Do obrazu dołączona jest ekspertyza witkacologa dr Anny Żakiewicz (kuratorka i autorka wielu wystaw i publikacji o Witkacym, kurator zbiorów Witkacego w Muzeum Narodowym w Warszawie).

„Bardzo rasowa i wściekle wprost ponętna, demoniczna dziewczynka” (Stanisław Ignacy Witkiewicz „Tumor Mózgowicz” w: tegoż „Dzieła wybrane” t. IV, Warszawa 1985, s. 232, cyt. za. Małgorzata Czyńska, „Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem”, Karków 2016, s. 217) – takimi słowami Witkacy opisywał jedną ze swoich modelek i kochanek – Janinę Turowską-Leszczyńską. Para poznała się w 1928 roku, w Zakopanem. Z początku, Witkacy adorował starszą siostrę Janiny – Felicję. Z czasem jego uwagę zwróciła piękna niebieskooka Janina, którą nazywał Inką. O swojej wybrance nieraz wspominał w listach do żony, z którą był w otwartym związku. Wiele osób próbowało odradzać młodziutkiej Janinie znajomość z artystą, w tym jej matka, siostra oraz wuj. Jednak ich relacja nadal trwała. Para często się spotykała w domu Turowskich. Podczas takich spotkać powstawały kolejne portrety oraz zdjęcia uwieczniające postać Inki. W pewnym momencie w życiu Janiny pojawia się przyjaciel Witkacego - Jan Leszczyński. Zauroczony wybranką Witkacego oświadcza się jej w 1933 roku i zostaje przyjęty, zarówno przez samą dziewczynę, jak i jej bliskich. Para dość szybko się pobiera. Po ślubie młoda para zamieszkuje w rodzinnym majątku Leszczyńskiego w Tarnowcu, do którego Inka przywozi wszystkie pastele Witkacego, a było ich ponad 100. Ceremonia zaślubin odbyła się w wielkiej tajemnicy przed Witkacym. Jak można było się spodziewać, wiadomość o ślubie pary przyjaciół i braku informacji o nim mocno wzburzyło artystę. Dopiero kilka lat później odnawiają swoją znajomość. Witkacy miał nawet zostać ojcem chrzestnym ich synka Jasia. Do uroczystego chrztu nigdy nie doszło, ceremonia odbyła się naprędce, już w atmosferze nadciągającego wybuchu wojny. Na szczęście, jeszcze przed tymi wydarzeniami Witkacy wraz z Leszczyńskim spisali tzw. „artystyczny testament”, w którym deklarowali opiekę nad spuścizną każdego z nich w razie śmierci. Jan Leszczyński wywiązał się z danego słowa. Kiedy to w 1944 roku opuszczał swój majątek w Tarnowcu, jeden z wozów był wypełniony obrazami jego przyjaciela. Witkacy wielokrotnie portretował swoją kochankę Inkę, malując jej wizerunki w różnych typach. Prezentowany na aukcji portret niebieskookiej Janiny z 1932 roku Witkacy namalował w Typie B – „Rodzaj bardziej charakterystyczny, jednak bez cienia karykatury. Robota bardziej kreskowa niż typu A z pewnym odcieniem cech charakterystycznych, co nie wyklucza "ładności" w portretach kobiecych. Stosunek do modela obiektywny.” W opisie pracy widnieją dopiski: NP i Nπ, świadczące o tym, że artysta w momencie malowania portretu nie pił i nie palił.

006
Stanisław Ignacy Witkiewicz WITKACY (1885 Warszawa -1939 Jeziory na Polesiu)

Portret Janiny Turowskiej-Leszczyńskiej, 1932

pastel, papier, 61 × 47 cm w świetle passe-partout
sygn. u dołu: 1932/ Witky IX/(T.B1) : N II (?) NP.

Zobacz katalog

Sopocki Dom Aukcyjny

Aukcja Prac na Papierze. Sztuka Dawna

23.01.2021

17:00

Sprzedane 195 000 zł (234 000 zł z opłatą aukcyjną)
Cena wywoławcza: 78 000 zł
Estymacja: 120 000 - 140 000 zł

Do obrazu dołączona jest ekspertyza witkacologa dr Anny Żakiewicz (kuratorka i autorka wielu wystaw i publikacji o Witkacym, kurator zbiorów Witkacego w Muzeum Narodowym w Warszawie).

„Bardzo rasowa i wściekle wprost ponętna, demoniczna dziewczynka” (Stanisław Ignacy Witkiewicz „Tumor Mózgowicz” w: tegoż „Dzieła wybrane” t. IV, Warszawa 1985, s. 232, cyt. za. Małgorzata Czyńska, „Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem”, Karków 2016, s. 217) – takimi słowami Witkacy opisywał jedną ze swoich modelek i kochanek – Janinę Turowską-Leszczyńską. Para poznała się w 1928 roku, w Zakopanem. Z początku, Witkacy adorował starszą siostrę Janiny – Felicję. Z czasem jego uwagę zwróciła piękna niebieskooka Janina, którą nazywał Inką. O swojej wybrance nieraz wspominał w listach do żony, z którą był w otwartym związku. Wiele osób próbowało odradzać młodziutkiej Janinie znajomość z artystą, w tym jej matka, siostra oraz wuj. Jednak ich relacja nadal trwała. Para często się spotykała w domu Turowskich. Podczas takich spotkać powstawały kolejne portrety oraz zdjęcia uwieczniające postać Inki. W pewnym momencie w życiu Janiny pojawia się przyjaciel Witkacego - Jan Leszczyński. Zauroczony wybranką Witkacego oświadcza się jej w 1933 roku i zostaje przyjęty, zarówno przez samą dziewczynę, jak i jej bliskich. Para dość szybko się pobiera. Po ślubie młoda para zamieszkuje w rodzinnym majątku Leszczyńskiego w Tarnowcu, do którego Inka przywozi wszystkie pastele Witkacego, a było ich ponad 100. Ceremonia zaślubin odbyła się w wielkiej tajemnicy przed Witkacym. Jak można było się spodziewać, wiadomość o ślubie pary przyjaciół i braku informacji o nim mocno wzburzyło artystę. Dopiero kilka lat później odnawiają swoją znajomość. Witkacy miał nawet zostać ojcem chrzestnym ich synka Jasia. Do uroczystego chrztu nigdy nie doszło, ceremonia odbyła się naprędce, już w atmosferze nadciągającego wybuchu wojny. Na szczęście, jeszcze przed tymi wydarzeniami Witkacy wraz z Leszczyńskim spisali tzw. „artystyczny testament”, w którym deklarowali opiekę nad spuścizną każdego z nich w razie śmierci. Jan Leszczyński wywiązał się z danego słowa. Kiedy to w 1944 roku opuszczał swój majątek w Tarnowcu, jeden z wozów był wypełniony obrazami jego przyjaciela. Witkacy wielokrotnie portretował swoją kochankę Inkę, malując jej wizerunki w różnych typach. Prezentowany na aukcji portret niebieskookiej Janiny z 1932 roku Witkacy namalował w Typie B – „Rodzaj bardziej charakterystyczny, jednak bez cienia karykatury. Robota bardziej kreskowa niż typu A z pewnym odcieniem cech charakterystycznych, co nie wyklucza "ładności" w portretach kobiecych. Stosunek do modela obiektywny.” W opisie pracy widnieją dopiski: NP i Nπ, świadczące o tym, że artysta w momencie malowania portretu nie pił i nie palił.