POCHODZENIE:
- ze zbiorów rodziny artysty

LITERATURA:
- Jerzy Tchórzewski, [kat. wystawy], Galeria Opera, Warszawa 2015, il.s.51

„Przedświt” Tchórzewskiego jest kompozycją abstrakcyjną i jednocześnie surrealistyczną wizją, bliską jego „kosmicznym” pejzażom. To nie jest rześki poranek, ale przedświt istnienia w ogóle, prapoczątek życia i sztuki. Przed oczami widza toczy się prawdziwa walka pramaterii.

„Sądzę, że rolą malarza jest wywoływać życie, przemieniać bierną materię plastyczną w pulsujący organizm. Jest w tym coś z pierwotnego procesu rozniecania ognia, kiedy z dwu zimnych, martwych polan drzewa tryskała iskra, powstawał żywioł. Człowiek, który ten żywioł wywoływał, był początkowo sam wobec rzeczy martwych. Miał tylko w sobie energię i potrzebę, konieczność wywoływania innej energii. Gdy ta wytrysła, stawał wobec czegoś, co odtąd żyło swoim własnym, odrębnym, intensywnym życiem. Miał od tej chwili silnego partnera do pasjonującej gry. Podobnie jest z malowaniem” (Jerzy Tchórzewski [w:] Jerzy Tchórzewski, Seria: Mistrzowie Polskiego Malarstwa Współczesnego, Art & Business Club, Poznań 2001, s. 8).

01
Jerzy TCHÓRZEWSKI (1928 Siedlce - 1999 Warszawa)

PRZEDŚWIT, 1974 r.

olej/płótno, 65 x 80 cm
sygnowany i datowany na dolnej listwie blejtramu: JTchórzewski | 74 na górnej listwie napis oł. PRZEDŚWIT

Zobacz katalog

Antiqua et Moderna

Aukcja Dzieł Sztuki

05.12.2020

16:00

Cena wywoławcza: 50 000 zł
Estymacja: 70 000 - 100 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

POCHODZENIE:
- ze zbiorów rodziny artysty

LITERATURA:
- Jerzy Tchórzewski, [kat. wystawy], Galeria Opera, Warszawa 2015, il.s.51

„Przedświt” Tchórzewskiego jest kompozycją abstrakcyjną i jednocześnie surrealistyczną wizją, bliską jego „kosmicznym” pejzażom. To nie jest rześki poranek, ale przedświt istnienia w ogóle, prapoczątek życia i sztuki. Przed oczami widza toczy się prawdziwa walka pramaterii.

„Sądzę, że rolą malarza jest wywoływać życie, przemieniać bierną materię plastyczną w pulsujący organizm. Jest w tym coś z pierwotnego procesu rozniecania ognia, kiedy z dwu zimnych, martwych polan drzewa tryskała iskra, powstawał żywioł. Człowiek, który ten żywioł wywoływał, był początkowo sam wobec rzeczy martwych. Miał tylko w sobie energię i potrzebę, konieczność wywoływania innej energii. Gdy ta wytrysła, stawał wobec czegoś, co odtąd żyło swoim własnym, odrębnym, intensywnym życiem. Miał od tej chwili silnego partnera do pasjonującej gry. Podobnie jest z malowaniem” (Jerzy Tchórzewski [w:] Jerzy Tchórzewski, Seria: Mistrzowie Polskiego Malarstwa Współczesnego, Art & Business Club, Poznań 2001, s. 8).