Prawdopodobnie tożsamy z obrazem wystawianym w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych, ul. Dzieduszyckich 1 (gmach Muzeum Przemysłowego), Lwów, luty 1928, poz. 69


Malarza Erno Erba można określić mianem kronikarza codzienności. W swojej twórczości czerpał inspiracje ze zwykłego dnia. Uwieczniał na płótnach to co najpiękniejsze z losów ludzi prostych, niepozornych. Niczym serie stopklatek z momentami wręcz pospolitymi. Erb rozpoczął karierę wystawienniczą w 1920 roku, odtąd często eksponował swoje prace m. in. w TPSP we Lwowie i Krakowie oraz w warszawskim TZSP. Zdobywał przy tym wybitnie pochlebną opinię krytyków. Na łamach dziennika ilustrowanego „Wiek Nowy” opisano udział artysty w wystawie następującymi słowami: „Przypomniały mi się paryskie wystawy artystów, plastyków urządzane w salonie prywatnym, kiedy wstąpiwszy na pierwsze piętro domu pod liczbą 1 przy ulicy Sykstuskie, odwiedziłam onegdaj wystawę obrazów lwowskiego artysty Erno Erba. Powszedni, duży jasny pokój, zdaje się, sala posiedzeń w lokalu Związku handlowców. – zamienił się na salon sztuki, ze ścian spoglądają obrazki rodzajowe malowane con amore i pejzaże, w których zaklęte jest niesfałszowane piękno natury […] W rodzajowych obrazkach Erba nie szukajcie anegdoty. Owe sceny „Na targu” – w słońcu czy podczas deszczu – to w barwnych plamach rozśpiewane melodje. Erno Erb kładzie tu farby jakby igrając pendzlem; najwięcej zostawia przestrzeni dla powietrza; niech ono gra pod akompaniament tej melodji barw, bo tak uzyska się dopiero pełnię tonów. Jaka nadzwyczajna muzykalność cechuje Erba (muzykalność, którą w malarstwie nazywać się zwykło poczuciem harmonji), zaświadczą jeszcze wymowniej jego pejzaże. Na obecnej wystawie jest ich kilkanaście […] Od czasu nigdy niezapomnianego Stanisławskiego, żaden pejzaż nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak te obrazki Erba. Zapewne, że nie są technicznie, po malarsku tak doskonałe jak obrazki Stanisławskiego; ale jest w nich takie same wnikliwe, serdecznie zapatrzenie się na przyrodę, jest ten cudowny, za serce chwytający nastrój, jest właśnie ta hamonja tonów świetlnych i barwnych, jest słowem to wszystko, co daje Erbowi święcenia na pejzażystę polskiego, który godnie snuć będzie dalej tradycje Stanisławskiego. […] Cenią też Erba za talent rzetelny i za to ukochanie sztuki, mistrz Sichulski i wybitna artystka – malarka Zofia Albinowska – Minkiewiczowa i weteran sztuki Tadeusz Rybkowski. W gronie zasłużonych już powitano przybysza nowego serdecznie, szczerze, życząc mu sukcesów. Wziął ich bowiem Erb prawie że szturmem od pierwszej już wystawy swoich eksponatów, wziął ich temi obrazkami swoimi, w których potrafił przemówić od serca do serca. […] Niechże wszędzie, gdzie pójdą te obrazki, zyskają sympatję i uznanie dla artysty, który w ciężkich warunkach materjalnych tworząc, tak bardzo kocha Sztukę i tak wiernie i pięknie jej służy.” (Aniela Kallas, „Wystawa obrazów Erno Erba w lokalu przy ulicy Sykstuskiej Lwów 7 września 1926” [w:] „Wiek Nowy: popularny dziennik ilustrowany”, nr 7565, 11.IX.1926 s. 5) Zaledwie dwa lata później Erno Erb po raz kolejny został doceniony przez krytykę artystyczną: „ubiegłej niedzieli otwartą została w salonach tutejszego Tow. Przyjaciół sztuk pięknych, przy pl. Dzieduszyckich, nowa wystawa obrazów, na którą złożyły się: wystawa ogólna, oraz zbiorowe wystawy Władysława Krzyżanowskiego i Zygmunta Radnickiego. […] Wśród zbiorowej wystawy zwracają na siebie uwagę obrazy Erba. Artysta ten stale się doskonali.” („Z Towarzystwa P. S. P. we Lwowie” [w:] „Wiek Nowy: popularny dziennik ilustrowany”, nr 7989, 9.II.1928 s. 12) Niewykluczonym jest, że prezentowany obraz „Przy posiłku” również był eksponowany w TPSP we Lwowie w lutym 1928 roku. Potwierdzenie można odnaleźć w „Katalogu wystaw zbiorowych Władysława Krzyżanowskiego, Zygmunta Radnickiego oraz wystawy ogólnej”, gdzie pod pozycją 69. zapisana została praca „Przy posiłku, olej”.

