Proweniencja:
Francja, kolekcja prywatna
Rempex, aukcja 09 .02.2022, poz. 1
Mińsk Mazowiecki, kolekcja Wandy Orłowskiej
Poznań, kolekcja Wandy i Zdzisława Orłowskich

Literatura:
Korduba P., Paradowska A., Na starym Grunwaldzie. Domy i ich mieszkańcy, Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań 2012, s. 112-114.

Sztuce portretowej Witkacy poświęcił się całkowicie po 1925 roku. Rozczarowany odbiorem swojej dotychczasowej twórczości, porzucił malarstwo sztalugowe i utworzył Firmę Portretową „S.I. Witkiewicz”, obudowaną szczegółowym regulaminem określającym zarówno typologię portretów, jak i zasady pracy. Wiele realizacji powstawało pod wpływem środków odurzających, alkoholu czy leków – a artysta skrupulatnie odnotowywał swój stan psychofizyczny w postaci autorskiego kodu umieszczanego na pracy.
Prezentowany portret ukazuje Wandę Orłowską, żonę majora Zdzisława Orłowskiego i jedną z najpiękniejszych mieszkanek poznańskiej dzielnicy willowej. Jak piszą autorzy opracowania poświęconego dawnej architekturze miasta, wyróżniała ją „niezwykła klasa i niepospolita uroda”. Witkacy miał wręcz zwyczaj oczekiwać jej w jadalni zakopiańskiego pensjonatu, wpatrując się w nią demonstracyjnie – Orłowska była jedną z jego ulubionych modelek, a kolejne portrety zamawiane przez majora stanowiły dla artysty pewne i regularne źródło dochodu. Wiadomo, że pozowała również innym cenionym twórcom, m.in. Kazimierzowi Jasnochowi czy Rudolfowi Krzyżakowi, którego specjalnie sprowadzono z Zakopanego, aby stworzył jej reprezentacyjny portret (Zob.: Korduba P., Paradowska A., Na starym Grunwaldzie. Domy i ich mieszkańcy, Poznań 2012, s. 112).
Po swoim pierwszym mężu, bankowcu Bogdanie Rajewskim, Wanda Orłowska odziedziczyła znaczącą kolekcję dzieł sztuki. Zawirowania wojenne zmusiły jednak małżeństwo Orłowskich do opuszczenia kraju u progu II wojny światowej. Ich zbiór został przewieziony do Mińska Mazowieckiego z nadzieją, że tam bezpiecznie przetrwa wojenny kataklizm. Niestety podczas okupacji trafił do Warszawy i uległ całkowitemu zniszczeniu w czasie powstania. Tym większą wagę – zarówno z perspektywy kolekcjonerskiej, jak i historycznej – ma oferowany portret Witkacego. Najpewniej pochodzący z oryginalnej kolekcji Orłowskich, należy do nielicznych ocalałych dzieł związanych z tą rodziną.
Artysta przedstawia Orłowską jako elegancką kobietę o dużych, przenikliwych oczach, ubraną w czarną suknię i długi sznur pereł, z fryzurą ułożoną w modne fale. Na rysunku widnieje adnotacja wskazująca, że przez dwa dni przed rozpoczęciem pracy nie pił ani nie palił [„2 (Nπ + NP.)”], po czym jednorazowo wypił trzy piwa [„3pyffko”]. Portret nie posiada literowego oznaczenia jednego z oficjalnych typów Firmy Portretowej, jednakże stylistycznie zbliża się do typu B — „bardziej charakterystycznego, lecz pozbawionego karykatury, kreskowego, dopuszczającego »ładność« w portretach kobiecych” — bądź do typu E, opartego na „dowolnej interpretacji psychologicznej”. Wiadomo również o dwóch innych wizerunkach Orłowskiej, datowanych na 1930 i 1935 rok, wykonanych właśnie w typach B oraz B+E.

033
Stanisław Ignacy Witkiewicz WITKACY (1885 Warszawa -1939 Jeziory na Polesiu)

Portret Wandy Orłowskiej, 1935

pastel, papier
63 x 48 cm (w świetle oprawy)
sygn. l.d.: Ign Witkiewicz, opisany p d.: 2 (Nπ + NP) + 3pyffko / 1935 II-III, na odwrociu oprawy papierowa nalepka własnościowa: Portret / Wandy Orłowskiej / Właściciel / Zdzisław Orłowski / Poznań - ul. Zakręt … (piórem), część napisu skreślona i nadpisana niebieskim tuszem: Julii Michalskiej / Kasprzaka (długopis) oraz dopisek: IGNACY WITKIEWICZ 1935(II-III) / Zofia Januszkiewicz (długopis, tusz czarny).

