"Zasadniczą cechą twórczości Jana Berdyszaka było od początku rozeznanie granicy istnienia sztuki i rzeczywistości. Z latami zmieniały się jego obiekty, pytania, które sobie stawiał, konkretne zadania - ale pozostawała w nim ciągle chęć wyswobadzania się także z nowych reguł. (...) Twórczość Jana Berdyszaka inspirowały od lat pytania filozoficzne, wychodzące poza sztukę. Początkowo dotyczyły one formy jej realnego pojawiania się w rzeczywistości, później potencjalnych sposobów jej istnienia, więc także praktycznych metod dochodzenia do artystycznych realizacji. Zastąpiły to pytania o możliwości sprawcze i poznawcze człowieka, o samo ludzkie poznawanie, o jego metodologię, wreszcie - o status ontologicznych pytań. Kwestiom dotyczącym człowieka, jego zdolności, trafnego i godnego jego działania, towarzyszyły pytania o świat - o systemy, jakie go porządkowały, i o całą rzeczywistość, jaką się w pełni odczuwa na co dzień. Potoczność wymykała się wszelkim systemom. Było w niej coś więcej. Aby do niej dotrzeć, człowiek-artysta musiał pozbawić się ograniczeń, reguł, nawet formotwórczych impulsów, wpisanych w potrzebę tworzenia. Berdyszak uznał, że każda teoretycznie, bądź artystycznie ujmowana całość z konieczności fałszuje rzeczywistość. Porządki, jakie znamy, nie dotyczą świata. Jest on poza nami. Oczywista niezgodność jego elementów, wymykanie się kategoriom klasyfikacji i ładu, nie oznacza jednak niemożliwości ich współistnienia. Świat istnieje. Jan Berdyszak nigdy nie wykonywał rzeczy. Jego obiekty przestrzenne nie miały kształtu skończonych przedmiotów, ani czegoś takiego, co mogłoby nimi za chwilę być. Berdyszak -nawet przez obiekty - ukazywał ulotne sytuacje, umykające nazywaniu efemeryczne stany czynności i procesów, które zachodzą między materią przyrody, ludźmi i przedmiotami. Pra-ce artysty nie miały przy tym charakteru migawkowych notatek, powstałych dzięki obserwacji. Były zawsze złożeniami spostrzeżenia, jego analizy i filozoficznej refleksji, zmieniającej całą perspektywę widzenia. Te "nie-rzeczy" artysty, poczynając od Przezroczystych z początku lat 70., od form złożonych z połyskliwego metalu i zgeometryzowanych tafli szkła, aż po Belki, rozpoczęte w 1988 roku i dotąd kontynuowane, i najnowszy cykl, zaczęty dwa lata później, Passe-partout, zawsze cechuje konkretność. Są one ujawnieniem jednostkowych sytuacji - być może przypadków ważnych, granicznych, być może błahych, istniejących na marginesach jakichkolwiek szerszych ujęć. Artysta chce pozostawić rzeczywistość taką, jaka jest. Chce `nie-tworzyć`, nawet w sztuce. Chce odebrać sztuce jak najwięcej dawnych jej praw. Jest ona przecież takim samym, nastawionym na własne wartości systemem, jak wszystkie inne ludzkie konstrukcje. Mimo, że powstaje głównie dzięki intuicyjnym czynnościom, a nie myślowym kombinacjom. Przejawia się w tym coraz pełniej potwierdzany szacunek Jana Berdyszaka dla lekceważonej na ogół potoczności. Całe istnienie pełne jest wartości. Byt jest inny niż nasze, ludzkie, kaleczące go systemy, czy wszystkie inne porządkujące działania".
Zbigniew Taranienko, Jan Berdyszak, Sztuka i Filozofia 11, Uniwersytet Warszawski, Instytut Filozofii, Warszawa 1996, s. 113-114

21
Jan BERDYSZAK (1934 Zawory - 2014 Poznań)

Obszar koncentrujący LXVII, 1977-80 r.

