Obraz "Łuny w Bieszczadach" to monochromatyczna, abstrakcyjna kompozycja, utrzymana w odcieniach zieleni, błękitów, szarości i brązów. Artysta w specyficzny sposób posłużył się materią malarską, kontrastując dekoracyjne zacieki farby z wyrazistymi, powtarzającymi się, pionowymi i obłymi żłobieniami w strukturze płótna. Wykorzystał też niektóre elementy charakterystyczne dla malarstwa akwarelowego - rozwodnienie koloru, rozmyte plamy barwne, lawowanie. Jak pisze Teresa Anna Stępnowska "[Stajuda] pozostaje (...) przede wszystkim autorem prac olejnych; charakterystycznych obrazów, na których abstrakcyjne, nieco nadrealistyczne formy, wyłaniające się wśród wielu warstw laserunków, konstruują tajemnicze i niezmierzone przestrzenie" (Jerzy Stajuda. Nieznane rysunki. Znane obrazy, katalog wystawy, Galeria Kordegarda 28.01-2.03.2003, Warszawa 2003, s. 5). Specyficzny, transgresyjny charakter jego dzieł wynikał ze unikalnej, własnej techniki, którą wypracował na początku swojej drogi twórczej: "Wiadomo, ze w pracach olejnych artysta powtarzał i odtwarzał kompozycje akwarelowe (zachowały się matryce z kalki pokrytej inżynierską siatką, przy pomocy których przenosił je na płótno, potem, od lat 80. używał w tym celu epidiaskopu). Ulotność i niematerialność tych prac, ich status na pograniczu jawy i snu (artysta mawiał, że interesują go `obrazy hypnagogiczne`) były wynikiem rzemieślniczej biegłości odtwarzania przezroczystych kompozycji akwarelowych w odmiennej technice i skali" (tamże, s. 5).

Studia odbył na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Zadebiutował jako malarz i krytyk ("Za i Przeciw") w 1957 roku. Publikował m.in. w "Przeglądzie Artystycznym", "Więzi", "Współczesności" i "Miesięczniku Literackim". Równocześnie rozwijał własną twórczość malarską. Za swojego mistrza uważał przede wszystkim Artura Nachta-Samborskiego. Z czasem wypracował własną, nieulegającą modom stylistykę. Zarówno w akwarelach jak i w pracach olejnych powoływał do życia tajemniczy świat wizyjnych struktur, imaginacyjnych pejzaży czy refleksów archaicznej roślinności. W 1993 odbyła się jego wystawa pośmiertna w CSW w Warszawie.

72
Jerzy Adam STAJUDA (1936 Falenica- 1992 Warszawa)

Łuny w Bieszczadach , 1961 r.

olej/płótno, 65 x 120 cm
na odwrociu na blejtramie nalepka z napisem: `Jerzy Stajuda, Gen. Moczar| jedzie, czyli łuny w Bieszczadach| około 1961 roku`

Kup abonament Wykup abonament, aby zobaczyć więcej informacji

Obraz "Łuny w Bieszczadach" to monochromatyczna, abstrakcyjna kompozycja, utrzymana w odcieniach zieleni, błękitów, szarości i brązów. Artysta w specyficzny sposób posłużył się materią malarską, kontrastując dekoracyjne zacieki farby z wyrazistymi, powtarzającymi się, pionowymi i obłymi żłobieniami w strukturze płótna. Wykorzystał też niektóre elementy charakterystyczne dla malarstwa akwarelowego - rozwodnienie koloru, rozmyte plamy barwne, lawowanie. Jak pisze Teresa Anna Stępnowska "[Stajuda] pozostaje (...) przede wszystkim autorem prac olejnych; charakterystycznych obrazów, na których abstrakcyjne, nieco nadrealistyczne formy, wyłaniające się wśród wielu warstw laserunków, konstruują tajemnicze i niezmierzone przestrzenie" (Jerzy Stajuda. Nieznane rysunki. Znane obrazy, katalog wystawy, Galeria Kordegarda 28.01-2.03.2003, Warszawa 2003, s. 5). Specyficzny, transgresyjny charakter jego dzieł wynikał ze unikalnej, własnej techniki, którą wypracował na początku swojej drogi twórczej: "Wiadomo, ze w pracach olejnych artysta powtarzał i odtwarzał kompozycje akwarelowe (zachowały się matryce z kalki pokrytej inżynierską siatką, przy pomocy których przenosił je na płótno, potem, od lat 80. używał w tym celu epidiaskopu). Ulotność i niematerialność tych prac, ich status na pograniczu jawy i snu (artysta mawiał, że interesują go `obrazy hypnagogiczne`) były wynikiem rzemieślniczej biegłości odtwarzania przezroczystych kompozycji akwarelowych w odmiennej technice i skali" (tamże, s. 5).

Studia odbył na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Zadebiutował jako malarz i krytyk ("Za i Przeciw") w 1957 roku. Publikował m.in. w "Przeglądzie Artystycznym", "Więzi", "Współczesności" i "Miesięczniku Literackim". Równocześnie rozwijał własną twórczość malarską. Za swojego mistrza uważał przede wszystkim Artura Nachta-Samborskiego. Z czasem wypracował własną, nieulegającą modom stylistykę. Zarówno w akwarelach jak i w pracach olejnych powoływał do życia tajemniczy świat wizyjnych struktur, imaginacyjnych pejzaży czy refleksów archaicznej roślinności. W 1993 odbyła się jego wystawa pośmiertna w CSW w Warszawie.