Artysta jako młody człowiek doświadczył traumy wojennej, która odbiła piętno na jego twórczości, lub też - można by sądzić - gdyby nie doświadczenia wyniesione ze służby w Armii Czerwonej (został przymusowo wcielony do wojska) oraz zesłanie do łagru na Uralu nie poznalibyśmy Marka Oberlaendera jako malarza. Sztuka była dla niego pewnego rodzaju terapią i wybraną przez niego formą, w której „opowiadał” o trudnych, okrutnych doświadczeniach z młodzieńczych lat. Artysta odebrał edukację malarską na warszawskiej ASP dopiero w wieku 31 lat; studiował pod kierunkiem Artura Nachta-Samborskiego, Marka Włodarskiego. Był wraz z Janem Dziędziorą, Jackiem Sienickim oraz Elżbietą Grabską inicjatorem Wystawy Młodej Plastyki w 1955 roku w warszawskim Arsenale. Ciekawym jest zestawianie sztuki Marka Oberlaendera z twórczością Jana Lebensteina. Obaj artyści przekonali się, jak okrutne są skutki wojny, obaj stracili najbliższych w czasie wojny i okupacji niemieckiej, obaj również studiowali w podobnym czasie na warszawskiej ASP. Jan Lebenstein był młodszym o 8 lat kolegą Marka Oberlaendera, a w swoich wspomnieniach zapamiętał go jako dojrzalszego, bardziej zdeterminowanego i niecierpliwego twórcę w drodze do zastania artystą. Płótna Marka Oberlaendera są dalekie od nazwania ich estetycznymi - stanowią rodzaj poszukiwań najtrafniejszej formy do zobrazowania okrucieństw wojny oraz wspomnień malarza z nią związanych. W latach 1960-1963 artysta tworzył obrazy ujęte w cykl: „Sylwetki”, które sam nazywał „Kościotrupami”. W tych płótnach dążył do maksymalnej syntezy form, owadzich, obłych kształtów postaci podkreślonych grubą fakturą materii. W 1963 roku artysta opuścił Polskę i wyjechał do Francji. W 1977 roku znaczną część spuścizny przekazał Muzeum Narodowemu we Wrocławiu.

308
Marek OBERLÄNDER (1922 - 1978)

Postać w tonacji czerwieni i różu [Posta

olej, płótno; 81 x 65 cm;
sygn. i dat. p. d.: M.OBERLANDER 1962;
na odwrocie, na blejtramie napis: M Oberlander / Postać w tonacji czerwieni i różu, na płótnie nalepka Desy z odręcznie wypisaną informacją w języku niemieckim: Marek Oberlander / Gestalt in Siena Tönung / 1961 / 80 x 60 (długopisem).

Zobacz katalog

REMPEX

Silent Selling - wystawa połączona ze sprzedażą

17.08.2021

18:00

Cena wywoławcza:
Estymacja: 80 000 - 90 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

Artysta jako młody człowiek doświadczył traumy wojennej, która odbiła piętno na jego twórczości, lub też - można by sądzić - gdyby nie doświadczenia wyniesione ze służby w Armii Czerwonej (został przymusowo wcielony do wojska) oraz zesłanie do łagru na Uralu nie poznalibyśmy Marka Oberlaendera jako malarza. Sztuka była dla niego pewnego rodzaju terapią i wybraną przez niego formą, w której „opowiadał” o trudnych, okrutnych doświadczeniach z młodzieńczych lat. Artysta odebrał edukację malarską na warszawskiej ASP dopiero w wieku 31 lat; studiował pod kierunkiem Artura Nachta-Samborskiego, Marka Włodarskiego. Był wraz z Janem Dziędziorą, Jackiem Sienickim oraz Elżbietą Grabską inicjatorem Wystawy Młodej Plastyki w 1955 roku w warszawskim Arsenale. Ciekawym jest zestawianie sztuki Marka Oberlaendera z twórczością Jana Lebensteina. Obaj artyści przekonali się, jak okrutne są skutki wojny, obaj stracili najbliższych w czasie wojny i okupacji niemieckiej, obaj również studiowali w podobnym czasie na warszawskiej ASP. Jan Lebenstein był młodszym o 8 lat kolegą Marka Oberlaendera, a w swoich wspomnieniach zapamiętał go jako dojrzalszego, bardziej zdeterminowanego i niecierpliwego twórcę w drodze do zastania artystą. Płótna Marka Oberlaendera są dalekie od nazwania ich estetycznymi - stanowią rodzaj poszukiwań najtrafniejszej formy do zobrazowania okrucieństw wojny oraz wspomnień malarza z nią związanych. W latach 1960-1963 artysta tworzył obrazy ujęte w cykl: „Sylwetki”, które sam nazywał „Kościotrupami”. W tych płótnach dążył do maksymalnej syntezy form, owadzich, obłych kształtów postaci podkreślonych grubą fakturą materii. W 1963 roku artysta opuścił Polskę i wyjechał do Francji. W 1977 roku znaczną część spuścizny przekazał Muzeum Narodowemu we Wrocławiu.