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Proweniencja:
Francja, kolekcja prywatna
Rempex, aukcja 09 .02.2022, poz. 1
Mińsk Mazowiecki, kolekcja Wandy Orłowskiej
Poznań, kolekcja Wandy i Zdzisława Orłowskich

Literatura:
Korduba P., Paradowska A., Na starym Grunwaldzie. Domy i ich mieszkańcy, Wydawnictwo Miejskie Posnania, Poznań 2012, s. 112-114.

Sztuce portretowej Witkacy poświęcił się całkowicie po 1925 roku. Rozczarowany odbiorem swojej dotychczasowej twórczości, porzucił malarstwo sztalugowe i utworzył Firmę Portretową „S.I. Witkiewicz”, obudowaną szczegółowym regulaminem określającym zarówno typologię portretów, jak i zasady pracy. Wiele realizacji powstawało pod wpływem środków odurzających, alkoholu czy leków – a artysta skrupulatnie odnotowywał swój stan psychofizyczny w postaci autorskiego kodu umieszczanego na pracy.
Prezentowany portret ukazuje Wandę Orłowską, żonę majora Zdzisława Orłowskiego i jedną z najpiękniejszych mieszkanek poznańskiej dzielnicy willowej. Jak piszą autorzy opracowania poświęconego dawnej architekturze miasta, wyróżniała ją „niezwykła klasa i niepospolita uroda”. Witkacy miał wręcz zwyczaj oczekiwać jej w jadalni zakopiańskiego pensjonatu, wpatrując się w nią demonstracyjnie – Orłowska była jedną z jego ulubionych modelek, a kolejne portrety zamawiane przez majora stanowiły dla artysty pewne i regularne źródło dochodu. Wiadomo, że pozowała również innym cenionym twórcom, m.in. Kazimierzowi Jasnochowi czy Rudolfowi Krzyżakowi, którego specjalnie sprowadzono z Zakopanego, aby stworzył jej reprezentacyjny portret (Zob.: Korduba P., Paradowska A., Na starym Grunwaldzie. Domy i ich mieszkańcy, Poznań 2012, s. 112).
Po swoim pierwszym mężu, bankowcu Bogdanie Rajewskim, Wanda Orłowska odziedziczyła znaczącą kolekcję dzieł sztuki. Zawirowania wojenne zmusiły jednak małżeństwo Orłowskich do opuszczenia kraju u progu II wojny światowej. Ich zbiór został przewieziony do Mińska Mazowieckiego z nadzieją, że tam bezpiecznie przetrwa wojenny kataklizm. Niestety podczas okupacji trafił do Warszawy i uległ całkowitemu zniszczeniu w czasie powstania. Tym większą wagę – zarówno z perspektywy kolekcjonerskiej, jak i historycznej – ma oferowany portret Witkacego. Najpewniej pochodzący z oryginalnej kolekcji Orłowskich, należy do nielicznych ocalałych dzieł związanych z tą rodziną.
Artysta przedstawia Orłowską jako elegancką kobietę o dużych, przenikliwych oczach, ubraną w czarną suknię i długi sznur pereł, z fryzurą ułożoną w modne fale. Na rysunku widnieje adnotacja wskazująca, że przez dwa dni przed rozpoczęciem pracy nie pił ani nie palił [„2 (Nπ + NP.)”], po czym jednorazowo wypił trzy piwa [„3pyffko”]. Portret nie posiada literowego oznaczenia jednego z oficjalnych typów Firmy Portretowej, jednakże stylistycznie zbliża się do typu B — „bardziej charakterystycznego, lecz pozbawionego karykatury, kreskowego, dopuszczającego »ładność« w portretach kobiecych” — bądź do typu E, opartego na „dowolnej interpretacji psychologicznej”. Wiadomo również o dwóch innych wizerunkach Orłowskiej, datowanych na 1930 i 1935 rok, wykonanych właśnie w typach B oraz B+E.