009
Erno ERB (1890 Lwów - 1943 Lwów)

Przy posiłku

olej, tektura, 47 × 64 cm w świetle passe-partout
sygn. p. d.: „E.Erb”

Zobacz katalog

Sopocki Dom Aukcyjny

Aukcja Wiosenna

14.03.2026

16:00

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Prawdopodobnie tożsamy z obrazem wystawianym w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych, ul. Dzieduszyckich 1 (gmach Muzeum Przemysłowego), Lwów, luty 1928, poz. 69


Malarza Erno Erba można określić mianem kronikarza codzienności. W swojej twórczości czerpał inspiracje ze zwykłego dnia. Uwieczniał na płótnach to co najpiękniejsze z losów ludzi prostych, niepozornych. Niczym serie stopklatek z momentami wręcz pospolitymi. Erb rozpoczął karierę wystawienniczą w 1920 roku, odtąd często eksponował swoje prace m. in. w TPSP we Lwowie i Krakowie oraz w warszawskim TZSP. Zdobywał przy tym wybitnie pochlebną opinię krytyków. Na łamach dziennika ilustrowanego „Wiek Nowy” opisano udział artysty w wystawie następującymi słowami: „Przypomniały mi się paryskie wystawy artystów, plastyków urządzane w salonie prywatnym, kiedy wstąpiwszy na pierwsze piętro domu pod liczbą 1 przy ulicy Sykstuskie, odwiedziłam onegdaj wystawę obrazów lwowskiego artysty Erno Erba. Powszedni, duży jasny pokój, zdaje się, sala posiedzeń w lokalu Związku handlowców. – zamienił się na salon sztuki, ze ścian spoglądają obrazki rodzajowe malowane con amore i pejzaże, w których zaklęte jest niesfałszowane piękno natury […] W rodzajowych obrazkach Erba nie szukajcie anegdoty. Owe sceny „Na targu” – w słońcu czy podczas deszczu – to w barwnych plamach rozśpiewane melodje. Erno Erb kładzie tu farby jakby igrając pendzlem; najwięcej zostawia przestrzeni dla powietrza; niech ono gra pod akompaniament tej melodji barw, bo tak uzyska się dopiero pełnię tonów. Jaka nadzwyczajna muzykalność cechuje Erba (muzykalność, którą w malarstwie nazywać się zwykło poczuciem harmonji), zaświadczą jeszcze wymowniej jego pejzaże. Na obecnej wystawie jest ich kilkanaście […] Od czasu nigdy niezapomnianego Stanisławskiego, żaden pejzaż nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak te obrazki Erba. Zapewne, że nie są technicznie, po malarsku tak doskonałe jak obrazki Stanisławskiego; ale jest w nich takie same wnikliwe, serdecznie zapatrzenie się na przyrodę, jest ten cudowny, za serce chwytający nastrój, jest właśnie ta hamonja tonów świetlnych i barwnych, jest słowem to wszystko, co daje Erbowi święcenia na pejzażystę polskiego, który godnie snuć będzie dalej tradycje Stanisławskiego. […] Cenią też Erba za talent rzetelny i za to ukochanie sztuki, mistrz Sichulski i wybitna artystka – malarka Zofia Albinowska – Minkiewiczowa i weteran sztuki Tadeusz Rybkowski. W gronie zasłużonych już powitano przybysza nowego serdecznie, szczerze, życząc mu sukcesów. Wziął ich bowiem Erb prawie że szturmem od pierwszej już wystawy swoich eksponatów, wziął ich temi obrazkami swoimi, w których potrafił przemówić od serca do serca. […] Niechże wszędzie, gdzie pójdą te obrazki, zyskają sympatję i uznanie dla artysty, który w ciężkich warunkach materjalnych tworząc, tak bardzo kocha Sztukę i tak wiernie i pięknie jej służy.” (Aniela Kallas, „Wystawa obrazów Erno Erba w lokalu przy ulicy Sykstuskiej Lwów 7 września 1926” [w:] „Wiek Nowy: popularny dziennik ilustrowany”, nr 7565, 11.IX.1926 s. 5) Zaledwie dwa lata później Erno Erb po raz kolejny został doceniony przez krytykę artystyczną: „ubiegłej niedzieli otwartą została w salonach tutejszego Tow. Przyjaciół sztuk pięknych, przy pl. Dzieduszyckich, nowa wystawa obrazów, na którą złożyły się: wystawa ogólna, oraz zbiorowe wystawy Władysława Krzyżanowskiego i Zygmunta Radnickiego. […] Wśród zbiorowej wystawy zwracają na siebie uwagę obrazy Erba. Artysta ten stale się doskonali.” („Z Towarzystwa P. S. P. we Lwowie” [w:] „Wiek Nowy: popularny dziennik ilustrowany”, nr 7989, 9.II.1928 s. 12) Niewykluczonym jest, że prezentowany obraz „Przy posiłku” również był eksponowany w TPSP we Lwowie w lutym 1928 roku. Potwierdzenie można odnaleźć w „Katalogu wystaw zbiorowych Władysława Krzyżanowskiego, Zygmunta Radnickiego oraz wystawy ogólnej”, gdzie pod pozycją 69. zapisana została praca „Przy posiłku, olej”.