"O obrazach Tadeusza Dominika powiedziano już niejedno językiem naukowym i poetyckim. Jest to malarstwo nie tylko uznane i cenione, ale także po prostu lubiane, bliskie wielu ludziom. Sztuka ta została uwierzytelniona powagą encyklopedycznych i podręcznikowych klasyfikacji, które jednak zajmują się głównie rodowodami i szufladkowymi podziałami, mało mówiącymi o samych obrazach. Przede wszystkim jest to malarstwo w bardzo specyficzny sposób proste, prostotą osiągalną tylko dzięki głębokim malarskim przeżyciom i przemyśleniom nie tylko przecież formy. Powtarzające się barwne plamy i kształty rozmalowywane za każdym razem inaczej czerpią wciąż z tych samych źródeł materialnego świata natury, kwiatu, owocu. Proste formy wyłaniające się z obrazów Dominika zdają się żyć w trzech sferach: czysto pikturalnej, w wymiarach realnych skojarzeń oraz w przestrzeni całego dotychczasowego malarstwa artysty. To ich istnienie jest więc i ciągłym pulsowaniem i dążeniem do kulminacji, którą staje się na przykład środek cudownej róży i także jedyną w swoim rodzaju wędrówką. W tej ostatniej, trzeciej sferze życia zapisują się przez blisko trzydzieści lat doświadczenia prowadzone przez malarza na barwnej powłoce świata. Są one niewątpliwie bardzo ważną podstawą, gruntem, z którego wyrastają jego obrazy. Sprawdzone są za każdym razem przez samowiedzę malarza, mierzoną napięciem tradycji tego malarstwa, które w dziejach sztuki wychodziło od koloru. W gruncie rzeczy te obrazy jak gdyby zawstydzały próbującego je określić, werbalizować, interpretować. Dzieje się tak dlatego, że chyba to malarstwo nie ulega łatwo słowu, ale także nie wypowiada mu walki, ale swoją bardzo zmysłową obecnością zaprasza nie tylko wrażliwość do współkreacji. To współtworzenie będzie wyrastało ze zgody wyrażanej przez artystę, na wspólne odkrywanie nowego. W ten właśnie sposób spotkanie z malarstwem Tadeusza Dominika staje się niepowtarzalnym i bardzo intymnym doznaniem. Konstytuującą się tu bardzo ważną wartością jest swoiste zaufanie, którego nabiera się do tego malarstwa - nie będzie tu nic nieprawdziwego, ani pustego epatowania wyszukaną formą i kolorem, ale zawsze prosta prawda o tej sztuce brzmiałaby po prostu - pokora wobec natury wyrażana kolorem".
Anna Lewicka, [w:] Tadeusz Dominik. Malarstwo, katalog wystawy, ZPAP Okręg Warszawski, kwiecień 1980

1
Tadeusz DOMINIK (1928-2014)

Pejzaż , 1989 r.

akryl/płótno, 64 x 90 cm
sygnowany l.d.: `Dominik`
opisany na odwrociu: `DOMINIK 1989 | ACRYL 64 x 90 | PEJZAŻ LANDSCAPE`
oraz papierowa nalepka wystawowa z opisem pracy z Vienna Gallery

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"O obrazach Tadeusza Dominika powiedziano już niejedno językiem naukowym i poetyckim. Jest to malarstwo nie tylko uznane i cenione, ale także po prostu lubiane, bliskie wielu ludziom. Sztuka ta została uwierzytelniona powagą encyklopedycznych i podręcznikowych klasyfikacji, które jednak zajmują się głównie rodowodami i szufladkowymi podziałami, mało mówiącymi o samych obrazach. Przede wszystkim jest to malarstwo w bardzo specyficzny sposób proste, prostotą osiągalną tylko dzięki głębokim malarskim przeżyciom i przemyśleniom nie tylko przecież formy. Powtarzające się barwne plamy i kształty rozmalowywane za każdym razem inaczej czerpią wciąż z tych samych źródeł materialnego świata natury, kwiatu, owocu. Proste formy wyłaniające się z obrazów Dominika zdają się żyć w trzech sferach: czysto pikturalnej, w wymiarach realnych skojarzeń oraz w przestrzeni całego dotychczasowego malarstwa artysty. To ich istnienie jest więc i ciągłym pulsowaniem i dążeniem do kulminacji, którą staje się na przykład środek cudownej róży i także jedyną w swoim rodzaju wędrówką. W tej ostatniej, trzeciej sferze życia zapisują się przez blisko trzydzieści lat doświadczenia prowadzone przez malarza na barwnej powłoce świata. Są one niewątpliwie bardzo ważną podstawą, gruntem, z którego wyrastają jego obrazy. Sprawdzone są za każdym razem przez samowiedzę malarza, mierzoną napięciem tradycji tego malarstwa, które w dziejach sztuki wychodziło od koloru. W gruncie rzeczy te obrazy jak gdyby zawstydzały próbującego je określić, werbalizować, interpretować. Dzieje się tak dlatego, że chyba to malarstwo nie ulega łatwo słowu, ale także nie wypowiada mu walki, ale swoją bardzo zmysłową obecnością zaprasza nie tylko wrażliwość do współkreacji. To współtworzenie będzie wyrastało ze zgody wyrażanej przez artystę, na wspólne odkrywanie nowego. W ten właśnie sposób spotkanie z malarstwem Tadeusza Dominika staje się niepowtarzalnym i bardzo intymnym doznaniem. Konstytuującą się tu bardzo ważną wartością jest swoiste zaufanie, którego nabiera się do tego malarstwa - nie będzie tu nic nieprawdziwego, ani pustego epatowania wyszukaną formą i kolorem, ale zawsze prosta prawda o tej sztuce brzmiałaby po prostu - pokora wobec natury wyrażana kolorem".
Anna Lewicka, [w:] Tadeusz Dominik. Malarstwo, katalog wystawy, ZPAP Okręg Warszawski, kwiecień 1980