Ewa Świdzińska zaczęła fotografować w 2005. Była po doświadczeniu kryzysu artystycznego związanego z dziedziną performance’u, który stanowił główną formę wypowiedzi w jej sztuce. Jak sama mówiła, czuła się już wtedy wyzwoloną neofeministką, niemającą problemów z samoidentyfikacją. "Zaczęłam obfotografowywać siebie: skupienie, napięcie i ostra pstrykanina na wyciągnięcie dłoni. To był mój sposób na budowanie cyklu i narracji, sprowadzonych w końcu do abstraktu. Jednocześnie zależało mi na spontaniczności. Dokumentowałam się we własnej, domowej, intymnej przestrzeni (która na zdjęciach została ostro sfragmentaryzowana, podobnie jak moje ciało). Mam blokadę na przekraczanie intymności drugiego człowieka. Przekraczam swoją. Fotografie nie mogłyby powstać bez wydobywania z cienia moich własnych lęków, fobii, skrywanych potrzeb. Czuję się wyzwolona, ale nie wolna od problemów" - opowiadała w rozmowie "'Fetyszyzując (dojrzałą) kobiecość' - skipienie i napięcie", prowadzonej przez Krzysztofa Jureckiego w 2007 ([w:] Krzysztof Jurecki, Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, Galeria Sztuki Wozownia, Łódź 2007). Artystka dodała również, że mniejszą uwagę zwracała na techniczną jakość fotografii, ponieważ ważniejsze było coś innego. "Zdjęcia dają mi niezależność. To ja podejmuję decyzję, kiedy i gdzie je zrobię" (tamże).
Po prawie dziesięciu latach w rozmowie "Polska. Kobieta. Artystka. Rozmowa z Ewą Świdzińską" z Magdaleną Larą, pytana o fotografowanie siebie, opowiadała: "Robiąc sama zdjęcia, czułam się też anonimowo. Dziś myślę, że 'Żywoty intymne', które pani przypomniała, można swobodnie traktować jak selfie. Początkowo popularne było selfie samej twarzy, teraz często schodzą coraz bardziej w dół, robiąc na przykład sam biust. Wydaje mi się, że fotografowaniem łona wyprzedziłam tą tendencję. Sama praca weszła w kontekst krytycznego glamour. Zdjęcia miały wyglądać elegancko, były wyidealizowane, ale tylko na pozór. Pojawiają się na nich takie elementy jak zmarszczki na rękach, ułamane paznokcie, które zdradzają prawdę o ciele, które oglądamy. Nie jest idealne" (Magdalena Lara, Polska. Kobieta. Artystka. Rozmowa z Ewą Świdzińską, "Szum" 04.08.2016).
W 2007 w wywiadzie Krzysztof Jurecki pytał Świdzińską o jej związki ze sztuką feministyczną, o których autorka mówiła tak: "Identyfikuję się z postfeminizmem. Bliskie są mi artystki, których twórczość polega na ciągłym poszukiwaniu, ewoluowaniu, korzystaniu z różnych mediów. Takie, które podejmują trudne tematy, takie, które coś kwestionują, odmitologizowują, ryzykują. Wykorzystują potencjał, jakim jest inteligencja emocjonalna. Patrzą na twórczość długofalowo, nie są gwiazdami sezonu. Nieważne, czy chcą, aby nazywano je feministkami, żeńskimi artystkami czy kobietami-artystkami. Imponuje mi twórczość" ("Fetyszyzując [dojrzałą] kobiecość" - skipienie i napięcie).
W rozmowie scharakteryzowała również swoje postrzeganie feminizmu: "Na feminizm patrzę przede wszystkim jak na nurt, który ewoluuje, zmienia się. Coraz bardziej koncentruje się na odrębności, indywidualnym i niepowtarzalnym świecie każdej z nas. Ważne jest wyodrębnienie różnorodnych wersji współczesnej kobiecości, a nie uogólnianie. Czyli może być tyle odcieni feminizmu, ile feministek, tylko że to grozi rozmyciem, rozwarstwieniem. Sama doszłam do feminizmu i przechodziłam różne etapy w swojej feministycznej twórczości. Feminizm na pewno uwalnia od stereotypowego postrzegania rzeczywistości, przewartościowuje ją. Pozwala inaczej spojrzeć na problemy społeczne, religię, mass media itp., a także własne prywatne życie. Od czego ma uwalniać feminizm, powinna decydować każda kobieta indywidualnie. Dotyczyć to może różnych sfer, zależy to od jej potrzeb, sytuacji, doświadczenia itd. (może przeszkadzać toksyczny związek z matką, kontrolowanie przez partnera, własna nadopiekuńczość w stosunku do dzieci, bezkrytycyzm wobec świata mediów i reklamy itd.). Ale nie należy traktować feminizmu wyłącznie terapeutycznie. Poglądy feministyczne spowodowały, że teraz inaczej patrzę np. na problem starzenia się kobiety, pojęcie jej atrakcyjności czy jej sferę intymną".


