth, katalog wystawy indywidualnej, Frankfurt 1986, s. nlb (il.)

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"Robert Knuth urodził się w Bydgoszczy parę lat po wojnie, (...) w tym powojennym świecie pojawiają się pierwsze fascynacje halucynogennym światem Allana Ginsberga, Wiliama Burroughsa, Maurica Béjarta, francuskiego tancerza i choreografa. Zwłaszcza Béjart, który kompilował różne style, stał się dla Knutha drogowskazem. W kontekście powojennej traumy, upadku moralności, brudu, zagubienia, denuncjacji, zemsty, realizacje Béjarta stały się kojącą filozofią, przykładem siły sztuki, która pokonuje materię. Była gruntem, na którym kiełkował bunt. (...)

Knuth studiował w latach 70. w PWSSP w Gdańsku. (...) Środowisko artystyczne Wybrzeża jest konserwatywne i zachowawcze. Mimo imponującej ilości artystów nie wyróżnia się niczym specjalnym. W Trójmieście lat 70. jest po prostu nudno. "..na Wybrzeżu za dużo konformizmu za cenę maleńkiej stabilizacji" - pisze jeden z krytyków warszawskich w roku 1981. Środowiskiem żelazną ręką rządzi przez lata rektor PWSSP prof. Władysław Jackiewicz - przedstawiciel abstrakcji lirycznej i symbolicznej, który w roku 1977 nie dopuszcza upominającego się o szczerość artystyczną i nieuznającego autorytetów Knutha do dyplomu, a w roku 1980 odsuwa od wykładów na gdańskiej uczelni Leszka Brogowskiego - jednego z najciekawszych krytyków sztuki, fotografa, teoretyka postkonceptualizmu, lidera znanej w całym kraju Galerii GN. Czym naraził się Knuth macierzystej uczelni? Temperamentem i postawą. (...) Na dyplomie pokazuje wystawę zatytułowaną "Okruchy" - 35 obiektów przestrzennych, gablot, trójwymiarowych plakatów. Jackiewiczowi, który jest promotorem Knutha, wystawa się nie podoba i w ostatniej chwili nie dopuszcza do obrony. Zaraz potem Knuth dostaje stypendium Fundacji Kościuszkowskiej i wyjeżdża do Nowego Jorku. Po dwóch latach wraca ze Stanów Zjednoczonych jako zupełnie inny artysta.

Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że Knuth nie miał szczęścia ani do szkoły, ani do nauczycieli. (...) Zarówno obowiązujące pojęcia sztuki, jak i pola uprawiania sztuki w środowisku gdańskim okazały się dla Knutha za ciasne. Artysta źle czuł się na niemrawej, hołdującej akademickiej abstrakcji malarskiej uczelni. Już wtedy jego żywiołem jest przestrzeń publiczna. Nie pracownia i obstalunek dzieła, lecz żywa akcja. Sytuacja zmieniła się diametralnie po wybuchu stanu wojennego, w trakcie którego Knuth wyjeżdża do Niemiec Zachodnich (1982). Artysta wspomina: `Bertolt Brecht, Heiner Mueller, Rainer Werner Fassbinder, niemiecka kultura pochłonęła mnie w całości. Znalazłem się w kraju moich przodków, w kraju którego nie znałem`. Dopiero w Dusseldorfie, to co w Gdańsku uchodziło za młodzieńczą ekstrawagancję, stało się normą. Postawa Knutha przestała być wybrykiem, wpisała się w aktualny, europejski język sztuki. Knuth pracuje jako asystent w prywatnej pracowni Günthera Ueckera. Poznaje Josepha Beuysa. W latach 80. dominuje w tym środowisku Neue Wilde, ale równie żywe są tradycje awangardy i neokonstruktywizmu. W artystycznym środowisku Dusseldorfu Knuth pobiera prawdziwą szkołę angażowania sztuki w politykę (...)".
Ryszard Ziarkiewicz, Sztuka wg Roberta Knutha [w:] Magazyn Sztuki w sieci