Grzegorz Kufel z zamiłowania, pasji jestem malarzem i grafikiem. Spotkać mnie można na ulicach miast i wsi ze szkicownikiem, czasem towarzyszy mi syn – również ze szkicownikiem. Nie obroniłem dyplomu w pracowni malarstwa u prof. Macieja Świeszewskiego na gdańskiej ASP. Nie studiowałem też w Akademii Sztuk Pięknych św. Jerzego w Barcelonie, choć chciałbym. Pierwsze obrazy namalowałem w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wszystko, czego się nauczyłem zawdzięczam sobie, swojemu uporowi i odwadze. Gdzieś w kształtowaniu się mojego artystycznego ja dużą rolę odegrał Picasso, Miró, Magritte, Basquiat, streetart, punk, jazz (długą listę można by wpisać w tym miejscu). Nie pokazywałem się na biennale sztuki współczesnej w Moskwie, w Wenecji, ani na V Piotrkowskim Biennale Sztuki. Swoje prace prezentowałem w paru miejscach. Nie był to ani Nowy York ani Londyn, ani Rzeszów, ale to akurat może ulec zmianie...

055
Grzegorz KUFEL (ur. 1975)

Rynek za żużlem, 2020

olej na płótnie, 40 x 40 cm, sygn.

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Grzegorz Kufel z zamiłowania, pasji jestem malarzem i grafikiem. Spotkać mnie można na ulicach miast i wsi ze szkicownikiem, czasem towarzyszy mi syn – również ze szkicownikiem. Nie obroniłem dyplomu w pracowni malarstwa u prof. Macieja Świeszewskiego na gdańskiej ASP. Nie studiowałem też w Akademii Sztuk Pięknych św. Jerzego w Barcelonie, choć chciałbym. Pierwsze obrazy namalowałem w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wszystko, czego się nauczyłem zawdzięczam sobie, swojemu uporowi i odwadze. Gdzieś w kształtowaniu się mojego artystycznego ja dużą rolę odegrał Picasso, Miró, Magritte, Basquiat, streetart, punk, jazz (długą listę można by wpisać w tym miejscu). Nie pokazywałem się na biennale sztuki współczesnej w Moskwie, w Wenecji, ani na V Piotrkowskim Biennale Sztuki. Swoje prace prezentowałem w paru miejscach. Nie był to ani Nowy York ani Londyn, ani Rzeszów, ale to akurat może ulec zmianie...