WYSTAWIANY:
- Zwierzęta - Malarstwo. Basia Bańda, Ryszard Grzyb, Galeria Wizytująca, Warszawa 2017

Ryszard Grzyb, jeden ze współtwórców słynnej Gruppy, znany jest z przewrotnego humoru w swoim malarstwie i refleksji o sztuce. Artysta po raz pierwszy podjął się namalowania prezentowanego obrazu w 2001 r. Ponieważ nie osiągnął należytego efektu powrócił do niego po kilkunastu latach. Tytuł „Nie wiem jak go nazwać” może się odnosić do całości kompozycji lub do zwierzęcia, które przedstawia, ponieważ pies na obrazie Grzyba jest nietypowy, można rzec – świniopodobny. Czy chodzi więc o przyziemny obowiązek nazywania dzieła sztuki – niejako wymóg odbiorców, oczekujących wyjaśnienia na sposób szkolny, co autor miał na myśli, czy też artysta kwestionuje tu pierwszeństwo idei względem wykonania? Z drugiej strony daty rozpoczęcia i ukończenia obrazu sugerują trud pracy twórczej: powstanie koncepcji – malowanie – zaniechanie pracy – powstanie nowej idei – kontynuacja malowania Przy czym tylko dla artysty nie jest tajemnicą, co zostało domalowane lub przemalowane, jak długo trwała pauza w tworzeniu obrazu. To pokazuje witalność sztuki, jej procesualność: artysta może w każdej chwili podjąć decyzję o ukończeniu obrazu lub uznać go ostatecznie za nieukończony. W każdym momencie może też nazwać go na nowo. Od strony formalnej mamy tu do czynienia nie tyle z konwencją „obrazu w obrazie”, co „obrazu na obrazie”, zgodnie z receptą Ryszarda Grzyba „Jak namalować obraz”: „Najpierw błękit/ jest kolorem magicznym/ potem pomaluj obraz na kilka kolorów/ poczekaj aż wyschną/ albo od razu/ narysuj na nich figury/ czernią lub bardzo ciemnym brązem/ i dopiero wtedy poczekaj aż to wszystko wyschnie/ potem pokryj całość różnymi rodzajami bieli/ zostawiając rysunek jak popadnie/ rozwibruj płaszczyznę bielą/ od spodu niech przebijają strzępki kolorów/ całkiem małe lub średnie/ ale to w innym obrazie/ figury niech się wyłaniają/ mogą być zaatakowane przez tło/ mogą same atakować tło/ przebijać się na pierwszy plan/ Ciepłe kolory na błękicie/ brązy i ugry/ lub same błękity, różne błękity i nic więcej/ albo błękitne kawałki na ciepłym tle czerwieni/ z dodatkiem żółci i ugrów/ drobne/ rozrzucone figurki/ na jednostajnym tle”. I tak wielobarwna figura zwierzęcia wyłania się spod białego tła. Biele też są jednak pełne barw, wszakże Ryszard Grzyb jest kolorystą!

06
Ryszard GRZYB (ur. 1956, Sosnowiec)

NIE WIEM JAK GO NAZWAĆ, 2001/2016 r.

akryl/płótno, 80 x 100 cm
sygnowany, datowany i opisany na odwrocie: Ryszard Grzyb |„ Nie wiem jak go nazwać”| 80 x 100 cm | 2001/2016 | akryl

Zobacz katalog

Antiqua et Moderna

Aukcja Dzieł Sztuki

05.12.2020

16:00

Cena wywoławcza: 28 000 zł
Estymacja: 30 000 - 40 000 zł
Zaloguj się, aby wysłać zgłoszenie

WYSTAWIANY:
- Zwierzęta - Malarstwo. Basia Bańda, Ryszard Grzyb, Galeria Wizytująca, Warszawa 2017

Ryszard Grzyb, jeden ze współtwórców słynnej Gruppy, znany jest z przewrotnego humoru w swoim malarstwie i refleksji o sztuce. Artysta po raz pierwszy podjął się namalowania prezentowanego obrazu w 2001 r. Ponieważ nie osiągnął należytego efektu powrócił do niego po kilkunastu latach. Tytuł „Nie wiem jak go nazwać” może się odnosić do całości kompozycji lub do zwierzęcia, które przedstawia, ponieważ pies na obrazie Grzyba jest nietypowy, można rzec – świniopodobny. Czy chodzi więc o przyziemny obowiązek nazywania dzieła sztuki – niejako wymóg odbiorców, oczekujących wyjaśnienia na sposób szkolny, co autor miał na myśli, czy też artysta kwestionuje tu pierwszeństwo idei względem wykonania? Z drugiej strony daty rozpoczęcia i ukończenia obrazu sugerują trud pracy twórczej: powstanie koncepcji – malowanie – zaniechanie pracy – powstanie nowej idei – kontynuacja malowania Przy czym tylko dla artysty nie jest tajemnicą, co zostało domalowane lub przemalowane, jak długo trwała pauza w tworzeniu obrazu. To pokazuje witalność sztuki, jej procesualność: artysta może w każdej chwili podjąć decyzję o ukończeniu obrazu lub uznać go ostatecznie za nieukończony. W każdym momencie może też nazwać go na nowo. Od strony formalnej mamy tu do czynienia nie tyle z konwencją „obrazu w obrazie”, co „obrazu na obrazie”, zgodnie z receptą Ryszarda Grzyba „Jak namalować obraz”: „Najpierw błękit/ jest kolorem magicznym/ potem pomaluj obraz na kilka kolorów/ poczekaj aż wyschną/ albo od razu/ narysuj na nich figury/ czernią lub bardzo ciemnym brązem/ i dopiero wtedy poczekaj aż to wszystko wyschnie/ potem pokryj całość różnymi rodzajami bieli/ zostawiając rysunek jak popadnie/ rozwibruj płaszczyznę bielą/ od spodu niech przebijają strzępki kolorów/ całkiem małe lub średnie/ ale to w innym obrazie/ figury niech się wyłaniają/ mogą być zaatakowane przez tło/ mogą same atakować tło/ przebijać się na pierwszy plan/ Ciepłe kolory na błękicie/ brązy i ugry/ lub same błękity, różne błękity i nic więcej/ albo błękitne kawałki na ciepłym tle czerwieni/ z dodatkiem żółci i ugrów/ drobne/ rozrzucone figurki/ na jednostajnym tle”. I tak wielobarwna figura zwierzęcia wyłania się spod białego tła. Biele też są jednak pełne barw, wszakże Ryszard Grzyb jest kolorystą!