Jest absolwentką Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Warszawie i Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. Od początku lat 90. zajmuje się video-performansem, foto-performansem, performansem i fotografią. Brała udział w wielu spotkaniach i festiwalach performansu, m. in. w VII Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Performance w Giswil w Szwajcarii i w II Dniach Sztuki Performance w Kijowie, a także w projektach poświęconych sztuce kobiet - m.in. „Kobieta o Kobiecie” w Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej 2001, 2007, „Performance-esse” w Toruniu 2005. Jej wystąpienia, bliskie „klasycznemu”, skonceptualizowanemu performance ujawniają uwikłania współczesnej kobiety w różnego rodzaju dylematy. Prowadzi także autorskie warsztaty interdyscyplinarne. Jurorka Doliny Kreatywnej w dziedzinie Teatr w sezonie 2007/2008. Jej fotografie lub dokumentacje działań były publikowane m.in. w Magazynie Sztuki, Art& Business, Dekadzie Literackiej, Exit, Newsweeku oraz w książkach: Sztuka Kobiet, red. J. Ciesielska, A. Smalcerz, Bielsko-Biała 2000, Krzysztof Jurecki. Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, Łódź 2007.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.

48
Ewa ŚWIDZIŃSKA (ur. 1958, Milanówek)

"Rodzina", circa 2009/2010 r.

C-Print/papier fotograficzny, 19 x 25 cm
sygnowany, opisany i datowany na odwrociu: 'Rodzina 2009 Ewa Świdzinska 06.01.2010"