akryl/płyta, 70 x 70 cm
sygnowany i datowany na odwrociu: `JAN | BER | DYSZ | AK | 1977 | 1980` oraz opisany: `OBSZAR KONCENTRUJĄCY | LXVIII. | akryl`

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

"Zasadniczą cechą twórczości Jana Berdyszaka było od początku rozeznanie granicy istnienia sztuki i rzeczywistości. Z latami zmieniały się jego obiekty, pytania, które sobie stawiał, konkretne zadania - ale pozostawała w nim ciągle chęć wyswobadzania się także z nowych reguł. (...) Twórczość Jana Berdyszaka inspirowały od lat pytania filozoficzne, wychodzące poza sztukę. Początkowo dotyczyły one formy jej realnego pojawiania się w rzeczywistości, później potencjalnych sposobów jej istnienia, więc także praktycznych metod dochodzenia do artystycznych realizacji. Zastąpiły to pytania o możliwości sprawcze i poznawcze człowieka, o samo ludzkie poznawanie, o jego metodologię, wreszcie - o status ontologicznych pytań. Kwestiom dotyczącym człowieka, jego zdolności, trafnego i godnego jego działania, towarzyszyły pytania o świat - o systemy, jakie go porządkowały, i o całą rzeczywistość, jaką się w pełni odczuwa na co dzień. Potoczność wymykała się wszelkim systemom. Było w niej coś więcej. Aby do niej dotrzeć, człowiek-artysta musiał pozbawić się ograniczeń, reguł, nawet formotwórczych impulsów, wpisanych w potrzebę tworzenia. Berdyszak uznał, że każda teoretycznie, bądź artystycznie ujmowana całość z konieczności fałszuje rzeczywistość. Porządki, jakie znamy, nie dotyczą świata. Jest on poza nami. Oczywista niezgodność jego elementów, wymykanie się kategoriom klasyfikacji i ładu, nie oznacza jednak niemożliwości ich współistnienia. Świat istnieje. Jan Berdyszak nigdy nie wykonywał rzeczy. Jego obiekty przestrzenne nie miały kształtu skończonych przedmiotów, ani czegoś takiego, co mogłoby nimi za chwilę być. Berdyszak -nawet przez obiekty - ukazywał ulotne sytuacje, umykające nazywaniu efemeryczne stany czynności i procesów, które zachodzą między materią przyrody, ludźmi i przedmiotami. Pra-ce artysty nie miały przy tym charakteru migawkowych notatek, powstałych dzięki obserwacji. Były zawsze złożeniami spostrzeżenia, jego analizy i filozoficznej refleksji, zmieniającej całą perspektywę widzenia. Te "nie-rzeczy" artysty, poczynając od Przezroczystych z początku lat 70., od form złożonych z połyskliwego metalu i zgeometryzowanych tafli szkła, aż po Belki, rozpoczęte w 1988 roku i dotąd kontynuowane, i najnowszy cykl, zaczęty dwa lata później, Passe-partout, zawsze cechuje konkretność. Są one ujawnieniem jednostkowych sytuacji - być może przypadków ważnych, granicznych, być może błahych, istniejących na marginesach jakichkolwiek szerszych ujęć. Artysta chce pozostawić rzeczywistość taką, jaka jest. Chce `nie-tworzyć`, nawet w sztuce. Chce odebrać sztuce jak najwięcej dawnych jej praw. Jest ona przecież takim samym, nastawionym na własne wartości systemem, jak wszystkie inne ludzkie konstrukcje. Mimo, że powstaje głównie dzięki intuicyjnym czynnościom, a nie myślowym kombinacjom. Przejawia się w tym coraz pełniej potwierdzany szacunek Jana Berdyszaka dla lekceważonej na ogół potoczności. Całe istnienie pełne jest wartości. Byt jest inny niż nasze, ludzkie, kaleczące go systemy, czy wszystkie inne porządkujące działania".
Zbigniew Taranienko, Jan Berdyszak, Sztuka i Filozofia 11, Uniwersytet Warszawski, Instytut Filozofii, Warszawa 1996, s. 113-114