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Ewa Świdzińska zaczęła fotografować w 2005. Była po doświadczeniu kryzysu artystycznego związanego z dziedziną performance’u, który stanowił główną formę wypowiedzi w jej sztuce. Jak sama mówiła, czuła się już wtedy wyzwoloną neofeministką, niemającą problemów z samoidentyfikacją. "Zaczęłam obfotografowywać siebie: skupienie, napięcie i ostra pstrykanina na wyciągnięcie dłoni. To był mój sposób na budowanie cyklu i narracji, sprowadzonych w końcu do abstraktu. Jednocześnie zależało mi na spontaniczności. Dokumentowałam się we własnej, domowej, intymnej przestrzeni (która na zdjęciach została ostro sfragmentaryzowana, podobnie jak moje ciało). Mam blokadę na przekraczanie intymności drugiego człowieka. Przekraczam swoją. Fotografie nie mogłyby powstać bez wydobywania z cienia moich własnych lęków, fobii, skrywanych potrzeb. Czuję się wyzwolona, ale nie wolna od problemów" - opowiadała w rozmowie "'Fetyszyzując (dojrzałą) kobiecość' - skipienie i napięcie", prowadzonej przez Krzysztofa Jureckiego w 2007 ([w:] Krzysztof Jurecki, Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, Galeria Sztuki Wozownia, Łódź 2007). Artystka dodała również, że mniejszą uwagę zwracała na techniczną jakość fotografii, ponieważ ważniejsze było coś innego. "Zdjęcia dają mi niezależność. To ja podejmuję decyzję, kiedy i gdzie je zrobię" (tamże).
Po prawie dziesięciu latach w rozmowie "Polska. Kobieta. Artystka. Rozmowa z Ewą Świdzińską" z Magdaleną Larą, pytana o fotografowanie siebie, opowiadała: "Robiąc sama zdjęcia, czułam się też anonimowo. Dziś myślę, że 'Żywoty intymne', które pani przypomniała, można swobodnie traktować jak selfie. Początkowo popularne było selfie samej twarzy, teraz często schodzą coraz bardziej w dół, robiąc na przykład sam biust. Wydaje mi się, że fotografowaniem łona wyprzedziłam tą tendencję. Sama praca weszła w kontekst krytycznego glamour. Zdjęcia miały wyglądać elegancko, były wyidealizowane, ale tylko na pozór. Pojawiają się na nich takie elementy jak zmarszczki na rękach, ułamane paznokcie, które zdradzają prawdę o ciele, które oglądamy. Nie jest idealne" (Magdalena Lara, Polska. Kobieta. Artystka. Rozmowa z Ewą Świdzińską, "Szum" 04.08.2016).
W 2007 w wywiadzie Krzysztof Jurecki pytał Świdzińską o jej związki ze sztuką feministyczną, o których autorka mówiła tak: "Identyfikuję się z postfeminizmem. Bliskie są mi artystki, których twórczość polega na ciągłym poszukiwaniu, ewoluowaniu, korzystaniu z różnych mediów. Takie, które podejmują trudne tematy, takie, które coś kwestionują, odmitologizowują, ryzykują. Wykorzystują potencjał, jakim jest inteligencja emocjonalna. Patrzą na twórczość długofalowo, nie są gwiazdami sezonu. Nieważne, czy chcą, aby nazywano je feministkami, żeńskimi artystkami czy kobietami-artystkami. Imponuje mi twórczość" ("Fetyszyzując [dojrzałą] kobiecość" - skipienie i napięcie).
W rozmowie scharakteryzowała również swoje postrzeganie feminizmu: "Na feminizm patrzę przede wszystkim jak na nurt, który ewoluuje, zmienia się. Coraz bardziej koncentruje się na odrębności, indywidualnym i niepowtarzalnym świecie każdej z nas. Ważne jest wyodrębnienie różnorodnych wersji współczesnej kobiecości, a nie uogólnianie. Czyli może być tyle odcieni feminizmu, ile feministek, tylko że to grozi rozmyciem, rozwarstwieniem. Sama doszłam do feminizmu i przechodziłam różne etapy w swojej feministycznej twórczości. Feminizm na pewno uwalnia od stereotypowego postrzegania rzeczywistości, przewartościowuje ją. Pozwala inaczej spojrzeć na problemy społeczne, religię, mass media itp., a także własne prywatne życie. Od czego ma uwalniać feminizm, powinna decydować każda kobieta indywidualnie. Dotyczyć to może różnych sfer, zależy to od jej potrzeb, sytuacji, doświadczenia itd. (może przeszkadzać toksyczny związek z matką, kontrolowanie przez partnera, własna nadopiekuńczość w stosunku do dzieci, bezkrytycyzm wobec świata mediów i reklamy itd.). Ale nie należy traktować feminizmu wyłącznie terapeutycznie. Poglądy feministyczne spowodowały, że teraz inaczej patrzę np. na problem starzenia się kobiety, pojęcie jej atrakcyjności czy jej sferę intymną".


Jest absolwentką Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Warszawie i Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Częstochowie. Od początku lat 90. zajmuje się video-performansem, foto-performansem, performansem i fotografią. Brała udział w wielu spotkaniach i festiwalach performansu, m. in. w VII Międzynarodowym Festiwalu Sztuki Performance w Giswil w Szwajcarii i w II Dniach Sztuki Performance w Kijowie, a także w projektach poświęconych sztuce kobiet - m.in. „Kobieta o Kobiecie” w Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej 2001, 2007, „Performance-esse” w Toruniu 2005. Jej wystąpienia, bliskie „klasycznemu”, skonceptualizowanemu performance ujawniają uwikłania współczesnej kobiety w różnego rodzaju dylematy. Prowadzi także autorskie warsztaty interdyscyplinarne. Jurorka Doliny Kreatywnej w dziedzinie Teatr w sezonie 2007/2008. Jej fotografie lub dokumentacje działań były publikowane m.in. w Magazynie Sztuki, Art& Business, Dekadzie Literackiej, Exit, Newsweeku oraz w książkach: Sztuka Kobiet, red. J. Ciesielska, A. Smalcerz, Bielsko-Biała 2000, Krzysztof Jurecki. Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, Łódź 2007.

PODATKI I OPŁATY:
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.